datkaû płaciać! jany niczoha hia robiać i niczoha nia płaciać, bo ûsio szto jany majuć i szto jany płaciać, ûsio heta nażyta z naszaj pracy.
Tak ûsie pany z naszaj pracy żywuć i aprycz taho jaszcze i ûsie padatki i ûsie cienżary na nas zwalajuć. Wot, choćby ksiądz: biareć jon takuju pensiju, szto sam mohby prażyć z jej dobra i biednym jaszczeb moh pamachczy. Ale sztosz! kożny ksiądz taki skupiec, taki chciwy na hroszy, szto i hladzić tolki kab skul rubla û kiaszeń sciahnuć i dziareć biednych muzykoû kolki możyć. Ci wiasiella, ci pocharany, ci chreźbiny, za ûsio musisz zapłacić i zapłacić dobra. Jak szawiec boty szyje, tak jon molicsa za hroszy. Kab chacia jon dla nas byû łaskawy, życzliwy! dzie tam! Chto dużejszy, chto bahaciejszy, jon z tym i prystajeć, taho i dziarżycsa. Kolki razoû ksiądz z ambony prawić nam, szto pany to naszy dabradziei, szto treba słuchać cara, jaho czynóûnikoû. A czamu jany tak haworać? tamu bratcy, szto jany sami panom i caru służać, bo pany i car prykazywajuć ksiandzom, kab nas û ciamnocie i ú posłuchu dziarżali. Ksiądz sam wielmi baicsa, kab mużyk nia parazumnieû, bo tady mużyk nia daûsiab abdzirać ksiandzom.