Abjaždžaŭ krychu parafiju z kaladoj: ślozy, bolš ništo. Uśmiechu redka spatkać. Ludzcy prybity niadolaj wajny — a šmat prymiraje z hoładu.
20.II. …Redka spatkać dušu z wieraj žywoj, što widzić jasna tajnicy bytu ludzkoha, bo prywykła myśl zataplać u światle Božaj razwahi. Woś adzin prykład. Dziaŭčo na łožu śmierci, u suchotach. Wočy harać nia tolki połymiem z pału: widać u ich niejki prablesk zaświetu i spakoj z peŭnaści žyćcia wiečnaha. „Mnie nie patreba lekaŭ nijakich ludzkich, čakała tolki Lekara Boskaha. Usio roŭna mnie žyć, ci pamierci, nawat bolšaja achwota da śmierci, bo ad žyćcia tutejšaha ničoha nie spadziajusia. Umru achwotna, bajusia tolki, ci Chrystos pryjmie mianie hrešnicu“.
13.III. Ulez ja ŭ błudnaje koła… Zapiajaŭ ja „tutejšym“ kolki ščyrych pieśniaŭ biełaruskich, skazaŭ paru kazkaŭ, zadeklamawaŭ „Zwanara“ i daŭ pračytać: „Pčalinku“. Pakazywajecca, što tut mnoha chto moh-by palubić Biełaruś, a prynamsi jaje ludowuju paezyju — ducha hłybiejšaha jaje. Bo widzieŭ ja na hetych usprobach, što „wočki ich hareli“. Ale tut pačynajecca hety błudny kruh. Siańnia moj probašč pry abiedzie zniačeŭku pytaŭ: „Chto heta daŭ da čytańnia biełaruskuju knižycu, što čytajuć u miastečku, sabraŭšysia wiečaram?“ Adkazaŭ ja, što heta maja rabota. — Niachaj ksiondz nie zawodzić tutaka nijakaj nowaści. Prašu nia šyryć ani pieśniaŭ, ani kazkaŭ, ani deklamacyjaŭ biełaruskich!“ Ja daŭ swaju zhodu(!) Čamu?… Probašč paśla wyjaśniŭ, što — hetaha wymahaje kaścielnaja palityka z Wilni(!). Hetaha choča kaścielny ŭrad. Jość-bo niebiaśpieka, što ad umiławańnia rodnaj mowy, bie-