nia pan, nia kupiec, nia fabrykant? i jon za pryhonu mieû swaich ludziej, szto u nas ich nazywali skarbowymi, albo kazionnymi, a u ruskich „udzielnymi“. Sztoż! ci jon chacia swaim ludziam daû praûdziwuju wolnaść? jon żasz pan bolszy za ûsich czysta panoû! hlańcia tolki: jon maje 160 miljonaû dziesiacin ziamli. A ci jon mała maje fabryk, ci moża dumaicia, szto na jaha fabrykach lohka żyć rabotnikam? idzicia hlańcie! jak ja widzieû, to u jaha horej żyć, czym u jakaha pana, — dyk czahaż my budzim spadziawacsa ad hetaha najbolszaha pana, najbahatszaha fabrykanta — ruskaha cara?
Tak jana i pawinna być, bratcy, ni na kaha siahańnia liczyć my nia możym, jak tolki na samych siabie. — A i hetaha jaszcze mała, nia dość jamu, szto z nas zdziraje kolki choczyć; jon asudziû na zdierstwa nawiet dziaciej i ûnukaû naszych, jon parabiû takija daûhi, szto chiba ich i nikoli nia wypłacić; ciapier samaho pracentu kazna płacić 260 miljonaû rubloû róznym bahaczom maskalom, niemcam i żydom.
Lohka heta skazać, ale ci wy wiedaicie, szto heta hety doûh carski, kazionny? słuchajcia: kaliśta car skazad czynoûnikam pazyczyć hroszy, bo nia była za szto wajnu wiaści. Skazaû —