Z vandroŭki pa Navahradčynie

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Перайсці да навігацыі Перайсці да пошуку
З вандроўкі па Наваградчыне
Абразок
Аўтар: Уладзіслаў Казлоўскі
1936 год
Крыніца: Часопіс «Шлях моладзі», № 7-8 (93-94), ліпень-жнівень 1936 г., б. 12-14
Іншыя публікацыі гэтага твора: З вандроўкі па Наваградчыне

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




Z vandroŭki pa Navahradčynie.

„O, kraj rodny, kraj pryhožy,

Miły kut maich dziadoŭ!“ — pisaŭ naš słaŭny Kołas. I zapraŭdy cudoŭnaja našaja Kraina Biełaruś. U jaki-by jaje kutok nia chiliŭsia — uciešyšsia pryhažościu rodnaha Kraju.

Pałova lipnia. Chvalistyja pali ŭvienčanyja biełaruskimi pracoŭnymi rukami: strojnymi radami stajać kałasistyja dziesiatki zbožža. Bialejuć hrečki, razsyłajučy miadovy zapach ruplivym žniejam. Dzie-nia-dzie ciešyć voka razasłany śvietła-čyrvony dyvan kaniušyny. Šapoča i chvalujecca kałośsie jačmieniu. Tam i siam siadziać spoźnienyja kopki siena. Dzie-nia-dzie bliščać vaziorca.

Hetkaja našaja Navahradčyna! Darožkami henaje ziamielki, minajučy sioły i miastečki, vandruje hramadka moładzi — dziaŭčata i chłopcy. Niekalki viełasypiedaŭ (roveraŭ) z bieł-čyrvona-biełymi ściažkami.

Heta — vybieh biełaruskaj studenckaj moładzi i jejnych sympatykaŭ.

Iduć da svaich. Iduć u narod. Iduć u svaje rodnyja vioski, kab paznać biedy i kryŭdy svajho pracoŭnaha brata, kab naciešycca pryhožaściu rodnych paletkaŭ, ablitych potam harotnaha sialanstva.

Iduć badzioryja, poŭnyja nadziei ŭ śvietluju budučyniu, poŭnyja siły i hartu da zmahańnia za pravy svajho narodu.

Mačulna. Sialiba kalehi Vojteńki. Pieršy načlieh… Sum i abureńnie: niekalki hadzin pierad prychodam studenckaj hramadki kalehu Vojteńku palicyja aryštavala i paviazła ŭ Navahradak.

Sumnaja matka apaviadaje, što kalehu Vojteńku byccam uziali za školnuju akcyju…

Valaŭka. Pravasłaŭny chvest Piatra i Paŭła. Ludna i hučna. „Prošen panuv vejść v podvuže“ — zahadyvajuć palicyjanty — čałaviek šeść mundurovych i niekalki tajnych.

Usich nas u panadvorku „lehitymujuć“…

U chvalach voziera Śviciazi zabyvajemsia pra roznyja prykraści.

Śviciaź — voziera Mickieviča — ničym nia roźnicca ad inšych pryhožych biełaruskich vazioraŭ. Dziakujučy henamu paetu, pryciahaje jano bolš turystaŭ palakoŭ, jakija ŭvodziać dyssonans ŭ biełaruskija vakolicy hetaha voziera.

Minajem miastečki i sioły. Voś miastečka Mir krasujecca z pryhožym zamkam, a voś ža i vialikaja Nalibockaja pušča i jejnaje voziera Kromań. Troški mienšaje jano ad Śviciazi, ale moža navat pryhažejšaje. I zapraŭdy, tut bolš prytulna; dyk i našaja hramadka zatrymałasia na daŭžej. Tut u hetaj puščy čulisia jak doma. Našyja miłyja dziaŭčatki vyjavili tut svoj vialiki fizyčny i duchovy hart. Pieranosili viesieła roznyja niavyhody, a niekatoryja advažna pierapłyvali hłybokaje voziera Kromań (bolš kilametra).

Ale byvaj, Kromań!… Iznoŭ sioły, miastečki, rečki, uzhorki, lasy, nivy kałasistyja, sienažaci. A voś zbližajemsia da stalicy Navahradčyny — Navahradka.

Tut užo ŭzhorki pavialičvajucca štoraz bolš i na najvyšejšym z ich spatykajem sam Navahradak. Miesta nievialikaje, ale pryhožaje. Čuvać i vidać bielaruskaść. Dzie-nia-dzie spatykajucca biełaruskija vyvieski; čutna biełaruskaja mova.

Na pryhožaj horcy styržać ruiny Hiedyminavaha zamku. Z hetaj horki, jak na dałani, vidać daloka ŭva ŭsie baki vakolicy Navahradka.

Stajała biełaruskaja studenckaja moładź na zamkavaj hary, hladzieła ŭdal i dumała ab budučyni Navahradčyny i ŭsiaje Biełarusi; ab jejnaj doli, jakuju moładź musić vykavać u harnie ŭsiaho biełaruskaha pracoŭnaha narodu.

Prypaminajučy projdzienyja miastečki i sioły, dzie vidać było narodny biełaruski ŭzdym, ućviardžałasia pierakanańnie, što Biełaruś žyvie i budzie žyć.

Pad hetkim kličam raźviazałasia ŭ Navahradku sioletniaja biełaruskaja studenckaja vandroŭka.

Uł. K.