Wieczernice (1855)/2/1

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Перайсці да навігацыі Перайсці да пошуку
Wieczernice 1 Wieczernice
Паэма
Аўтар: Вінцэнт Дунін-Марцінкевіч
1855 год
Pieśń 2

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




WIECZERNICA 2.

STAUROWSKIE DZIADY.

PIEŚŃ 1.

Na druhom tydni pryszła sierada,
Wot k Ananiju sielska hramada
Znou sabrałasia — absieła swiatlicu;
Hdzież wiasialej prawieść wiaczarnicu
Jak nia ustaraho? — Dzied na kazki had!
S achwotaj słuchać kożen jaho rad.

Usiak dziele biasiedy kiaszeniu patros;
A Chalimon — s Daniławaj chaty,
Dziaciuk pryhoży, wiasioły, bahaty,
At Mortki plachu harełki prynios.

Wot nie raunujuczy! — jak basz praatcy
Swaich dziadou, baćkou szanawali,
Tak i Ananiju at sierea kachali,
Cełaja wołaść — małady, starcy.

Dziadok plou łapci siedzia na kucie,
Rad szto shramadkaj wieczar prawiadzie;
Haspadarou radastna streczaje,
A małych dzietak joт błahaslaulaje.

Smolnaj łuczyny shatawau Piatrok,
Zaświaciu jarka uchacie łuczniczok;
A jak aposzni haspadar pryszou,
Usie zasieli — na starca hladziać,
Czekajuć żadna szto nacznie kazać,
Dzied wokam mutnym da koła pawiou,
Pierechryściusia — malitwu skazau,
Dyj taki reczy hawaryć naczau.

„Sasiedy dobryje — dzietki darahije!
Dziakuj że wam szto ubohu chatu
Wy niazabyli; — sztob zato bahatu
Bob pasłau dolu wam, dzietki miłyje.
Pakulże nacznu kazaczki iłhać,
Pomnicia dzietki! — dyj na pryszły czas,
Usiaka dzieła at Boha naczać,
Tak Ksiądz Dabrodziej zdaunia uczyu nas.“

Tut dzied stareńki hołas swoj padniau,
Dyj — „Ach moj Boże wieru“ — zaspiawau,
A stary, mały kaleny zhibali,
Pieć swiatu pieśniu dziedu pamahali.

Konczyłaś chwała Bośka — tut dziauczaty,
S biełaj kudzielkaj zasieli kruh chaty,
A haspadary, chłopcy, chto hdzie zmoh,
Toj na kałodzie — toj zaniau paroh;
Zamoukli usie — skazauby pamleli,
Wiarciany tolka kruhom zahudzieli.

„Iz daunich dauna! — nieskalka sot let,
Jaszczo razumnym nia byu tak nasz swiet
Jak ciapier dzietki — Prawiednaho Boha
Nia usie chwalili — było ludziej mnoha,
Szto nia uchryszezonaj wiere prażywali,
Niaczystaj sile pakłon atdawali.

Wot u Łahojsku, nad Hajnaj rakoj,
Byu wielmi krepki zamak Krywiczan,
Tam małady Kniażyu Hramaboj;
Dobry, atważny, szczery byu to Pan.
Nie prapuskau kiepstwa jon nikomu,
Hatou bywała choćby Akanomu
Zaspiawać praudaj; — mużyczkam byu rad,
Nie żaleu chleba, soli dla hramad.

Tamże niedaloka u wołaści żyła
Mużyćka siamiejka — Haspadar Daniła,
Jaho, spierszaj żonki, doczka Kaciaryna,
Rasła jak tyczynka, cwieła jak kalina;
Bywała woczkam jak na ciabie hlanie,
Niechacia sierca twajaho dastanie:
Siarabrysty hołas, jak u saławiejka,
A haspadarnaja, bytcem murawiejka,
Cicha, jak awieczka — pryhoża, jak kraska;
Zatoż matczycha jaje, Paraska,
Była jak hadziuka — złaja, szto kryj Boże!
Bywała at swietu jak woźmie brachać,
Dyj na Kaciarynku stanie wymyszłać,
Choć na śmierć zapłaczsia — niszta nie pamoże.

U baby docz Marchwa — jak maci siardzita,
Brydka — maulau wiedźma — horka, jak asina;
Nie raz biednieńkaja nasza Kaciaryna,
Pakryużena Marchwaj, s jaje łaski bita,
Uzdychnie, at sierca, slozkami zapłacze,
A złaja dziauczyna s radaści aż skacze.

Bywała kaliści u dauni hady,
Praatcy naszy Staurouśki dziady,[1]
Hramadoj wialikaj, ważna paminali,
Miortwych dziadou, baćkou k stału pryzywali.

Da i Danilina, basz! — zausiody chata
Staurouśkije dziady szto hod paminaje;
Jak prydzie bywała zialonaje swiata,
Swajakou mahilnych biasiedaj streczaje.

Raz Staurouśka świata ludziam zaświaciła,
Nie adna ciażeńka padniałaś mahiła,
Miortwyje duszaczki uziali krużyć[2]
Pa biełym swiecie — a wiedźmy staryje,
Wot maulau zwier luty — waukałaki złyje,
Nuż biednym ludziam chudobku hłumić.

S zaroj Kaciarynka u tot dzień ustała,
Bieleńkaja liczka u ruczju skupała,
S sininkich woczak stała slozki lić,
Błahatwaryciala at sierca prasić,
Sztob dau spasieńnia mataczce radnoj,
Duszacca hresznaj wieczny upakoj.

Marchważ s pałaci nia chocze ustać;
Hlanie na chatu — nuż matce brachać:
„Maci — o maci — paladź! — Kaciaryna
Niszta nia robić czakaje u swaty,
Jaszcze dasiul nia zamiataj chaty.“
Kryczyć Paraska. — „Hultajka dziauczyna!
Biary miatłu! — idzi dwor miaci!
Dosyć biez dzieła u kutku stajaci,[3]
Sztob czysta była u zapieczku — chaci,
Zaraz mnie doczka pahańśka laci!“

Tut Kaciarynka ruczki zakasała,
Swiatlicu — dwor czyściańka prybrała,
A pasla s babaj stali piecz tapić,
Ważna biasiedu la dziadou waryć:
Marchważ s hultajstwa praspała dzianiok;
Aż woś u chacie blisnuu ahaniok,

Dubawy stoł Kasia nakrywaje,
Daniła plachu harełki staulaje;
Wyhlanuu — asli hości nia iduć?
Najpierszy Kazlar tudy pajawiusia,[4]
Haspadaru upojas pakłaniusia,
Za nim Huslar — tam swai braduć.[5]

Ksiądz nia chryszczony, nia swiatu hramnicu,
Jarkim ahniom zapaliu,
K ścianie jaje prylapiu,
Blisnuła połamia na cełu swiatlicu.

S Huslarom jany malitwu naczali,
Dziadou Danilinych żyćcio paminali,
A jak konczyli, duszaczki sustreli,
Zhasili swieczku, dyj za stoł zasieli.

Haspadar czarku uhoru padnimaje,
Pakul skasztawau — krychu na stoł sliu,[6]
Taki abyczaj iz daunia tam byu;
Pasla da Ksiandza duszkom prapiwaje.

Ksiądz da Huslara stakim że abradam,
Huslar da Paraski — basz! siadzieli radam:
Pakulże u kruh czarku abniasli,
Abrusok da nitki harełkaj slili.

Sa strawami miski Kaciarynka snosić,
Daniła czastuje — haściej ważna prosić,
Usiak na tarełku hlinianu biare,
A pakul jeść woźmie, pierszu łyżku lje
U miski, szto tamże pasiarod stajali,
Sztob duszaczki s nimi razam spażywali.

Borszcz sa słaninaj na stoł pajawiusia,
Kisła wieraszczaka za nim s kaubasoj,
Hreckimi blinami abrusok pakryusia,
A dali krupnik s parasiom strałoj
Lacieu u tarełki — wiaczera swiataja!
Badziałasia tutże lamieszka hustaja,
Pansak — jahlanaja sa skwarkami kasza,
To jada mużyćka! — to paciecha nasza!

Wot na łożce Kasi prysieu matyloczak,
Drobnińkije slozki hryznuli iz woczak;
To mataczki jaje duszaczka swiataja,
Tak dumała Kasia, miła pahladaja,
Nie strapianie lożkaj, sztob matylok jeu;
Jon pasiadzieu krychu — dalej palacieu.

Pad kaniec wiaczery małady Huslar
Szapnuu Dabradzieju — wot ustau Kazlar,
Łożkaj zaczarpnuu jon usialakaj strawy,
Dyj pad stoł padkinuu, nia dziele zabawy,
A szto basz abyczaj s daunia taki stau:
Jak konczyusia abrad, jon prabarmatau,

„Staury, Haury ham!
Prychadzicia k nam.“

U sianiach bytcem sztości zaszumieła,
Maulau ćma woranau tudy nalacieła;
A pasla zdajecca sabaki brachali:
Sa strachu wołasy usim dybam stali.

Uskoczyła Marchwa — chwataje łapatu,
A Kasia, uziauszy misu wieraszczaki,
Smieła idzie k dźwieram, atczyniaje chatu,
Aż woś dwa wialiki uwyszli sabaki.

Marchwa dziele strachu łapataju hrozić,
Sztob wyhnali lichich usich haściej prosić,
Kasiaż nie baicca — misku im pastawić,
Dyj da wieraszczaki lamieszki dabawić,
Kożnaho za szyju smieła abnimaje;
Brytan miła hlanie, dyj chwastom wilaje.

Aswoiłaś Marchwa da Kasi prystała,
„Szto basz za achwota na ciabie napała,
Tak brydkich sabak uchatu puskać,
Dyj jaszcze strawaju ich prynaraulać ?“
Niasłuchałaż Kasia, sabak czastawala,
Dyj krutoj lamieszki usiaż dabaulała.
Jak brytany pajadali,
Kasi nożki palizali,
Pasla jany strapianuliś,
Dyj za dzwiarmi apynuliś,
Tolka ziamla, hdzie stajała
Kaciarynka, zabliczczała.

Nahnułasia dzieuka, s ziamli padnimaje
Dwie osoki bliściaszczy, jak sonca łuczy,
Biaruć cacki hości — usiaki pytaje
Szto heta za dziwa? — Kazlar hledziuczy
Na Kasin padarak at dziunych sabak,
Padumaje krychu — dyj razkaże tak.
„Załataja cacka heta obraz Lady,
Jaje ab dabytak wołasnaj hramady
Prasicie dzietki. — A druha — kryż Pańskaj,
Darahaja pamiatka wiery Chrysciańskaj.
Chto z was obraz Łady spytaje nasić,
Tamu u roskaszy, szczaści wiek swoj żyć;
A sztob nia prahniewać wam dzietaczki nieba,
Druhuju pamiatku uahni spalić treba.
Atyjeż sabaki — Hasudara Boja,
Szto kaliści kniażyu jon u Krasnapoja;
Za usiaki prysłuhi, katorych daznau
At Staura i Haura, swaich brytanou,
Jon wiernym paddanym hramatu pasłau,
Sustraczać biasiedaj Staurouśkich dziadou;
Dzień na to naznaczyu sztob ich paminać,
Kalib Staura, Haura na Chautury zwać.
Wot baczycia dzietki jak my ich zaklali,
Zaraz pajawiliś — wiaczery spytali,
I pryhożaj doczce waszaj Kaciarynca,
Za dobraja sierca, pryniasli haścinca.

Zawiść biare Marchwu — złosna wokam stryże,
Aż tut abazwiecca mać jaje, Paraska,
„Zasztoż Kaciarynce maje bydź ta łaska?“
Biare obraz Łady, na sznuroczek niże,
Dyj prybrała doczku — radastna hladzić,
A Marchwa aż skacze — zołatam bliszczyć.

„Kaciarynkaż, maci, niachaj prybiarecca
U żaleznu cacku,“ — tak Marchwa piaje,
A pasla u hołas jana zasmiajecca,
Dyj kryżyk żalezny at matki biare,
Rukoj niaczystaju na sznurok czaplaje,
Na bieleńku szyjku Kasi zawieszaje:
Rada Kaciarynka! kryżyczek całujeć,
A Danita haściej wiaczeraj czastujeć.

Woś jany padjeli, at stała atstali,
Pamaliliś Bohu — dyj hetak kazali;
„Swiatyje Dziady! papili, pajeli,
Idziciaż k sabie — sztob damou paspieli.“
Da i nam dzietki para atpaczyć,
Napicca harełki — krychu zakusić.“

Tut dzieda na kut sażajuć,
Czarkaj k niamu prapiwajuć,
Dyj zasieli hramadoj:
Miatuć — wot bytcem miatłoj.
Kaubasy, sała — szto na stoł pakłali,
Do czysta zjeli — paminaj jak zwali!



  1. Następne podanie krąży między ludem Białoruskim o dziadach Staurowskich. W mieście Krasnopolu, nad rzeką Dryssą, panował niegdyś nad mężnym Krewiczan, albo Krzywiczan narodem Książe Boj. — Miał On dwóch brytanów, które mu tyle usług przyniosły że, kiedy ze starości świat ten opusciły, Książe rozkazał święcić ich pamiątkę i dzień na to osobny wyznaczył, a ten przed Zielonemi Świątkami przypada. Psy te nazywały się jeden Staury, drugi zaś Haury. Z tąd to i wyrazy „Staury, Haury ham! prychadzicia k nam“ — używane przy obrzędzie, któremi duchy brytanów przywołują na stypę.
  2. Lud mniema że, w uroczystość dziadów, duchy ojców opuszczają swe mogiły i przybywają dzielić biesiadę z żyjącymi, krewnymi, a zaś czarownice w dniu tym szczególniej usiłują wyrządzać rozmaite psoty gospodarskim żywiotom.
  3. W dzień ten starają się najczyściej utrzymać dziedziniec, chatę, konty onej, a w szczególności zapiecek, gdyż to przybyszom z tamtego świata ma sprawiać wielką pryjemność.
  4. Kazlar — Kaptan pogański.
  5. Huslar — Lirnik, czyli bard wiejski za czasów poganizmu.
  6. Zwyczaj jest, iż podczas tej uroczystej stypy każdy nie wprzód wódki się napije, póki kilka kropel nie zleje na obrus dla przybywających duchów; a zaś każdej strawy pierwszą łyżkę zliwają do misek, osóbno na ten cel przygotowanych i to ma służyć biesiadą dla gości z tamtego świata.