Перайсці да зместу

Puty kachańnia

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Płač Biełaruskaj Staronki Matki pa dzietkach swaich renehatach Puty kachańnia
Паэма
Аўтар: Уладзіслаў Казлоўскі
1934 год
Шляхам Змаганьня

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




UŁADYSŁAŬ KAZŁOŬŠČYK


PUTY
KACHAŃNIA


WILNIA1932
WYDAŃNIE U. ZNAMIAROUSKAHA

UŁADYSŁAǓ KAZŁOǓŠČYK


PUTY
KACHAŃNIA


WILNIA1932

Czcionkami W. Znamierowskiego. Druk „Zorza“

Chto kaža što nia znaje,
Kachańnia miłych putaŭ —
Dušy mo toj nia maje,
Ci jość zusim zapsuty.

I

Zimowy wiečar. Świeciać zorki.
Pustyja ŭsiudy panadworki.
Hladzić tak miesiac, što, zdajecca,
Z ŭsiaho na świecie jon śmiajecca.
Stajać krywieńkija ŭsie chatki,
Jak byccam dzietki, što biaz matki
Ǔ kažuch atuleny stareńki,
Ad śniehu bieleńki usieńki,
Stajać cichieńka i zadumna,
Čakajuć matki swajej sumna.
Haŭknie časami dzie sabaka,
Kali jaki dziaciuk-badziaka
Wychodzić z chaty „na časinu“
J łamaje z płotu parkaninu,
Ci skrypnie kowarat la studni,
Kali u dzień pracoŭny-budni
Zabyŭsia chto wady prynieści
J ciapier da studni musić leźci.
Ǔ adnym kancy cichieńkaj wioski
Rastuć pryhožyja biarozki,
Jany iniejem ŭsie pakryty;
Ich holla byccam ŭ koski źwity.
La ich staić tam nowa chata,
Widać siamja žywie bahata.
Światłom u chacie lampa ziaje,
Bo heta chata hości maje.
Tut stoł abrusam jość zasłany
I pokuć choraša prybrany.
U pokucie siadzić panienka,
Pryhoža, strojna, udaleńka;
Jaje uśmieška nie ziamnaja,
Niabiesna-rajskaja, świataja;
Bliščać jej šerańkija wočki
I ciomna-blond zwisajuć ločki.
Jana jość miłaja, pawieŭna,
Jak taja ŭ bajkach karaleŭna.
Časami jak zirknie tak wokam,
Swaim čaroŭnym cudnym zrokam,
Što zrazu ŭ serca pradziarecca,
Dyk kożny jšoŭ-by tak, zdajecca,
Ǔ wahoń, wadu, na kraj na’t świetu,
Kab tolki bačyć postać hetu,
Adčuć kab zrok jaje čaroŭny,
Pačuć kab hołas toj cudoŭny,
Što moža dać niabies paciechu,
Kali pad našu ŭwojdzie strechu.
Woś heta strojnaja panienka,
A imia jejnaje — Irenka,
Ciapier pryjechała da wioski,
Da chaty da baćkoŭ na troški,
Bo čas kaladny ŭžo nadchodzić
J jana wakacyi prawodzić.
Pry joj siadzić dziaciuk darečy:
Staredni rost, šyrakaplečy,
Pryhožy, strojny, čarnawoki,
Ruchliwy, mocny, niawysoki.
Jazep dziaciuk tak imia maje;
Tut pasusiedzku pražywaje:
Z piatnaccać krokaŭ ad biarozki,
Kala pratoptanaj darožki
Staić bačkoŭ jahonych chata
J žywie siamja ich niebahata.
Irency jon susied wiaskowy,
Kampan daŭniejšy šmathadowy.
Kali była jšče maładzieńka,
Wiasioła, skromnieńka, maleńka,
Kali žyćcia jašče nia znała,
Duša jaje jšče nie kachała;
Kali była zusim spakojna,
Nia miela ŭ dumkach natta mrojna,
Nia čuła słoŭ: maja kachana
I wieryła jašče ŭ baciana —
Tady užo z im siabrawała,
Chadziła razam i hulała.
Niaraz, bywała, jak zyjducca,
Jany za ručki pabiarucca,
Jak matylki na sienažaci,
Pačnuć wiasioła tak lataci,
Abo uziaŭšy ŭ ruki pałki
Iduć u sad hulać u hałki.
Jany tak mocna siabrawali,
Tuhi nijakaje nia znali,
Jak ptušački jakija ŭ poli,
Nia wiedali jšče horkaj doli.
Hady tak chutka im lacieli,
Turbotaŭ jšče jany nia mieli,
I woś aboje ŭniezabawie
Na školnaj razam byli ławie.
Jany tady, jak i zaŭsiody,
Byli uzoram dobraj zhody.
Ale paśla iz siabrawańnia
Zradziłasia ŭ chłapca kachańnie.
Jazep u Ircy zakachaŭsia:
Całkom joj dumkami addaŭsia;
Pahlad jahony staŭ miłosny
I byŭ a Irku ŭžo zajzdrosny.
Jany dalej chadzili razam,
Ale tady nia jšło im płazam:
Nia była nawiet panadworka,
Kab nia išła pra ich haworka;
I kožna baba — sakatucha —
Jazyk nia mienšy ad chwartucha —
Adna druhoj ciškom kazała:
Jazepa z lrkaj abmaŭlała.
Jany użo ich zaručyli,
I swatali, i ich žanili,
Chacia joj u dumku nia jšło heta,
Ǔ jaje była inakša meta,
I joj — ci-ž heta chto pawiera —
Jazep nia byŭ za kawalera.
Jana nia dumała pra swata;
Jaho ŭważała jak za brata.
Jana umroiła u dumkach,
Ǔ dziawočych wyśnianych latunkach
Sabie chłapca zusim druhoha:
Adwažnaha bajca jakoha.
Jana žadała u mužčyny
Hierojskija abačyć čyny
I mo’ caniła nawiet skryta
Adwažnaha chłapca—bandyta.
Adnak z Jazepam jšče chadziła
I łaskami jaho daryła,
I byŭ zusim pierakanany,
Što jon ŭzaimna jość kachany.
A čas išoŭ, hady lacieli,
Na‘t ahlanucca nie paśpieli,
Jany nikoha nie čakajuć.
Jazep z Irenkaj užo majuć
Hadoŭ pad dwaccać sama siła;
Ciapier z ich para natta miła;
Jana ŭžo stałasia studentkaj.
Jazep nia jšou darohaj hetkaj
Jon pierarwaŭ swaje nawuki;
Chacia z taho u dušy mieŭ muki,
Adnak tak musiła zrabicca:
Dalej nia mieŭ za što wučycca.
Ǔ backoŭ u wioscy tut zastaŭsia
I haspadarcy jon addaŭsia.
I woś ciapier prad kaladami,
Jak i minułymi hadami,
Prybyła Irka tut da wioski,
Na świata pahaścić kab troški.
Jazep wiasioły i ščaśliwy
Pra Irku natta byŭ rupliwy,
Złažyŭ swaju światočnu świtu
J pajšoŭ kab joj złažyć wizytu…
— Nu što-ž balej čuwać, moj druža,
Mo’ nowaściaŭ ty maješ dūža?
I jak żywieš ty sam, moj bratka,
Ci jdzie tabie ŭ žyćci ŭsio hładka?
Jak tut u wioscy pažywaješ,
Ci mnoha kłopataŭ ty maješ?
Z žyćciom ci možaš ty zmahacca,
Złybiedaŭ, hora nie bajacca?
Pytała Irka u kampana.
—Dy što kazać — reč peŭna znana:
Na haspadarcy tut taŭkusia;
Pakul što biedam nie zdajusia.
Adno mnie robić mnoha hłumu
I dla dušy daje šmat sumu:
Što ci na poli, ci darožcy
Ciabie nia baču tut u wioscy…
Żyju ja tut woś dumkaj hetaj:
Što jak nastanie tolki leta
Pryjedzie ŭ wiosku darahieńka
Maja wyśnionaja panienka.
Takaja dumka ažyŭlaje
, Mianie da snu jana ŭtulaje,
Ja zabywaju ŭsie ciarpieńni,
Jak maju hetki latucieńni.
Piśmo twajo ja atrymaju,
Tady paciechi stolki maju,
Rablusia šmat ja wiesialejšy,
Jak byccam skarb najdaražejšy
Waźmu u ruki, ahladaju,
Kali piśmo twajo čytaju.
— Ech drenna heta ŭsio waroža.
I nat mianie jano trywoža,
Prašu, Jazep, ty miej adwahu:
Nia brać mianie tut pad uwahu:
Dziaŭčat u wioscy ci-ž jość mała? —
Jazepu Irka tak kazała
Było ŭžo joj tut widawočna,
Što jon jaje kachaje mocna,
I što dahetul jšče nia znaje,
Što biez ŭzaimnaści kachaje.
Jana pačała razwažaci,
Jak tut z Jazepam pastupaci,
Kab jon źmianiŭ pierakanańnie
I bolš nia bawiŭsia ŭ kachańnie.
— Niadobra robiš, moj susiedzie,
Tabie biada u chatu jedzie;
Bo hetkija dušy turboty
Da pracy nie dajuć achwoty.
Jany ŭsie dumki zabirajuć,
Ludziej ŭ suchoty zahaniajuć.
Dyk, mój susiedzie, druža miły,
Šanuj lapiej swaje ty siły;
Cani siabroŭstwa pamiž nami.
Z taboj my budziem kampanami,
Tak jak kaliś z hadoŭ dziacinnych
Z tych časaŭ dobrych i niawinnych
Ale ty musiš mnie źmianicca,
Ty musiš dumkaŭ tych pazbycca.
Jakija ty, jak kažaš, maješ,
Kali mianie ty spaminaješ.
Jazep ŭhladaŭsia joj miłosna,
I tak była jana raskošna,
Što joj dušoju ŭwieś addaŭsia;
Na jejnu mowu nia ŭsłuchaŭsia.
Jon ačarowany kachańniem,
Tych roznych jejnych razwažańniaŭ
Nia moh naležna acanici,
Nie pradstaŭlaŭ, kab nia lubici.
Nia znaŭ što heta ŭsio waroža,
Što Irka z im parwaci moža…
Chacieŭ pra miłaść štoś kazaci,
Ale pryjšła Irenki maci
I hutarku im pierarwała;
Pytać paswojemu pačała.
Paśla kazała pra susiedziaŭ,
Tak što Jazep na’t nie zahledzieŭ,
Jak čas prajšoŭ i pozna stała.
Daŭžej siadzieć nia wypadała.
Jon z Irkaj zaraz raźwitaŭsia
J da chaty prosta śkirawaŭsia.



II

Nia kožny maje ščaście toje,
Na ideał kab swoj hladzieć
I toje čystaje, światoje,
Ǔzaimnaje kachańnie mieć.
Adzin, bywaje, lubić Hannu,
Jana nia lubić znoŭ jaho,
Bo hetaja, naprykład, panna
Kachaje inšaha kaho.
A inšy toj jakraz nia choča
Na Hannu nawiet i hladzieć
I mocna moža jon kłapoča
Ǔzaimnu miłaść inšaj mieć.
Woś i jakraz my budziem toje
U hetaj wioscy nahladać,
Što budzie serca maładoje,
Biaz uzaimnaści kachać:
Maryla ŭ wioscy jość pryhoža,
Što prosta tolki i hladzieć;
I woś jana jakraz nia moža
Ǔzaimnaści ŭ kachańni mieć.
Jazepa našaha kahaje
Usiej dziawočaju dušoj,
Chacia ŭzaimnaści nia maje
U hetaj sprawie, tak światoj;
A jon iznoŭ nia jość ščaśliwy
Ǔ kachańni Irački swaje
I časta sumny, kłapatliwy
Haruje mocna biaz jaje.
Maryla znoŭ za im sumuje
I latucić ab im ŭ cišy,
I nad saboj chacia panuje
I hłumić žal swajej dušy,
A ŭsio-ž ciarpieńnia mnoha maje
Z kachańnia hetaha swajho.
A tym balej ciapier, jak znaje,
Što ŭ wioscy Irka jość jaho.
Maryla z zazjdraści wialikaj
Nia moža wyskazać na’t słoŭ,
U sercy z siłaj niejkaj dzikaj
Dziawočaja bušuje kroŭ,
Ale swaju biazradnaść znaje,
Bo nielha-ž zmusić kab kachaŭ,
Z nadziejaj niejkaju čakaje,
Kab moža cud jaki nastaŭ.
I lubčykaŭ darma ŭžywaje,
I na imšu daje darma;
Ǔsio heta joj nie pamahaje:
Ǔzaimnaj miłaści niama.
I na aŭtary na’t achwiary
Na heta kłała ŭžo niaraz,
Kab Boh adniaŭ kachańnia čary,
Ci daŭ-b jamu lubić nakaz.
Jana, jak kožna biełaruska,
Chawała ŭ sercy ŭsiu luboŭ;
Nia tak, jak niejka bałamutka,
Što nia skupić na heta słoŭ.
Adnak Jazep čućcio jej wiedaŭ,
Dušu i serca razumieŭ
J jak kali jaje adwiedaŭ,
Dyk na’t nikoli nie paśmieŭ
Skazać što-niebudź, što mahło-by
Jaje čućci prafanawać
I bolš joj hora dadało-by,
I bolš pačała-b sumawać,
Ličyŭsia jon z jaje kachańniem,
Jaje caniu i škadawaŭ;
I tolki hetkim pastupańniem
Jon joj nadziei dadawaŭ:
— Mo’ budu ja ŭzaimnaść mieci,
Mo’ źmienicca jaho duša,
Tady ščaśliwaj budu ŭ świecie,
Tak dumała jana-krasa.
Tym bolej što Maryla znaje,
Što z Irkaj štoś jamu nia jdzie,
Što biez ŭzaimnaści kachaje
I jość taksama u biadzie.
I woś ciapier, kali na świata
Irena ŭ wioscy u baćkoŭ,
Maryla hetym pieraniata;
Joj z zajzdraści bušuje, kroŭ.
Maroznymi na’t wiečarami
Jana ŭ wakno zdalok hladzić
I absarwuje ci časami
Jazep u Irki nie siadzić.
Kali jaho ŭ jaje abača,
Tady duchowu bol ciarpić,
Idzie da chaty, cicha płača
I cełu noč paśla nia śpić.
I tak kaladnaje joj świata
Ǔ duchowych mukach pierajšło;
Žurboj usia była abniata,
Jej serca miesca nie znajšło.
J kali, pa świacie ŭžo, Irena
U Wilniu wyjechała znoŭ,
Ǔ dušy Maryli stała źmiena,
Ucichła jej burliwa kroŭ.
Jana mahła ŭžo ŭnočy spaci,
Dniom praca jšła joj spakajniej:
Mahła čaściej jaho spatkaci
I hawaryci swabadniej;
Iznoŭ była nadziei poŭna
I pačynała latucieć,
Što miłaść jejnaja čaroŭna
Kaliś ŭzaimnaść budzie mieć.



III

Ciapier, čytač, my u Wilniu pojdziem,
Mo’ tam dzie-niebudź Irku znojdziem…
Wasieńni wiečar. Doždž imhlisty.
Ǔsio cicha. Tolki narawisty
Ǔ zawulku koń ciahnuć nia choča.
A woźnik z hetaha turboča;
Kania jon puhaju častuje,
Klanie i mocna tak siarduje,
Što kožny, chto prachodzić mima,
Hladzić cikaŭnymi wačyma.
Na wulicy latarnia ziaje.
Z jej doždžyk kaplami ściakaje,
Jak byccam płačuć jaje wočy,
Što musić tak stajać unočy.
Kala latarni adzinoki
Palicyjant staić wysoki,
Tudy j siudy jon wokam sočyć,
A doždžyk mocna jaho močyć;
Dziaŭčyna, ciełam što handluje
Staić u bramie, absarwuje.
Kali prachodzić tut mužčyna,
Dyk heta biednaja žančyna
Kiwaje z flirtam haławoju
I kaža: pojdziem mo’ sa mnoju?
Niaraz, jak wieciar bolš pawieje,
Pa dachach kaplami pasieje -
Biare doždž bolšaha razmachu
I sumna niejk bubnić pa dachu.
Pa wuzkaj wulicy tutejšaj,
Maleńkaj stužki nia šyrejšaj,
Aŭtamabil siam-tam pramkniecca,
Chrypliwym tonam adazwiecca,
J bałotam ścieny aznaczaje,
Nu j kožnaha, chto nie ŭciakaje…
Dzieś muzyka čuwać: zabawa.
I my lapiej pajdziom tam žwawa,
Lapiej sabie u taniec skoknuć,
Čymsia na wulicy tut moknuć…
Awo! Zabawa tut jak treba.
Widać dawoli majuć chleba.
Usie prybrany tak światočna;
Tut roskaš nawiet widawočna.
Tancujuć, wiesiała hulajuć,
Tuhi nijakaje nia znajuć.
Miž imi, byccam z sadzie roža,
Dziaŭčyna bawicca pryhoža.
Z Lawonam tut jana tancuje;
Ǔ zalotach natta joj šancuje.
Jość heta skromnaja panienka
Znajoma našaja Irenka.
Lawona jšče čytač nia znaje,
A peŭna znać jaho žadaje?
Dyk słuchaj, druža, cierpialiwa,
Znakomić budu ja rupliwa:
Jon Klim pa proźwiščy zawiecca;
Salidny jość, nia z kim nia bjecca,
Nia robić kryŭdy jon nikomu,
Pilnujecca swajho jon domu;
Niaraz užo byŭ pad prymusam
Bo jość idejnym biełarusam.
Zdarowy, strojny, šerawoki,
A rost umieru-niawysoki,
Pryhoža ciomna-blond čupryna,
Hadoŭ pad tryccać jość mužčyna.
Pa świecie trochi ŭžo badziaŭsia,
Tamu-siamu tam pryhladaŭsia.
Jon da dziaŭčynak trochi łasy,
Jak wiedama, u našy časy
Mužčyna kožny nie adkinie
Takuju reč — zaŭsiody prymie.
I wy pawiercie jahamości,
Što na‘t žanaty, kali ŭ hości
Adprawić žonku dzie da wioski,
Paśla idzie da niejkaj Zośki.
I praŭda — kožny chaj pawiera.
A što-ž kazać pra kawalera?
Chto zabaronić, kab pad strechu
Prywioŭ padčas sabie paciechu.
Adno liču niesprawiadliwym
J kažu tut tonam abraźliwym:
Čamu mužčyna ŭ hetkim razie
Nia tracić na swajej pawazie?
U hramadzianstwie hetki čyny,
Prachodziać mima dla mužčyny,
Tady jak kwołaja kabieta
Pahardu maje za ŭsio heta.
Dy j sam mŭžčyna, što spakusić,
I mo’ časami nawiet zmusić,
Pryčynicca da jej upadku,
Paśla ŭwažaje jej za šmatku…
Ale daruj, moj miły druža,
Pra heta ŭžo kažu za duža,
Tym bolej što duša Lawona
Ǔzrasła nia z hetaha zahona.
Jaho inakš hladzieli wočy;
Nia kryŭdziŭ jon dušy dziawočaj.
Paźniej jon nawiet tak zmianiŭsia,
Što niemaralnaści brydziŭsia.
Jon jość nia hetki, jak časami
Zdarajecca niaraz miž nami,
Što leziem ŭ hraź aż tak hłyboka,
Što zła nia widzić naša woka.
Lawon nia straciŭ złapaznańnia;
Jon cenić čystaje kachańnie,
I lubić jon dušu dziawoču,
Jej dumku čystuju, achwoču
I zdolnaju lacieć da zoraŭ
Ci abchapić hłybiny moraŭ.
Kali paznaŭ Lawon Irenu,
Pačuŭ dušy swajej jon źmienu.
Lubiŭ u hetaj jon dziaŭčyny
Jaje dušu, jaje ŭsie čyny;
Adčuŭ wačej jaje piaščoty
I serca ščyraha ŭsie cnoty;
I na’t Lawon nie ahlanuŭsia,
Jak ŭ puty miłaści zakuŭsia.
Jana taksama pakachała,
Chacia inakšu udawała;
Nia biehla tak jana z razhonu
Akazawać čućcia Lawonu,
A časam nawiet, jak bywała,
Dyk tak z Lawonam pastupała,
Što možna była abražacca,
Nia to-b što ŭzhladaŭ spadziawacca.
Ale Irenki šery wočy,
Što świeciać byccam zorki ŭnočy,
Tak ščyra časam pahladali,
Što ŭsie sumliwy razhaniali:
Taki byŭ zrok ich najmilejšy,
Tady dušoj jon byŭ macniejšy,
Tady, zdajecca, ŭsio addaŭ-by
I Irku wiečna jon kachaŭ-by,
Ǔ žyćciowy šlach išoŭ-b adwažna,
Adnak Irenka pierawažna
Starałasia z čućciom tak krycca,
Što možna była pamylicca
I dumać što nie pakachaje,
Sto dumki inšyja mo’ maje,
Ale Lawon wačom jej wieryŭ,
Dušoj i sercam usio mieryŭ,
Jak wiedama, dziaciuk idejny,
Jon wieryŭ, što pastupki jejny
Z wialikaj skromnaści pachodziać,
Dyk što-ž kali mo’ nie dahodziać
Niaraz chłapcu, što biaz skrywańnia
Hałosić ŭsim swajo kachańnie…
Dyk naš Lawon mieŭ ščaście siańnia
Na balu z Irkaj mieć spatkańnie.
I woś jany patancawali,
Paśla siabie pad pachi ŭziali,
Pašli sabie u zalu bočnu
I ŭ kresły sieli; widawočna
Chacieli homanu pazbycca,
Kab ščyra lepš razhawarycca.
Nu što-ž čuwać balej, Lawonie,
Jak wy hulajecie siahońnia?
Ci wiesiała, ci moža sumna?…
Wy wyhladajecia zadumna,
Ci moža dumajecie hrešna? —
Pytała Irka tut uściešna;
I tak, jak byccam nieznarokam,
Jaho łaščyła miłym zrokam.
Lawon hladzieŭ zusim ščaśliwy,
A serca biła ŭ ton burliwy;
Irenkaj jon tut lubawaŭsia,
Dušoj i sercam joj addaŭsia;
I pieścili jahony wočy
Jaje cudoŭny stan dziawočy.
Zdawałasia, što ŭžo nikoli
Jon nie žadaŭ-by ščaścia bolej,
Ǔ žyćci ničoha nie chacieŭ-by,
Žadać ničocha nie paśmieŭ-by,
Ničoha bolš nia braŭ-b ad świetu,
Kab tolki bačyć postać hetu,
Kab čuć wačej jaje piaščoty,
Što dadajuć žyćciu achwoty.
Pa niejkim dziŭnym zwarušeńni,
Dzie čuŭ i ščaście i ciarpieńni,
Lawon bližej sieŭ pamaleńku
I tak kazaŭ joj pacichieńku:
Ci mnie dobra hulnia?
Wiesialusia ci ja?..
Mnie cudoŭna jdzie čas,
Jak siadžu ja pry was;
Tak zdajecca, choć wiek
Byŭ-b pry was čaławiek…
Chto-b chacieŭ nie siadzieć
I was bliska nia mieć?
Chiba, tolki ŭžo toj
Chto nia znaje światoj,
Ščyraj dobraj dušy,
Żywie, ŭ zmysłaŭ hłušy,
I ŭ biazdońni hracha
Ducha złoha ruka
Zakapała jaho
Ǔ ciemru carstwa swajho.
A ŭ kaho jšče iz nas
Zusim ŭ sercy nia zhas.
Światy, čysty ahoń,
I čyju jšče dałoń
Zły ŭ łancuh nie skawaŭ
I ŭ dušy nie parwaŭ
Strun, dajučych toj ton
Cysty, zwonki jak zwon,
Što kachańniem źwinić
I nam kaža lubić,
Toj, dyk budzie chacieć
Kala was tak siadzieć
I ščaśliwa swajmi
Ahladać was wačmi.
Nia prypomnić tady
Nijakoj jon biady;
Jon adčuje dušu
J abačyć krasu;
Jon pačuje waš śmiech
Ščyry, čysty, jak śniech,
Śmiech, što honić na’t proč
Z serca ciomnuju noč.
Spadabajecca wam,
Dyk abačyć jon tam
I wačej wašych zrok,
Jak zirnuć nieznarok
Z flirtam niejkim takim
Ščyrym, čystym, światym,
Što na’t dumkam nia daść
Ŭ łužu zmysłaŭ upaść.
— Dy kińcie wy, što za pachwała!
Dziŭlusia z hetaha niamała,
Što wy jšče možacie tak łoŭka
Kazać pachwalnaje mnie słoŭka.
Wy hetych chwalbaŭ paškadujcie…
Lapiej idziecie patancujcie;
Woś hrajuć walca tak pryhoža!
— Dyk pojdziem, Irka, z wami moža?
— Nu pojdziem-lepš ŭžo patancujem,
A to tut zaraz zasumujem.
Jany puścilisia ŭ wir walca.
Trymaŭ ščaśliwa jaje palcy,
Druhoj rŭkoj-jej stan dziawočy,
I tak hladzieŭ miłosna ŭ wočy,
Što apuściła ich stydliwa
I byccam stała pałachliwa,
Bajałasia, što z woč paznaje,
Što ŭžo j jana jaho kachaje.
Jon lubawaŭsia joj dawoli
I byŭ ščaśliwy, jak nikoli;
Dušoju čuŭ jaje usieńku
I ŭ tacht śpiawaŭ joj pacichieńku:
„O, ty majo ščaście, žyćcia majho zorka,
Ty skarb moj adziny, ty kwietka maja;
Ty jość asałodaj majej doli horkaj,
Mianie ažyŭlaje prysutnaść twaja!
Jak ja ciabie baču, maja ty praleska
Tady ŭ maim sercy jość radaść žyćcia,
Jak byccam prychodzić niabiesnaja wiestka
I budzić raptoŭna mianie z niabyćcia.
O, ty, moj aniołak, dan Božym mnie wokam.
Kab šlach moj žyćciowy nia mieŭ złych načej,
Žyćcia majho ściežki świaci swaim zrokam
Twaich ciomna šerych, miłosnych wačej,
Pazwol biaz supynku z taboj hamanici
Ǔhladacca biaskonca u wočy twaje
Kab tak pry tabie moh ščaśliwa ja žyci,
Kab snuć pry tabie moh ŭsie dumki swaje“.
Jana ničoha nie kazała:
Spuściŭšy wočki tancawała.
Jahony ŭsie kachańnia słowy
U jejnym sercy mieli schowy.
A kroŭ jaje chacia burliła,
Da ščyraści dušu chiliła,
Jana čućcia nia wyjaŭlała;
Lawonu kłopat na‘t spraŭlala:
Nia moh mieć peŭnaści i kachańni
I roznyja mieŭ razwažańni…
Woś muzyka užo nia hraje,
I kožny ŭ kut swoj pachilaje,
Abo dalej parkiet šaruje:
Kruhom pa zali spacyruje.
Lawon z Irenkaju taksama
Iduć na miesca toje sama,
Dzie ŭžo pryjemna tak siadzieli
I miła wočkami hladzieli.
Ciapier iznoŭ pasieli skromna.
Hladziać na zalu niejk zadumna,
Jany duchowu roskaš majuć
I pra kachańnie razwažajuć.
U dumkach ich jość natta mrojna…
Nu j chaj siadziać sabie spakojna.



IV

Ǔžo miesiac śniežań prykaciŭsia
I biełym śnieham razwaliŭsia,
Ciapier zima haspadaruje,
Swaim marozam ŭsich častuje;
A jon ŭsio ciśnie, abymaje.
Zima jaho na heta maje.
Jana z im pieścicca pryhoža —
Jon słužyć joj, jak tolki moža:
Skawaŭ i reki i waziory,
Na niebie ŭsie pračyściŭ zory;
Jany tak wiečaram irdziacca,
Što tolki treba lubawacca.
J chacia žywioły, drewy, ptuški,
Nia Iubiać tej zimowaj słužki,
Maroz na heta nie zwažaje
I im jšče bolej pahražaje…
U Wilni wiečar. Ruch siaredni.
Miaščanie ŭ chacie robiać bredni,
Ci ŭ rastaran iduć zabycca,
Štodziennych kłopataŭ pazbycca.
Na saniach woźniki rupliwa
Pa wulicy snujuć ruchliwaj;
Tudy j siudy dzieś śpiešna honiać
Ich zwončyki piskliwa zwoniać.
U rastaranie kala kawy,
Nia mieŭšy inšaje zabawy,
Siadziać dwoch dobrych ščyrych druhaŭ
Ǔciakli ad dzieniašnich natuhaŭ.
Adzin wajskowy — strojny widny;
Druhi cywilny — bolš salidny.
Jany sabie apawiadajuć
I pra padziei razwažajuć.
Wajskowaha čytač nia znaje,
Bo pieršy raz tut spatykaje.
Druhi — Lawon užo nam znany,
što mocna ŭ Irku zakachany.
A toj što z im siadzić wajskowy —
Jaho kampan, jašče wiaskowy.
Pra hetaha skažu nia mnoha;
Jon achwicer, jakich jość mnoha:
Pryhoža, čyścieńka prybrany,
Staranna z maściaj začasany,
Namalawany, jak kabieta —
Woś ŭsia jahona postać heta.
Jon časta hoławu chilaje,
Na ŭsie baki tak pahladaje,
Kab dzie, jak byccam nieznarokam
Jakoj dziaŭčynie kinuć wokam.
Lawon z kalehaj achwiceram,
Narowiačy jaho manieram,
Ciapier haworyć pra dziaŭčynki
I pra biahučyja nawinki.
Bo ŭrešcie praŭdu wam skazaŭšy;
Ǔ sakret ničoha nie schawaŭšy —
Dyk ŭsie wajskowyja ŭ nas ludzi,
Chacia najbolej dzie ich budzie,
Jak tolki razam sabiarucca,
Ci naćwiaroza, ci napjucca —
Najbolš haworać pra dziaŭčynki,
Z katorymi mieć možna ŭčynki;
Pra słužbu časam raspraŭlajuć,
Abo „cywilaŭ“ abmaŭlajuć.
— Jak bawišsia, kaleha miły?
Kidaješ dzie swaje ty siły? —
Pytaŭ Lawon swajho kampana.
— Dy što kazać — reč peŭna znana:
Chadžu na słužbu, na ćwičeńnie,
A wiečaram dyk jość natchnienie
Pajści dziaŭčyny pašukaci,
Kab z jeju troški pahulaci.
— Ty moža ŭrešcia zakachaŭsia,
Bo ŭžo-ž dawoli nabadziaŭsia,
Dyj treba ŭžo tabie žanicca
Žyćcia badziačaha pazbycca.
— Dy kiń ty, druža moj Lawonie,
Takaja hutarka waronie
Mahła-by tolki pryhadzicca,
A mnie?… Nia dumaju žanicca,
Bo nie chaču ja być nikoli
Ǔ jakoj kabiety u niawoli.
Ciapier usim mahu ŭdzialaca
I z kožnaj trochi pakachacca;
A mužam być!… Siadzieć u chacie! —
Nie dla mianie, moj miły bracie.
— A ja, moj druža, zakachaŭsia —
Lawon kalezie tut pryznaŭsia.
Dušoj i sercam joj addany,
Ja u joj idejna zakachany:
I ŭdzień i ŭnočy ab joj mroju,
U dušy nia maju supakoju.
Zdajecca-b biŭsia, znios-by ździeki,
Kab tolki mieć jaje nawieki,
Kab adčuwać jaje piaščoty —
Tady-b ničoha ŭsie turboty!
— Ech, brat Lawon, prapaŭ užo ty,
Kali ŭ ciabie takija mety.
Ja baču da taho dachodzić
Ciabie ŭžo baba za nos wodzić….
A ja, dyk inšy zwyčaj maju
I tak kabiety ja kachaju:
Kali mnie prydzie čas achwočy
Dziaŭčynu—krasu pakachać,
Idu na wulicu i ŭ wočy
Pačnu žančynam pahladać.
Kali spatkaju miłu pannu
Uśmieški joj niaznačna šlu,
Na postać jej hladžu rachmannu
I ŭ dumcy ŭžo jaje lublu.
Idu za joj dzie mienš narodu,
Słaŭcoŭ joj niekalki skažu
Pra miłaść, ščaście, pra pahodu,
Paśla joj ŭ wočy pahladžu.
Kali panienka nia ŭzłujecca
I jak ściana jana maŭčyć,
Dyk heta znak što ŭžo, zdajecca,
Jana „nachał!“ nie zakryčyć.
Tady śmialej ja jdu ŭ zaloty,
Pra toje—sioje hawaru;
Nja maje jšče jana achwoty,
Ale ŭžo wierch nad joj biaru.
Ǔkancy dziaŭčyna zahaworyć.
Pra što — ŭsiaroŭna dla mianie.
Pačnie sa mnoju časam sporyć,
Abo niazłosna na‘t klanie.
Chadžu ja z jeju jšče čas niejki
Namier u dumcy swoj našu,
Ǔ kańcy swajej ja dabradziejki
Ka mnie na likier paprašu.
Śpiarša abrazu ŭdaść wialiku,
Ale paśla užo źmiachčyć;
Pačnie dakazywać biaz liku,
Što nielha mnie na to ličyć.
Z swajho ja boku joj tłumaču,
Kažu zalotna, jak mahu,
Što čuju k niej luboŭ haraču;
Prašu ka mnie prahnać tuhu.
I tak spračajecca panienka,
Ale sa mnoj, adnak idzie.
Ja joj kažu: maja maleńka,
Pajdziom, zabudziem ab biadzie.
Kala majej staim kwatery.
Panienka choča pakazać,
Što maje lepšyja maniery,
Što-česna choča mnie skazać.
Ja znaju ich usie uchwatki.
Całunak u ručku joj daju
I da swajej prytulnaj chatki
Wiadu ja kotačku swaju.
Dziaŭčo ŭwachodzić u pakoik,
Pawahu niejkuju ŭdaje,
Siadaje skromnieńka za stolik
I płaščyk swoj mnie addaje.
Biaru ja płaščyk z ručak biełych,
Šukaju ŭ šawie ja kručkoŭ
I łasa woka šlu da zrełych,
Jak repka kruhleńkich hrudkoŭ.
Paśla niasu na stoł ja plašku:
Likior, wino, abo kaniak;
Źnimaju ja z mundzira dziašku
I pačynaju, z pannaj tak:
Woś, milenka, maja maleńka,
Za ŭsio, što była mnie daruj;
Budź jak ŭ siabie, ty darahieńka,
Častuj mianie. Haspadaruj…
A trochi wypiŭšy, dziaŭčynka
Zalotna ŭ wočy mnie hladzić,
Jak smačnaja ŭ sadzie malinka,
Pawabna tak jana irdzić…
Kali piaščotaŭ my ŭsiu čaru
Wychilim, wypiŭšy da dna,
Tady u nas niama ŭžo žaru,
Pustaja prošłaść jość adna.
Hladzić tady ŭžo na hadzinnik
Panienka—žonačka maja
I kryknie, biaručy našyjnik:
A jej, jak doŭha tut ŭžo ja!
Chacia-b kab mama nie pačuła
Kali prydu ja siańnia spać,
Druhi-by raz mianie zamknuła
I nia puściła-b pahulać.
Ja joj ŭbiracca pamahaju,
Iz šafy płašč jaje biaru;
Što-niebudź joj pry hetym baju,
Abo pawažna hawaru.
Ciapier astatni abawiazak
Damoŭ dziaŭčynu prawiaści,
Bo niejak drenny jość abrazak
Adnej unočy pozna jści…
Idu nazad, ja adzinoki.
U dumkach čuju karahod,
Ci niejki dziŭny śmiech daloki:
— Jak chutka z jeju ŭziŭ razwod!
Lawon ŭsio słuchaŭ cierpialiwa,
Paśla skazaŭ tak niejk zhryźliwa:
— Nia warta heta zhniłaj wiechi!
I ty ščaśliŭ z takoj uciechi?
Pryjemnaść robić tabie heta?
Jakaja-ž jość ŭ ciabie tut meta?
Dla niejkaha tam biezhałoŭja
Ty addaješ swajo zdaroŭje!
I prosta dumać nawiet sumna:
Niaraz žywiołka nierazumna
I taja niejak paru maje,
Adnu znachodzić i kachaje,
A ty žywieš jak toj badziaka.
Daruj — skažu na’t jak… sabaka.
Taho, paludzku chto žyć lubić,
Jahona miła pryhałubić.
Toj budzie žyć pad ŭłasnaj strechaj
Z swajej siamjoj z swajej paciechaj.
I ja liču za šćaście, bracie,
Z swajej kachanaj być u chacie;
Dzialić z joj roznyja turboty
I adčuwać jaje piaščoty.
I z jeju razam wiesialicca,
Piajać, ci płakać, ci žurycca;
I z jeju mieć supolnu metu;
Zmahacca z ciemraj; horda świetu
Kazać swaje ŭsie damahańni;
I z jeju wiečna žyć ŭ kachańni.
Luboŭ — ŭsio złoje pieramoža;
Ǔ niaščaści — ščaście dać nam moža
I našyja ŭsie pačynańni
Hart znojduć ŭ ščyrym tym kachańni.
I što-ž na świecie bolš pryhoža,
Jakaja siła pieramoža?
Kali mužčyna zakachany,
Ǔzaimnaj miłaściaj skawany
I złučany supolnaj metaj,
Z kachanaj pojdzie j skaža hetak:
Daj mnie ručku, kachana dziaŭčyna,
Pojdziem razam my šlacham žyćcia.
Nas nia złomić lichaja časina;
Kraniem ščaście z jaho niabyćcia.
Pojdziem ćwiordaj žyćciowaj my ściežkaj
I nia budziem bajacca złybied;
Nie zaśmiecim šlachu swajho sprečkaj,
Złoje swarki zahinie na‘t śled.
Ciemru nočy aświeciš ty zrokam
Swaich šerych, miłosnych wačej,
I nia spudzimsia čornych my duchaŭ,
Ni ich ciomnych, wichurnych načej:
Ǔsie płaty, što nam buduć staŭlaci,
Pałamaje supolna luboŭ;
Nas nia zmohuć jany zatrymaci
Jak tych šerańkich dwoch hałuboŭ.
A jak roŭ my spatkajem hłyboki
Na žyćciowym tym našym šlachu —
Pieraskočym, choć budzie šyroki,
Dziaržučysia ruku za ruku.
A jak skaža Twarec nam hałosna,
Što dawoli ŭžo tak my idziom —
My abnimiemsia mocna, miłosna
I ŭ abniaćci nawieki zaśniom.
— Dy heta tolki latucieńni!
Mnie słuchać ich niama ciarpieńnia
Bo treba wiedać, što ŭsio heta
Jość tolki mrojaj dla paeta.
Ale žyćcio inakš hawora:
Jano daje nam bolej hora;
Jano nikoha nie škaduje,
Nikomu ščaścia nia zbuduje,
Nikomu lohka nie ŭdajecca;
Niaraz z idei zaśmiajecca.
Razhonić nawiet latucieńni;
Zamiesta ich pryšle ciarpieńni.
Dyk toj, idejna chto kachaje,
Żyćcia napeŭna jšče nia znaje,
Bo časta hetkaje kachańnie,
Daje ŭ žyćci raščarawańnie;
Narobić kłopatu i hłumu,
Walje u dušu nam mnoha sumu.
Dyk lepš idejna nie kachacca,
Ǔ žanočy puty nie dawacca,
Tady duša i naša serca
Nia budzie ŭ ich u paniawierce.
— Nie, bratka, hetak być nia moža!
Żyćcio ŭ kachańni jość pryhoža.
I tolki chto zusim zapsuty
Baicca tych kachańnia putaŭ.
I hutarka twaja naiŭna,
Bo miłaść čysta i ŭzaimna
Daje nam ščaście, nas trymaje,
I nas z upadku padnimaje.
Lubou — dušy i serca cnota.
I tolki toj, chto ŭlez ŭ bałota,
Čyja duša ŭ hrazi ŭtanuła —
Ǔ taho kachańnie ŭžo zasnuła.
Toj ŭžo da hetaha niazdolny,
I wiek ŭžo budzie jon biazdolny.
I ty ŭžo cnoty tej nia maješ,
Dyk moža ŭžo j nie pakachaješ.
— Dy ja za hetym nie haniusia.
Nia damsia im: nie ažaniusia!
Lepš budu ŭsich ja balamucić,
A da žanićby nie spakusić
Niwodnaja mianie kabieta
Daju, brat, słowa ja na heta!
— Z taboju trudna mnie zhadzicca;
A kab jašče nie paswarycca,
Dyk lepš pakiniem my pra heta;
Bo baču, što ŭ nas — rozna meta;
Žyćcio my rozna pradstaŭlajem;
Ǔ žyćci imknieńni rozny majem;
Žančynam jnakš dajem pašanu —
Skazaŭ Lawon swajmu kampanu.
I temu hutarki źmianili:
Pra słužbu ŭžo zahamanili.
Wajskowy ŭ hetym nie chwaliŭsia,
I ŭmih za kawu različyŭsia,
Skazaŭ śpiachom: bywaj Lawonie,
Twaja duša ŭ lubwi chaj tonie,
A ja pajdu ŭžo z rastarana:
Woś, bačyš, pannačka niaznana
Sama wychodzić — doś pryhoža —
Pajdu: pryšycca ŭdascca moža.
Wajskowy ŭ płašč swoj apranuŭsia,
I ŭmih pry pannie apynuŭsia.
Lawon na miejscy tut zastaŭsia,
I razwažańniam znoŭ addaŭsia.
I mroiŭ zaraz pra Irenku —
Swaju wyśnionuju panienku.



V

Pryhožy miesiac trawień ščodra
Daryć usich swajej krasoj.
Wiačernia zorka świecić bodra.
Trawa pakryłasia rasoj.
Sutunak świet ŭwieś abymaje,
I sad pačaŭ užo dramać.
Sałoŭka piesieńki śpiawaje —
U traŭni jon nia moža spać.
Jazmin i bez swoj pach puskajuć,
Časami ich listki dryžać,
Kali chruščy la ich latajuć
I štoś paswojemu žužžać.
U taki cudoŭny čas traŭniowy
Lawon nia moh jści rana spać,
Uziaŭ hitaru, płaščyk nowy
I mrojna štoś pačaŭ ihrać.
Jaho ciahnuła noč wiaśniana,
Nia moh spakojna usiadzieć,
I siła niejkaja niaznana
Kazała ŭ Irki bok hladzieć…
Išoŭ Lawon da Irki śpiešna,
Pryjšoŭ ŭkańcy ŭ jaje sadok;
Z bijuščym sercam i uściešna
Jon sieŭ pad drewam na hrudok.
Była u chacie i nia spała:
Ahoń jašče ŭ jaje hareŭ;
Ǔ wakno časami pahladała.
A jon siadzieŭ u cieni dreŭ.
Siadzieŭ spakojna, lubawaŭsia;
Jaje prysutnaść blizka čuŭ:
Dušoju joj uwieś addaŭsia,
Ab joj jon mroiŭ, dumki snuŭ…
Ǔ waknie ahoń zhas ŭniezabawie:
Jana pajšła ŭžo musić spać.
Jon ŭstaŭ i sieŭ paśla na ławie
J pad huki strun pačaŭ śpiawać:
Cichieńka ŭ sadzie dremluć drewy.
Ǔ sutunku tonie ceły świet.
Piaje sałoŭka treli-śpiewy;
Raznosić pach jaźminu ćwiet.
Na niebie miesiac świecić jasna;
Čarouna zorki mihaciać.
Maje ŭsie dumki adnačasna
Da miłaj ŭściaž woś tam laciac.
Ach, jak cudoŭny čas traŭniowy!
Staju u cieni sonnych dreŭ
I šlu tabie kachańnia słowy,
I šlu swajho ja serca śpieŭ.
Jaźminu pach ciabie chaj zbudzić,
Razwieje twoj spakojny son;
Duša wa śnie chaj bolš nia błudzić,
Pry mnie chaj znojdzie swoj pryton.
Zyjdzi ka mnie, maja kachana,
Ja pieśniaj tut ciabie budżu.
Charošša budzie noč wiaśniana,
Jak na ciabie ja pahladžu.
Razhoniš ŭsie maje turboty,
Jakimi serca mnie balić;
Dasi adno słaŭco piaščoty
I ja sčaśliwym budu žyć…
Lawon zamoŭk. I cicha stała
. Sałoŭka tolki ščabiataŭ.
Wakno Irenka adčyniała;
Lawon jaje ŭžo tut witaŭ.
Jana stydliwa i niaśmieła
Ruku padała praz wakno
I niejak trochi na‘t niaŭmieła
Skazała tolki woś adno:
— Wy tut Lawon? — Ale-ž, jak bačyš
Bo nielha spać u hetku noč:
Jak nie lažyš, jak čas nia traciš
A son z wačej ŭciakaje proč.
Dy ŭrešcie, na‘t nia warta spaci:
Takaja cudnaja para!…
Zyjdzi ŭ sadok… ja budu jhraci
Pryhožu pieśniu dudara.
— Ech, dziŭnyja ŭ ciabie chacieńni!
Taŭčesia ŭnočy, jak sawa.
Ǔ ciabie ŭsio mroi—latucieńni,
Zaniata imi haława —
Skazała Irka. Udawała,
Što nia cikawić jon jaje,
Što choča ŭ sad nia wyjaŭlała,
Čućci hłumiła ŭsie swaje.
Jana schawałasia ŭ pakoi,
Nia znajučy sama čamu,
A jon stajaŭ u supakoi;
Bo była wiedama jamu,
Što Irka hetak pastupaje
Iz dziŭnaj skromnaści swajej;
Ciapier sama mo’ razwažaje,
Što treba tut rabici jej.
Lawon tymčasam pamaleńku
Uziaŭ hitaru i zajhraŭ,
Pad huki strunaŭ, pacichieńku,
Woś tak Irency zaśpiawaŭ:
Nie adychodź! Pabudź sa mnoju;
Ty-ž — ŭsio na świecie dla mianie!
Kali nia bačusia z taboju,
Dyk sumam serca majo bje.
Nie pakidaj! Ja miłaść čuju;
Kachańniem serca mnie haryć.
Ciabie papiešču, pacałuju,
Z taboju ščaściem budu žyć.
Nie adychodź! Prašu, zastańsia.
My budziem tut kachańniem žyć.
Pabudź! Uwieś tabie addamsia.
Chaču z taboj ab ščaści śnić…
Lawon ucich. Wakno pustoje:
Ǔ im Irki ŭsiotki nia widać.
Jon padyjšoŭ bližej na toje,
Kab znoŭ joj hetak woś skazać:
„O, Iruś wyśniona, nia budź tak chałodna!
Choć troški mnie laski swajej akažy.
Maja tak biazmiežna luboŭ ci ž nia hodna
Zdabyć ŭ ciabie bolej uzhladaŭ? Skažy!

Kali twajo serca žalezam skawana,
Kachańnia struna kali ŭ im nia źwinić,
Dyk budź-ža ty ščyraj, skažy mnie, kachana,
Za heta nia budu ciabie ja winić.

Ale, mnie zdajecca, ty z sercam žartuješ,
Ci mo’ zrazumieć ty nia chočaš jaho;
Ty struny lubowi dušy swajej psuješ,
Śmiaješsia z światoha kachańnia majho.

Raskuj swajo serca o, Iruś kachana,
Udar pa strunie swajej dobraj dušy,
Tady adazwiecca tabie mo’ niaznana
Melodyja ščaścia ŭ kachańnia cišy.

Melodyja heta saljecca z majeju
J mahutnym kachańniem tady zaźwinić
I budziem my tolki žyć jeju adneju,
I budziem za ščaście Twarca my chwalić.

Melodyja naša supolnaj darohaj
Płyć budzie miłosna ŭ burliwym žyćci,
Pakul nas pryroda swajej pieramohaj
Nia zmusić zamouknuć, zasnuć, ŭ niabyćci

Irena čuła usio heta:
Stajała cicha za ścianoj,
J chacia była u płašč adzieta —
Jašče zmahałasia z saboj:
Duša jaje chacia j chacieła
U sad kab wyjści da jaho,
Ale sama jana nia śmieła:
Čućcia stydałasia swajho.
Jana bajałasia čahości,
Sama nia wiedała čaho,
To znoŭ chiliła jaje štości,
Kazała wyjści da jaho.
Pa roznych dumkach i chistańniach
Zdecydawałasia jana:
Išła cichieńka na spatkańnie
U sad da Klima Lawana…
Jany pasieli na hrudočku
Ǔ ciani raśćwiuŭych sonnych dreŭ,
Ǔ prytulnym, cichieńkim kutočku,
I słuchali ich sercaŭ śpieŭ.
Toj śpieŭ kachańnia ichnich sercaŭ,
Jakim napoŭniena duša,
Jakim dyšali liścia dreŭcaŭ
I ŭsia wiaśnianaja krasa.
Trymaŭ jon ručku jaje biełu
I pieściŭ palčyki jaje,
I čuŭ dryžačuju, niaśmiełu;
Jana była maŭlaŭ wa śnie.
Miž dreŭcaŭ miesiac pryhladaŭsia
I bledna ziemlu jon świaciŭ;
Sałoŭka cudna zaliwaŭsia
Z pryhožaj nočy byŭ ščaśliŭ.
— Jak cudna nam dwaim ŭ sadočku! —
Lawon Irenie tut skazaŭ:
Siadzim miž dreŭcaŭ na hrudočku,
Jak chto wiankom nas abwiazaŭ.
Chacieŭ-by wiek ja hetak byci,
Kachańniem wiečna hetak žyć,
I hetak mroić, hetak śnici
I hetak jak ciapier lubić.
— Dy kińcie wy, takija žarty —
Kazała Irka u adkaz —
Wam słoŭ kidać takich nia warta;
Ci-ž moža być luboŭ u was?
Lawon pahlanuŭ Ircy ŭ wočy,
Kab dumku jejnu adhadać,
I ŭ cišyni wiaśnianaj nočy,
Pačaŭ joj hetak woś kazać:

Ci ja ciabie lublu, pytaj tych nočak ciomnych,
Što ŭ mrojach ab tabie da snu mianie kładuć;
Kałyšuć tak mianie, niasuć u kraj tajomny,
Paśla mnie pra ciabie ŭsie sny maje snujuć,

Ci ja ciabie lublu, chaj skažuć zorki ŭ niebie,
Što wiečaram śpiašać pryhoža nam irdzieć,
I bačać, jak niaraz ŭ dušy majej patrebie
Idu ja, kab zdalok ŭ wakno twajo hladzieć.

Ci ja ciabie lublu, chaj skažuć maje wočy,
Što świeciacca ahniom, jak bačać dzie ciabie
I doŭha jšče paśla toj wobraz twoj dziawočy
Trymajuć mnie jany ŭ latunkach ab tabie.

Ci ja ciabie lublu, chaj skaža majo serca,
Što bjecca wiesialej na dumku ab tabie,
I z dumkaj tak majej k tabie jano ŭściaž rwiecca
J znachodzić ščaście tam tady jano sabie…

O, tak! Lublu ciabie. Ja mocna zakachany!
Za što, dyk nawiet ja skazać nia moh-by sam.
Adno ćwiardžu, što ja taboj ačarawany
J nikoli ja ciabie nikomu nie addam.

I tolki sam Twarec zabrać ciabie mnie zmoža,
Kali pakliča mo‘ ŭ swaich aniołaŭ lik,
Tady skažu jamu: j mianie biary o, Boža!
Bo mnie ŭžo na ziamli pramieńčyk ščaścia źnik.
A Irka skromnieńka siadzieła
Pry im u nočnaj cišyni;
Zadumna ŭdal jana hladzieła;
Ličyła ŭ dumkach swaich dni,
Jakija z im prawieści zmoža
Da času wyjezdu swajho:
Bo skončycca wiasna pryhoža
J nia budzie ščaścia ŭžo taho:
Na leta jechać treba ŭ wiosku
Što praŭda — dobra tam pabyć,
Ale kab była tam choć troški
Mahčymaść z miłym hamanić…
Lawon trymaŭ jaje za ruku
I pieściŭ palčyki jaje,
I nie kazaŭ dalej ni huku:
Dušy jon słuchaŭ tut swaje.
Padnios jon jejny bieły ruki
Da wusn i mocna caławaŭ;
I pazwalała biaz prynuki —
Kachańnia wir jaje parwaŭ.
Jana tuliłasia miłosna,
Jak wasilok da kałaska.
Luboŭny ton im płyŭ raskošna
Pad ŭtor sałoŭki hałaska.
— Dyk woś jak, Iračka kachana,
Tabie ja praŭdu ŭsiu skazaŭ.
Maja duša tabie addana;
Z twajeju Boh jaje źwiazaŭ.
Jana ničoha nie kazała
Na hetki słowy Lawana;
K jamu hałoŭku pachilała,
K jamu tuliłasia jana.
Rukoj abniaŭ jej stan dziawočy,
Druhoj — jaje ruku trymaŭ,
Hladzieŭ miłosna joj u wočy —
Kachańnia čaru wypiwaŭ.
Jon razumieü, što jejny wočy
— Kachaju — kažuć u adkaz.
Jany hareli ščaściem ŭnočy,
Jaho łaščyli uwieš čas.
Ich zrok byŭ čysty, skromny, ščyry,
Što wiry zmysłaŭ razhaniaŭ;
Miłosny ton kachańnia liry
Chacieńni drennyja spyniaŭ.
Lawon z dušoju raskachanaj
U ručku Irku caławaŭ
I z niejkaj świataściaj, pašanaj,
Jak na bahiniu pahladaŭ.
Jana jamu nie baraniła
Niawinna pieścić jaje tak,
Maŭlaŭ pryhožy son tut śniła
J zbudzicca joj nia była jak.
Ale paśla niejk schamianułaś
I zasaromiłaś jana —
Ǔ kuście jaźminu apynułaś:
Ǔciakła ad Klima Lawana.
Tak fyrnuła jak ptuška pročki.
Za jeju jon cichieńka jšoŭ.
Jaje zdalok hareli wočki:
Hladziela ŭściešna z za kustoŭ.
— Maja ty ptušačka maleńka,
Ty ad mianie nia uciakaj.
Pastoj, hałubka darahieńka,
Ty na mianie tam pačakaj.
Kazaŭ Lawon tak pieščatliwa,
Za jeju jšoŭšy u kusty.
Jana uściešna, žartaŭliwa
Dała adkaz: — nia dobry ty:
Nadužywaješ majho serca,
Pałoniš ty maju dušu.
Woś świedkami u sadzie dreŭca,
Što ja z taboju tut hrašu.
Światy aniołačak niabiesny,
Za hrech ty ličyš heta ŭsio?!
Maje namiery jość nia hrešny;
Ǔ mianie światoje jość čućcio.
Nia uciakaj, moj skarb wyśniony,
I nie chawajsia za kusty.
Ja budu ŭžo ciapier spakojny
I dobry — tak, jak chočaš ty.
— Nu dobra. Zhoda, ty badziaka,
Nia budu bolej uciakać
I budzie inšaja padziaka,
Jak budzieš lepš siabie trymać…
Jany pabralisia za ruki;
Spračacca bolej nie mahli,
Jak nočnyja jakija duchi,
Cichieńka ściežačkaj išli.
Da ich tut miesiac uśmiachaŭsia
I z zajzdraściaj pačaŭ hladzieć;
Sałoŭka pieśniaj zaliwaŭsia,
I zorki stali mihacieć.
Jaźmin swoj pach dla ich raznosiŭ,
Akacyja im tut ćwiła,
Amor kachańnie im prynosiŭ,
Jakoje Wenus im dała.
Jany aboje pamaleńku,
Išli ŭ ciani raśćwiŭšych dreŭ,
Światuju roskaš čuli ŭsieńku,
Što im dawaŭ miłosny śpieŭ.
Toj śpieŭ kachańnia ichnich sercaŭ,
Jakim napoŭniena duša,
Jakim šaptali liścia dreŭcaŭ
I ŭsia wiaśnianaja krasa.
Jany žyli ciapier kachańniem,
Ǔwieś świet, zdajecca, byŭ dla ich;
Zdajecca, usio jšło na spatkańnie
Ludziej ščaśliwych tych dwaich…
— Chacia nam dobra tut, Lawonie,
Ale ŭžo poznaja para;
Užo dawoli na siahońnia —
Ǔžywać pakrysie tre’ dabra.
Idzi ŭžo spać. Ǔžo natta pozna.
Z taboj daŭžej być nie mahu;
Z taboj mnie być daŭžej nia možna.
Idzi. I ja ŭžo pabiahu.
Bywajcie. Dziakuju za ŭsieńka —
Padała ruku i ŭciakła.
— Bywaj, pralesačka maleńka!..
Jana u chatu ŭžo ŭwajšła.
Lawon stajaŭ, hladzieŭ za jeju.
Jana ŭzhlanuła praz wakno
I miłaj ručkaju swajeju
Hraziła, kažučy adno:
— Idziecie spać! načny badziaka.
— Dabranač! kwietačka maja,
Tabie chaj śnicca roskaš ŭsiaka,
Duša chaj ciešycca twaja.
Lawon da chaty śkirawaŭsia,
I ni našto bolš nie zwažaŭ,
A tolki dumkam jon addaŭsia:
Pra Irku mrojna razwažaŭ.
Jana ŭ pakoiku stajała,
Kab ŭ bok Lawona pahladać,
Taksama mrojna razwažała,
Nia jšła jašče adrazu spać.
A ŭ sadzie im na raźwitańnie
Pačaŭ sałoŭka ščabiatać.
Da samaha jon raźwidnańnia
Ǔ traŭniowu noč nia moža spać.



VI

Pryjšło ŭžo leta. Z im — śpiakota.
U wioscy ŭžo kipić rabota.
A ŭ horadzie, dyk niejak pusta:
Na wulicach ludziej nia husta,
Bo kožny, chto mahčymaść maje,
Ciapier u wiosku uciakaje.
I Irka letni čas prawodzić;
Jak saranka pa wioscy chodzić.
A jejny dumki-latucieńni
Latajuć časta až u Wilniu:
Bo tam Lawon jaje zastaŭsia —
Ciapier joj bolej spadabaŭsia;
Bo tak zaŭsiody ŭ nas bywaje,
Što kožny, chto kaho kachaje,
Pačnie pa im bolš sumawaci,
I budzie bolš jašče kachaci,
Jak pryjdziecca jamu rastacca
J daŭžejšy čas nie spatykacca.
I Irka, budučy u wioscy,
Kali chadziła pa darožcy,
Ci pa wiaskowym dzie zahonie —
Snawała dumki ab Lawonie.
Jana jašče woś kłopat mieła:
Zarwać z Jazepam ŭžo chaciela.
Bo jon ŭsio bolš jaje kachaje,
Ničoha nie padazrawaje;
Amal štodnia da Irki chodzić,
Jaje u kłopat jon uwodzić.
I čym dalej to horša sprawa:
Trudniejša budzie z im rasprawa.
I woś adnoŭčy u subotu
Jazep, pakončyŭšy rabotu,
Była jamu jakaja śpiešna,
Pajšoŭ da Irki jon uściešna…
— Jak maješsia, maja Irenka,
Maja wyśnionaja panienka,
Maja pralesačka wiaśniana,
Najdaražejšaja, kachana —
Kazaŭ Jazep, chwalbie achwočy,
Hladzieŭšy Ircy prosta ŭ wočy.
I nie skazaŭšy ani huku,
Jana jamu padała ruku.
Zirnuŭšy joj u wočy prosta —
Jak byccam niejka špilka wostra
Ǔkałoła tak jamu u serca:
Paznaŭ, što budzie ŭ paniawierce.
— Čamu ty, Iračka, takaja,
Jakajaš inšaja, druhaja?
Čamu užo nia tak achwočy
Twaje uśmieški, twaje wočy?
Ja baču — niejka ty admienna —
Ci j serca ŭžo ŭ ciabie jość źmienna?
Čamu twoj woblik tak pachmurny
I niejki hrozny i zadumny?
Ciapier mianie jon niejk trywoža…
Niaščaście maješ mo’ — kryj Boža?
Ci mo’ ja ŭ čym tabie paškodziŭ;
Da złoha mo’ ciabie dawodziŭ?
Što stałasia? Skažy, Irenka,
Maja hałubka darahieńka.
— Ničoha pan Jazep takoha:
Nia stałasia ničoha złoha.
Skazać ja mušu tabie tolki,
Što my, pamima što ŭžo stolki
Z taboju razam siabrawali —
Adzin druhoha my nia znali.
I tam i siam ja ŭžo bywała;
Sama siabie ja bolš paznała.
I woś karotka tak skazaŭšy,
Što ja, hruntoŭna razabraŭšy,
Pryjšła ŭžo da pierakanańnia —
Niama ŭzaimna ŭ nas kachańnia.
I… tut tabie skažu atkryta:
Miž nami być pawinna… „kwita!“
— O, skarbie moj najdaražejšy!
Moj ty aniołak najświaciejšy
Za što?… za što daješ mnie muki?…
Čamu pačuŭ ja hetki huki?…
Nia bačyŭ-b lepš ciabie ja bolej! —
Ciapier nia mieŭ-by hetkaj doli.
Lapiej z nadziejaj ŭ sercy žyŭ-by;
Z taboj ŭ latunkach hamaniŭ-by;
I tak tady-b złažyŭ hałoŭku
Twoj wobraz ŭziaŭšy u damoŭku…
O lepš raniej było mnie zhinuć,
Čymsia ciapier ciabie pakinuć!…
Na što-ž ciapier žyćcio mnie heta,
Kali maja ŭciakła mnie meta?…
Jana stajała la wakonca;
Jaje łaščyli koski sonca.
I bačyŭ jon jaje takuju,
Maŭlaŭ nia Irku, a druhuju;
Stajaŭ i, jak jon nia siliŭsia,
A ŭsio-ž nia moh — ślaźmi zaliŭsia.
Trahična i z dušoj balučaj,
Praz ślozy, hnieŭ, z krywioj kipučaj,
Hladzieŭ na Irku, jak iz hrobu,
Abo jak strašnu mieŭ chwarobu.
Paśla praz rospač, hora, ślozy
Dawaŭ jon Ircy na‘t pahrozy.
Adnak jana nie kłapatliwa,
A nawiet byccam žartaŭliwa,
Adwažna ŭ wočy pahladała,
Jamu praworna tak kazała:
Pakiń mianie. Nadarma twaje ślozy:
Ja nie mahu ciabie ŭžo bolš kachać.
Schawaj sabie usie swaje pahrozy:
Dušy siłkom nia možna prykawać.
Bo ja ciabie bolej
Užo nie kachaju,
I tolki jšče doli
Tabie ja žadaju:
Žurbie nie dawajsia;
Nia budź kłapatliwy;
Ǔ druhoj zakachajsia,
I budź ty ščaśliwy.
Zabudź usio, što była pamiž nami,
I žalu ty nijakaha nia miej;
Chaj kožny z nas swaimi jdzie šlachami,
Dyk budzie žyć tady nam spakajniej.
Bo ja ciabie bolej
Užo nie kachaju,
I tolki jšče doli
Tabie ja žadaju:
Žurbie nie dawajsia;
Nia budź kłapatliwy;
Ǔ druhoj zakachajsia,
I budź ty ščaśliwy.
Jazep ničoha nie skazaŭšy,
Maŭlaŭ usio ŭžo pachawaŭšy,
Ad Irki wyjšaŭ strašna sumny,
Z dušoj prybitaj i zadumny.
Pajšoŭ da chaty. Sieŭ ŭ sadočak,
Jak zbity buraj hałubočak.
Hladzieŭ trahična jon nawokał,
Maŭlaŭ padstrelany toj sokał;
I tak padniaŭ jon zrok wysoka,
Hladzieŭ nawokał i daloka,
Što možna była dahadacca,
Što choča z świetam raźwitacca.
Siadzieŭ jon hetak trochi času;
Dawaŭsia mukam biez hałasu.
Paśla ustaŭ, jak z pieramohi,
Choć słaba ŭžo słužyli nohi,
Pačaŭ usio znoŭ ahladaci
J trahičnym hołasam kazaci:
Żyćciowaja lira!
Ty mnie nie patrebna,
Kali maja Ira
Parwała haniebna
Ǔsie struny, što hrali
Žyćciu majmu pieśni,
I tony dawali
Na ščaścia pradwieśni.
Ty ŭžo nie zahraješ:
Ǔsie struny parwany;
A ŭ sercy ty maješ
Adny tolki rany;
Nia wydasi tonaŭ
Raskošnych, miłosnych,
Bo tych strašnych stohnaŭ
Balučych, hałosnych —
Nia budu staracca
Z ciabie dabywaci.
Lapiej raźwitacca —
Ziamielcy addaci!…
Našto świeciš sonca
Cudoŭna, pryhoža —
Pramień praz wakonca
Złoj ciemry nia zmoža…
Pryhožyja, kraski,
Užo nia ćwiciecie,
Ludziom swajej łaski
Wy bolš nie rabiecie…
Walicieś aŭtary…
Traščecie hrymoty…
Zakryjcie świet chmary…
Niama žyć achwoty!..
Razsypsia ziamielka!
Zrabi kaniec świetu…
Żyćcio majo ŭsieńka
Nia daść užo ćwietu…
Ty, śmierć, razhulajsia,
Waźmisia pad boki;
Usim ty addajsia;
Idzi z imi u skoki…
O, nie!… Daruj, Boža…
Nia moža-ž tak byci:
Druhim-ža pryhoža;
Jany chočuć žyci.
I što ž ich abchodzić
Maja wos padzieja?
Żyćcio im dahodzić;
U ich jość nadzieja,
Dyj Irka ziamnoha
Jšče ščaścia šukaje;
Napeŭna druhoha
Jana ŭžo kachaje…
Dyk nie!.. Chaj ŭsio budzie,
Jak była: cudoŭna.
Žywiecie wy, ludzi,
Bo mnie ŭžo ŭsiaroŭna…
Ty, soniejka jasna,
Świaci ŭsiamu świetu,
Bo mnie ŭžo naprasna:
Zhubiŭ swaju metu.
Ćwiciecie ŭsie kraski
Paloŭ, sienažaciaŭ,
Hladziecie na łaski
Dziawočych abniaćciaŭ.
Ǔsie ptuški śpiawajcie
Swaje ščabiatańni,
Paciechu dawajcie
Ludziom u kachańni…
Żyćciowyja liry
Ludziej zakachanych,
Jakich niasuć wiry
Hlybin niezbadanych,
Zahrajcie akordy,
Światoha kachańnia,
Kab świet uwieś hordy
Čuŭ serc chwalawańnie…
Maja — ŭžo zamoŭkła.
Parwana. Raźbita.
Joj — tolki damoŭka
Hwaździami zabita.
I tolki jšče dajcie
Usłuhu woś hetu:
Wy mocna zahrajcie
Mnie taniec z zaświetu.
A ja zatancuju;
Waźmu śmierć pad boki;
Jaje pacałuju,
Pajdu z jeju ŭ skoki.
Prytulimsia hodna;
Złažu joj hałoŭku,
I tak razam, zhodna
Pajdu u damoŭku…
Napoŭ prytomny jšoŭ da domu
I tam, nia kažučy nikomu,
Pryjšoŭ ŭ kamoru, wyniaŭ z skryni
Pryhožy pojas z ŭzoram sinim,
Što Irka jšče kaliś zrabiła,
I tak, jak byccam niejka siła
Jaho ciahnuła ŭ świet niaznany —
Išoŭ biazwiedna joj addany.
— Mnie hety pojas skončyć muki.
Jaho jaje zrabili ruki:
I woś, zamiest jej ručak biełych,
Zamiest piaščotaŭ niepaśpiełych,
Mianie jej pojas tut abminie:
Z dušy ciažar uwieś mnie źnimie —
Kazaŭ sabie jon pacichieńku
I jšoŭ pad dulu pamaleńku…
Zrabiŭ piatlu. Zawiesiŭ pojas.
I čuŭ ŭ sabie jon hetki hołas:
Woś tak! Woś tut spakoj zdabudzieš:
Tady turbotaŭ mieć nia budzieš,
Nikoli ich ty nie zaznaješ,
Jak tolki śmierć ty pakachaješ.
Jana piaščotaŭ nie škaduje;
Jana spakoj tabie zbuduje.
I tolki budź ty joj achwočy —
Jana tabie zahlanie ŭ wočy.
I car i rab jaje pryjmaje.
Jaje piaščotaŭ ŭsim chapaje.
A ty-ž tak chočaš hetaj cnoty:
Kachańnia ščyraha piaščoty.
Dyk nu-ž, nia dumaj, jdzi u skoki!
Biary ty śmierć swaju pad boki.
Tancuj ty taniec toj z zaświetu,
Dy kiń swaju niadolu hetu…
— Idu! Idu! Ty, śmierć kachana,
Dasi spakoj — reč peŭna znana —
Jazep padumaŭ i padniaŭsia…
Ǔ abniaćcie śmierci jon addaŭsia.
Jana uścisnuła miłosna,
Jamu až stała raptam młosna;
Pačuŭ jaje ŭžo śmiech śmiarotny.
I woś Jazep toj naš harotny,
Što byŭ niaščasny praz kachańnie,
Užo zhubiŭ samapaznańnie…
...............
Lažaŭ u łožku. Byŭ prytomny,
Zastydžany i natta skromny,
Prad im stajała tut Irenka
I ŭsia radnia jahona ŭsieńka.
Usie hladzieli tut pužliwa,
I mieli kłopat — to-ž nia dziwa:
Jazepa śmierci adabrali:
Z piatli jany jaho zabrali.
A jon wačmi wadziŭ pa chacie,
Maŭlaŭ chacieŭ čahoś šukaci.
Jašče nia wieryŭ, ci na jawie,
Ci byŭ ŭ pradśmiertnaj niejkaj zjawie…
— Ach, duža dziakuju, panienka,
Susiedka naša darahieńka,
Što wy nam syna ŭratawali:
To ž my-b ničoha i nia znali:
Siadzieli ŭ chacie, hamanili,
Takoje rečy na’t nia śnili…
Nia mieli-b syna… Ach, mój Boža…
Jašče raz dziakuju pryhoža —
Śpiawała maci tak paniency,
Padziaku kažučy Irency.
Jana źmiašana i burliwa
Razkaz pačała kłapatliwa:
„Hladžu sabie ja praz wakonca;
Pryhoža świecić, hreje sonca,
I baču, jak Jazep u sadzie
Majstruje niešta, niešta ładzie.
Ja dumaju, hladžu na heta:
Jakaja jość ŭ jaho tam meta?
Až raptam baču… Ach zdareńnie!…
Zwarušyła-b jano kamieńni:
Na pajasku majej raboty…
Ach strašna… ŭ sercy bjué hrymoty…
Woś ja nia straciła razonu,
Prybiehła u sad z ŭsiaho razhonu,
I čyknuła nažom toj pojas,
I kryk padniała na ŭwieś hołas.
Sam Boh mnie daŭ prytomnaść hetu,
Bo nie chacieŭ jaho brać z świetu;
Bo nie chacieŭ rabić wam hłumu.
A wioscy ŭsiej nawodzić sumu.“
Skazaŭšy tak Irenka skora,
Kab nie rabić baćkom bolš hora,
Chučej skazała: — nu, bywajcie.
Prašu ab nas nie zabywajcie —
I zaraz jšła damoŭ zadumna
I sad hladzieła natta sumna.



VII

Nazaŭtra ŭstaŭ Jazep zdarowy;
Iści da Irki byŭ hatowy,
Ale jšče z hetym jon chistaŭsia:
Ǔčarašnich čynaŭ jon stydaŭsia.
Adnak pa doŭhich razwažańniach,
Pa doŭhich dumkach i chistańniach,
Pajšoŭ, kab z jej razhawarycca,
Kab ŭsich niapeŭnaściaŭ pazbycca…
— Što stałasia, Jazep, z taboju?..
Prapaŭ ŭ mianie ty z haławoju! —
Kazała Irka iranična,
Na‘t troški złosna i cynična:
— I ty mužčynaj chočaš zwacca?
I chočaš nawiet ty kachacca?..
I što-ž z ciabie jość za mužčyna?..
Ty prosta — kwołaja žywina!
Staraja niejka histeryčka
Nia lezła-b chutka tak da „stryčka“!
Dzie duch, dzie hart, dzie wola mocna,
Tam płoć mužčynska widawočna.
A ty? — Traścinka maładaja.
Wichor žyćcia ciabie chistaje.
Z žyćciom zmahacca ty nia śmieješ.
Ty na‘t… pawiesicca nia ŭmieješ!..
I što-ž ty chočaš, moj ty panie?
Kab mieć ŭzaimnaje kachańnie?
Kab ja ciabie mo‘ pachwaliła,
Canila, słuchała, lubiła?!
Takoha horkaha dziciaci
Mahu ja tolki… škadawaci…
Jazepa hetakija rečy,
Maŭlaŭ nahajkaj bili ŭ plečy.
Pačuŭšy hetkaje wyznańnie
Z dušy ŭciakło jaho kachańnie.
Parwalisia kachańnia puty,
Jakimi byŭ Jazep zakuty.
Maŭlaŭ ad snu jon schamianuŭsia;
Ǔ dušy i sercy zwaruchnuŭsia.
Datyčna Irki jon źmianiŭsia
Łancuh kachańnia užo zwaliŭsia.
Jamu až natta jasna stała,
Što ŭžo luboŭ da jej prapała;
Maŭlaŭ raptoŭna jon pačuŭsia,
Što ŭžo na woli apynuŭsia.
Jon staŭ mužčynaj tut adrazu,
Pačuŭ da Irki ŭžo abrazu;
I staŭ jon niejki ŭžo praworny,
Stanoŭčy, bojki, niepakorny;
Źmianiŭsia niejak na‘t na twary,
Jak byccam źniaŭ z jaho chto čary.
Ciapier śmiajaŭsia z samahubstwa,
I što rabiŭ takoje hłupstwa.
— Niachaj pałomiacca mnie skaby!
Kali-b da hetaj strašnaj baby
Ja mieŭ iznoŭ kali wiarnucca,
Prad joj, jak rab, jašče raz hnucca.
Na’t nie spakusić čort łazaty! —
Skazaŭ Jazep i wyjšaŭ z chaty.
Ničoha bolej nie skazaŭšy,
I dumnym zrokam jej abniaŭšy,
Pakoj jaje Jazep pakinuŭ,
I… ŭsieńki kłopat Ircy zhinuŭ.
A ŭ sercy štoś jamu kazała,
Nadzieju niejkuju dawała:
Ciabie-ž Maryla tak kachaje,
Nad skarby cenić, pawažaje;
Chacieła b dać tabie piaščoty.
Dyk jdzi — razhoniš ŭsie turboty.
Jana ciabie tam pryhałubić,
Bo ž wiedaješ, što mocna lubić.
— Pajdu, pajdu da tej dziaŭčyny,
Pajdu, nia straču ni časiny,
Prasici budu prabačeńnia:
Što byŭ dahetul biaz sumleńnia:
Jaje čućcia nia braŭ pad ŭwahu.
Ciapier ja budu mieć adwahu,
Kab joj da hetaha pryznacca,
J pačniom ŭzaimna my kachacca —
Jazep padumaŭ, paŭhladaŭsia
I da Maryli skirawaŭsia…
— Jak maješsia maja Maryla?
Lacieŭ siudy ja jak na kryllach,
Tak dla mianie było tut śpiešna,
Bo ja sumleńnie maju hrešna.
Pryjšoŭ z taboj razhawarycca,
Hrachu kab hetaha pazbycca.
— Siadaj, moj mileńki sakolik,
Siudy u pokucie, za stolik;
I pahamonim da achwoty;
Raskažaš úsie swaje turboty…
Ja baču niejak ty źmianiŭsia
I chwanaberyi pazbyŭsia.
Bo-ž ty z pryjezdam tej Irenki,
Twajej „cudoŭnaj“ tej panienki,
Pra ŭsio na świecie zabywaješ,
Nikoha ŭ wioscy ty nia znaješ.
Niaraz, bywała, tak šukaju,
I stolki kłopatu ja maju,
Kab jak z taboju dzie spatkacca
I na ciabie kab paŭhladacca —
A ty, jak lis, dzieś zabiarešsia,
Nijak spatkacca nie daješsia.
Padčas spatkaju — adychodziš.
A woś ciapier i sam prychodziš
Dzie treba heta zapisaci?..
— Ščaśliwa ja — mahu skazaci.
Što da mianie išoŭ tak śpiešna,
Duša maja jość natta ŭściešna.
— Maryla! — jahadka, praleska,
Chaj budzie znana tabie wiestka,
Paznaj duchowu maju źmienu:
Ja nienawidžu ŭžo Irenu! —
Jamu u wočy pahladzieła;
Što čuła — wieryć nie chacieła;
I nie mahła jašče zhadzicca,
Što heta moža tak zrabicca
? — ŭreście adkazała:
Ci-ž da jaje luboŭ prapała?
— Ale. Prapała… Źnienawidziŭ!
Jaje na’t woblik mnie abrydziŭ.
Ja zły na hetu ŭžo dziaŭčynu:
Mianie nia ličyć za mužčynu,
I nada mnoju robić ździeki,
I hańbiła čartoŭskim śmiecham.
Ja praz jaje zrabiŭ byŭ hłupstwa:
Ja ŭžo išoŭ da samahubstwa.
Jana mianie adratawała,
I z hetaha zažartawała,
I skarystała, kab śmiajacca.
O… Z jeju bolš mnie nie spatkacca!
Niachaj pałomiacca mnie skaby,
Kali-b da hetaj strašnaj baby
Ja znoŭ chacieŭ kali wiarnucca,
Prad joj, jak rab, jašče raz hnucca.
Daruj, Marylačka kachana,
Maja susiedka pawažana,
Što ja caniŭ ciabie za mała,
Choć serca mnie ty addawała.
Za ŭsie dušy twajej ciarpieńni
Prašu u ciabie ja prabačeńnia.
Ja wiedaju, najdaražejša,
Maja hałubka najmilejša,
Što ty adna mianie škaduješ,
Żyćcio ščaśliwa mnie zbuduješ.
Chaču tabie ja być addany,
Ǔ tabie być wiečna zakachany;
Chaču z taboju być zakuty
U miłyja kachańnia puty —
Maryla na jaho hladzieła,
Pierarywaci nie paśmieła
Jahonaj hutarki miłosnaj,
Joj tak cudoŭnaj i raskošnaj.
I tolki pieściła wačyma
Maŭlaŭ było-by joj mahčyma
Tak wiečna na jaho ŭhladacca
I wiečna im tak lubawacca.
Kali Jazep nahawaryŭsia
I da Maryli pachiliŭsia,
— Sakolik mileńki — skazała
I ručkami jaho abniała.
Jon caławaŭ Maryli ruki,
Nie hawaryŭ bolš, bo ŭžo huki
Pieraškadžali-b im kachacca,
Supolna ščaściu addawacca.
— Trymaj mianie, maja kachana,
Biada kab niejkaja niaznana
Nas nie mahla bolš razłŭčyci;
Kab my mahli tak wiečna žyci;
Mahli kab razam wiesialicca,
Piajać, ci płakać, ci žurycca;
Mahli kab mieć supolnu metu,
Zmahacca z ciemraj, horda świetu
Kazać swaje ŭsie damahańni
I wiečna razam žyć ŭ kachańni.
Kab my za ščaściem jšli ŭ dahonku,
Ty budź, Maryla mnie za žonku…
— Chaču twajeju być nawieki.
Z taboj strywaju ja ŭsie ździeki;
Pajdu z taboj na kraj na‘t świetu;
Swajej twaju zrablu ja metu;
Waźmu sabie twaje turboty.
Z taboj nia strašny mnie hrymoty.
Ničoha ŭ świecie nie zbajusia,
Kali z taboju ja złučusia.
Jazep abniaŭ Marylu mocna.
Hladzieŭ u wočy joj miłosna,
Trymaŭ dryžačuju, niaśmiełu,
Łaščyŭ jon šyjku jaje biełu.
Paśla parwaŭ ich wir miłosny,
Mahutny, cichi i raskošny.
Jany całkom jamu zdalisia
I ŭ pacałunkach abnialisia.
I caławaŭ jaje jon ščočki
I hubki, šyjku, jaje wočki.
Jana jak son raskošny śniła,
I caławać nie baraniła.
Ale kali jon raskachany
Ǔ wir zmysłaŭ byŭ užo parwany
J pačaŭ da hrudkaŭ dabiracca —
Maryla stała wyrywacca.
— Pakiń ŭžo, mileńki sakolik,
Pakiń. Siadaj ŭžo ty za stolik.
Nia možna hetak zabaŭlacca,
I hetak zmysłam addawacca.
Ty možaš jšče mianie źniasławić…
Na noč pašlubnu tre‘ zastawić.
Ciapier ŭsio heta jość nam hrecham —
Skazała tak jana sa śmiecham.
I wyrwałaś z jaho abniaćciaŭ
Biaz hniewu, złości, biez praklaćciaŭ.
Jon na jaje hladzieŭ miłosna,
Kazaŭ z piaščotaj niehałosna:
— Ty wybačaj, Maryla dobra,
Ja wart kab mnie złamała robra
Za toje, što nia byŭ ja skromny,
Maŭlaŭ bandyt jaki biazdomny.
Ale takim bolš nie zrablusia,
Chiba ž tady, jak ažaniusia.
— O, tak. Tady ja ŭsio pazwolu;
Tady na ŭsio tabie dam wolu,
J sama pabaŭlusia taboju,
Bo budzie heta ŭžo światoju
I dobraju ludzkoju sprawaj —
Nie zabaronienaj zabawaj.
Jany siadzieli ŭžo pawažna,
I hutarka pajšła razwažna.
Ciapier surjozna hamanili.
Na zapawiedź pastanawili
Zanieść ŭ nastupnuju niadzielu…
Nu j chutka budziem mieć wiasielle



VIII

Prajšoŭ dzień letni i śpiakotny.
Ǔžo lud siarmiažny i harotny,
Što ŭ poli pracy addawaŭsia,
I mocna potam abliwaŭsia,
Šmat zmučany damoŭ špiašaje
I pieśni sumnyja spiawaje.
Zajšło ŭžo sonca za haroju;
I z niejkaj cichaściu światoju
Niabiesna hładź hladzić lazurna
I niebaschił bliščyć purpurna.
Za wioskaj ŭ poli, pry darožey
I pry zialonieńkaj biarozcy,
Jak dzikaja ŭ poli roža,
Siadzić dziaŭčynačka pryhoža.
Jana siadzić tak la biarozki;
Źwisajuć joj pryhoža ločki.
Hladzić u dal jana zadumna
I niejak mrojna i niasumna.
Dziaŭčyna heta jość Irenka,
Nam dobra znanaja panienka.
Ǔ ruce listy jana trymaje;
Pra źmiest ich mrojna razwažaje.
Ad Lawana usie dastała;
Jašče na ich nie adkazała:
Nia znaje što jamu pisaci,
I jak jaho ŭ piśmie nazwaci.
Pisać ŭsio ščyra — nie paśmieła,
A aby jak znoŭ — nie chacieła,
Kab nie papsuć swajej pawahi.
Dyj nie chapała joj adwahi
Na ščyraje ŭ piśmie pryznańnie,
Kab apisać pieražywańnie,
Jakoje tut u wioscy maje,
Kali adna sabie hulaje.
Dyj mo‘ bajałasia, kab słuchi
Nie raznasili „sakatuchi“:
Kab nie kazałasia hałosna,
Što Irka wielmi ŭžo miłosna
Z Lawonam tak koresponduje.
Choć wiedaje, što jon biaduje,
Duchowu bol pieražywaje,
Tak jejnaha piśma čakaje,
I nawiet maje mo‘ abrazu —
Jana nia šle jamu adkazu.
Ciapier woś, majučy bolš času,
Jana, uciokšy ad hałasu,
Listy jahonyja čytaje;
Nad ichnim źmiestam razwažaje.
A ŭwoddal ŭ wiosku jdzie žywina,
J wiaskowa niejkaja dziaŭčyna
Damoŭ darožkaju śpiašaje,
J miłosnu piesieńku śpiawaje:
„A ŭ poli siwieńka,[1]
Zaćwiło bialeńka.
Nichto mianie tak nia lubić,
Jak moj Jasiuleńka.
A jon mianie lubić,
Wočkami marhaje,
Niaraz mianie małodačku
K sabie paklikaje“…
Irenka słuchała dziaŭčynu
I ŭ hetu samuju časinu
Ǔhladałasia uzdoŭž zahona
I dumki snuła pra Lawona:
I jon mianie napeŭna lubić,
Mianie u dumkach jon hałubić,
I mocna jon mianie kachaje,
Bo hetki-ž piśmy prysyłaje
Padumała Irena hetak;
I, wyrwaŭšy dźwie polnych kwietak,
Piśmo Lawona rasčyniła,
Na im dźwie kwietki pałažyła,
I razam ich jana stulała
J piśmo Lawonawa čytała:
„Kab ja krylla mieŭ, jak sokał,
Prylacieŭ-by ja da was,
I lataŭ by tam nawokał
Wašaj chaty ceły čas.
Kab ja byŭ ziaziulkaj šeraj,
Sieŭ-by ŭ sadzie na dubok,
Kukawaŭ-by z toju wieraj,
Što wy wyjdziecie ŭ sadok.
Moža wyšli-b wy ŭ sadočak
Z prośbaj los zakukawać,
Ja-b tady moh choć razočak
Wašu postać ahladać.
Kab mnie kosačkaj być sonca,
Ja-b prahnaŭ-by ciomny cień,
Pahladaŭ-by praz wakonca
Ja na was tam ceły dzień.
Kab mnie zorkaj być unočy
I na niebie tak irdzieć,
Ja-b tady moh wam u wočy
Choć časinu pahladzieć.
Kab ja chmarkaj moh zrabicca
I da was tudy prypłyć,
I daždžom kab moh raźlicca:
Wašy ściežački abmyć.
Tyja ściežački-darožki
Ǔsie abmyć, uzielanić,
Pa katorych wašy nožki
Buduć biehać i chadzić.
Kab ja dumkaj wašaj staŭsia,
Latucieńni-b wam snawaŭ,
Ja-by z wami nie rasstaŭsia,
Ja-by z wami wiekawaŭ“…
Irena dumała miłosna.
Tymčasam piesieńka hałosna
Iz pola jšoŭšaje dziaŭčaci
Iznoŭ pačała dalataci:
„Balić-ža mnie hałowańka,[2]
Nie kamu źwiazaci:
Pasłała-by da miłaha
Nie kaha pasłaci.
Oj, źwiažu ja hałowańku
Jadwabnym płatočkam;
Oj, pašlu ja da miłaha
Siwym hałubočkam“…
Hladzieła Irka na paletki;
Paśla ŭziała u ruki kwietki,
Adnu z druhoju prytulała
I tak z uśmieškaju kazała:
— Woś heta my ŭdwaich tut, razam.
Całuj, Lawonie, — zyjdzie płazam…
Jana tuliła kwietku z kwietkaj;
J chacia nichto nia byŭ tut świedkaj,
Jana stydacca niejak stała
Taho, što tolki što skazała.
Kab dumki drennyja prahnaci,
Druhi pačała list čytaci:
„Cełyja nočy ja ŭ nieba ŭhladajusia,
Moža bliśnie dzie tam zorka maja,
Moža ja zrokam dzie z jeju spatkajusia,
Moža kachańniu jana daść ahnia…
................
Dzie ty schawałasia, zoračka jasnaja?
Na‘t nia pryšleš mnie pramieńčyk światła.
Mo‘ ciabie skryła dzie dola niaščasnaja,
Mo‘ ciomna chmara ciabie zaniasła?

Ci mo‘ nia chočaš świacić mnie niaščasnamu,
Koski kachańnia druhomu mo‘ šleš?
I hetkim čynam ty mnie harapašnamu
Wiečnuju ciemru ŭ serca niasieš…

Zoračka jasnaja, nieba dalokaha,
Ty mnie u sercy nadziejaj bliśni.
Ty nia kidaj mianie tut adzinokaha
Ǔ hetaj žyćciowaj načnoj cišyni.

Daj choć pramieńčyk światła mnie miłosnaha,
Serca, dušu ty maju aświaci;
Zroku swajho nie škaduj mnie raskošnaha:
Ǔ ciomnuju dal ad mianie nie laci…
...............
Iračka, mileńka, što z wami stałasia?
Čom da mianie nia pryšlecie piśma?
Čom waša serca dasiul nie azwałasia,
Ci-ž ŭ im lubwi ani troški niama?…“

— I što-ž jamu tut napisaci?…
Ja-ž nie mahu jamu skazaci
Ǔsio ščyra tak, jak jon mnie kaža,
Bo heta prosta — ruki wiaža.
A znoŭ pisaci „banaluki“ —
Taksama niejk nia słužać ruki:
Jašče paśla hatoŭ śmiajacca,
Abo z mianie na‘t naruhacca;
Hatoŭ skazać: — pisać nia ŭmieje,
I dumki wyskazać nia śmieje —
Dyk lepš nia dam jamu adkazu.
Nia woźmie moža za abrazu.
Kab nawiet stałasia i toje,
Dyk maje serca jon takoje,
Što wybačyć, usio zabudzie,
Kali sa mnoju razam budzie —
Irena ŭ dumcy tak kazała,
Jak list Lawonaŭ pračytała.
Pastanawiła tut adrazu,
Što nie pašle jamu adkazu.
Tym bolej što — nia mnoha hora:
Wakacyi prachodziać skora;
Tady da Wilni ŭžo prybudzie,
I z im, kali dzie razam budzie,
Dyk niejak znojdzie tłumačeńnie,
I budzie mieci prabačeńnie.
Jana siadzieła. Razwažała.
I sutunieć užo pačała,
Jak padniałasia ad biarozki,
I śkirawałasia da wioski.
A padarozie jej dahnała
Kabieta, što u poli žała,
I piorłasia ciapier, jak wiecier.
— To wy, panienka? Dobry wiečar!
Skazała Ircy tut žančyna.
I byccam wažnaja pryčyna
Tut joj kazała zatrymacca:
Žančyna stała nie śpiašacca;
Iści pačała ŭžo pamału,
I jazykom až da adwału,
Pra ŭsio i ŭsich tut łapatała.
Z druhoha boku znoŭ čakała,
Kab što cikaŭnaje pačuci
I chutka wioscy ŭsiej razduci.
— Ci wy, panienačka, nia čuli?
To-ž chutka ŭ wioscy buduć huli!..
Što za wialika niespadzieŭka:
Maryla — wioski našaj dzieŭka
Z Jazepam ženiacca ŭžo chutka.
Niaboś — razumna, bałamutka.
I lotała-ž za im tak duža!
Ciapier ŭžo budzie mieć za muža.
Čytaŭ ksiondz zapawiedź u niadzielu,
Dyk peŭna-ž budzie ŭžo wiasielle —
Kabieta Ircy tak kazała.
Cikaŭnym zrokam pahladała;
Hladzieła joj u wočy zboku,
Śladziła blyski jaje zroku;
Čakała što jana adkaža,
Jak sprawu hetuju raźwiaža,
Bo fakt usim daŭno byŭ znany,
Ǔ kaho Jazep byŭ zakachany.
— Nu što-ž?.. Wiasielle ŭ wioscy budzie.
Chaj pahulajuć sabie ludzi.
A što Maryla zakachana,
Dyk reč była usim ŭžo znana.
Dyj ŭžo Jazep pierakanaŭsia…
Užo ŭ Marylu zakachaŭsia.
Dyk nadzwyčajnaha wypadku
Niama. Usio jość uparadku.
Ciahnuła Irka z joj haworku,
Pakul dajšli da panadworku,
Ǔ jaki kabieta śkirawałaś
I Irka z jeju razwitałaś.
Išła ciapier damoŭ spakojna.
U dumkach mieła natta mrojna.
A pieražytyja padziei
Joj dadawali šmat nadziei,
Što pojdzie ŭsio, jak kažuć, hładka,
Sudźboj pradznačanym paradkam.



IX

Ǔžo wosień rańniaja pačała
Liśćcio na žoŭta chwarbawać.
Pachmurna nieba niejak stała
Čaściej ŭžo ślozki praliwać.
Ale bywaje jšče, časami,
Pačnie tak sonca zichacieć,
Što nie {{|pašhodzić|}} za kustami
Ǔ ciani dzie-niebudź pasiadzieć.
Chacia wasieńniaje ŭ nas sonca
Za šmat nikomu nie piače,
I ŭ našaj rodnieńkaj staroncy
Chiba-ž nichto ŭ cień nie ŭciače.
O, naša wosień jość pryhoža
I miła! A pieradusim,
Kali adryny poŭny zboža
Dajuć spakoj ludziom usim,
Što ceła leta pracawali
I adciskali mazali,
I potam pole abliwali —
Ciapier ŭžo mety dapiali:
Adryny poŭny majuć zboža.
Nia strašna budzie im zima.
Siamiejka ŭsia pražyci zmoža:
Pra bulbu, chleb — biady niama.
I horad niejak ažywiŭsia,
Jon ceła leta hultawaŭ:
Na plažy kožny tut smaliŭsia,
Jak lud siarmiažny pracawaŭ.
Ciapier i ŭ Wilni bolš ruchliwa.
Studentaŭ, wučniaŭ — choć adbaŭ.
I kožny chodzić kłapatliwa:
Čas pracy ŭžo dla ich nastaŭ.
I Irka ŭ Wilni. Ǔžo z niadzielu.
Ale Lawon ŭ jaje nia byŭ.
Chacia chaciełasia biaz miery,
I ab spatkańni mroiŭ, śniŭ —
Prad jeju udawaŭ abrazu;
Maŭlaŭ pa joj spaliŭ masty
Za toje, što jana adkazu
Jamu nia dała na listy.
Zrabiŭ jon mocnu pastanowu
Datul da Irki nia iści,
Sama až zrobić prapanowu,
Sama poprosić kab pryjści.
Siadzieŭ adnoŭčy u pakoi;
Pra Irku mrojna razwažaŭ.
Ǔ dušy nia mieŭ jon supakoju:
Swaje chacieńni jon zmahaŭ.
— Nia płač, duša, nia rwisia, serca,
I da jaje tak nie śpiašy,
Bo tam mo’ budzieš ŭ paniawierce,
Mo’ budzieš ŭ ciomnaj tam hłušy.
Jaje duša nie zrazumieje,
Nia chopić sercu jej ahnia;
Jano ciabie tam nie sahreje,
Bo mo’ pahasła hałaŭnia,
Što sercu jej ciapła dawała,
Što mnie świaciła u žyćci,
I žyć achwoty dadawała,
Dawała siły ŭ świet iści —

Spyniaŭ jon tak swaje chacieńni.
Dušu i serca tak ŭcišaŭ;
Pieražywaŭ dušy ciarpieńni,
Adnak da Irki nie śpiašaŭ.

I z nutranym takim zmahańniem
Uziaŭ hitaru i zahraŭ,
Z światym čućciom, z światym kachańniem
Pad huki strunaŭ tak śpiawaŭ:

„Ach! Prydzi da mianie nienahladnaja.
Słaŭcom dobrym mianie ty pacieš.
Spadzie z serca tuha ahramadnaja,
Jak swoj zrok na mianie padniasieš.

Bo mnie ciažka tut być adzinokamu;
Ciažka samaj tuhoju mnie žyć.
Tolki wiedać mo‘ niebu dalokamu,
Jak duša maja mocna tužyć.

Što-b rabiŭ, dzie-b nia byŭ, što-b nia dumaŭ ja,
Ǔ latucieńniach z taboj hamaniu.
Maich mrojaŭ ty meta haloŭnaja.
Ciabie baču u dumkach i śniu.

Byccam traŭka ŭ śpiakotu biazdoždžuju
Wianie, sochnie, čakaje rasy,
Tak i serca majo nieuhamonnaje
Da twajej tak i rwiecca krasy.

Biez ciabie mnie ŭ žyčci niama radaści.
Biez ciabie mahu tolki tužyć;
I žyćcio biez ciabie mnie biaz wartaści.
Biez ciabie nie mahu nawiet žyć.

Dyk prydzi ža, prydzi ty, čakanaja,
Zrokam miłym dušu aświaci;
Daj mnie serca swajo zakachanaje,
Daj mnie ščaście ŭ maim ty žyćci.“

Kali śpiawaŭ Lawon tak mrojna,
Pačuŭ zwanok jon u dźwiaroch;
Schapiŭsia chutka, niespakojna
Jon śkirawaŭsia za paroh.

I adčyniušy zaraz dźwiery,
Jon paštaljona tam spatkaŭ,
I byŭ ščaśliwy užo biaz miery:
Bo list ad Irki tut dastaŭ.
Z bijuščym sercam i uściešna
Lawon kanwertu razarwaŭ;
Z pašanaj niejkaj i niaśpiešna
Piśmo Irenki jon čytaŭ:
„Što z wami stałasia, Lawonie,
Čamu nihdzie was nia widać?
Prydziecie wiečaram siahońnia,
Ja budu ŭ chacie was čakać.“
Karotka Irka tak pisała,
Lawona prosiačy k sabie.
Jamu ŭžo wiesiała tut stała,
Nia była miesca ŭžo žurbie.
I woś jon, wiečara daždaŭšy,
Da Irki śpiešna ŭžo isoŭ…
Jana, uściešna prywitaŭšy,
Skazała: — dziakuj, što pryjšoŭ,
Ato mianie ŭžo brali dumki,
Što zazławaŭ ty mo‘ čaho,
Ci mo‘ swaje usie latunki
Ǔžo šleš da inšaha kaho —
— Nia wiedama, kamu chto bolej
Ciapier pawinien wytykać?
Chto pra siabie iz wolnaj woli
Nia daŭ praz leta ceła znać?
Ale pakiniem my pra heta.
Nia budziem sprawy tej čapać…
Woś, jak prawodzili wy leta?
Z kim, dzie chadzili wy hulać?
Pytaŭ Lawon ciapier z uśmieškaj,
Kab inšu hutarku pačać.
I stała Irka ŭžo uściešna
Pra wiosku ŭsio apawiadać.
Byli ich sercy znoŭ u zhodzie.
Ǔ dušach harmonija płyła.
Jak byccam znalisia stahodździe,
Tak ščyra hutarka išła…
— Spatkajemsia my zaŭtra moža
Kala zamkowaje hary?
Pakul pahoda jość pryhoža,
Dyk karystajmasia z pary.
Paspacyrujem sabie troški;
Ǔ haru da wiežy mo‘ pajdziom;
Jašče raskažaš što iz wioski;
Z hary na Wilniu pahladziom —
Kazaŭ Lawon pry raźwitańni,
Adchodziačy k sabie damoŭ.
I byŭ uhłybleny ŭ čakańni,
Kab čuć na heta jej adzoŭ.
Ale jana nie adkazała
Na prapazyku Lawana,
Haloŭkaj tolki pakiwała,
Zhadziłaś moŭčki tak jana.
— Bywajcie! Zaŭtra… Piata roŭna —
Ja budu ŭžo tam pachadžać.
Prašu prydziecie nieadzoŭna.
Ja budu tam na was čakać…
U dzień umoŭleny pahoda
Zusim pryhožaja była;
Sama jak byccam na‘t pryroda
Im na spatkańnie siańnia jšła.
I woś ŭ aznačanaj hadzinie
Lawon na miejscy ŭžo chadziŭ,
Amal nia ŭ kožnaj jon časinie
U Irki bok wačmi wadziŭ.
Paśla, pa doŭhim doś čakańni,
Zdalok abačyŭ, što idzie —
Pajšoŭ joj zaraz na spatkańnie,
Kab pamahčy joj u biadzie:
Bo šmat saromicca niaboža,
K chłapcu na randku idučy:
Jak nie padojdzieš, dyk na‘t moža
Zdalok abačyć i ŭciačy…
— Dabrydzień! Iračka čakana —
Witaŭ Lawon užo jaje.
Jana, niejk trošački źmiašana,
Padała palčyki swaje…
I na haru pajšli zamkowu,
Haworku ŭściešna wiadučy
Pra dolu ciažkuju wiaskowu,
Jakuju musić wałačy
Narod Krywicki naš siarmiažny,
Što śpić dahetul ŭ ciemnacie,
Baicca ŭstać i dać adwažna
Adpor ŭsiakaj halicie.
A kala wiežy Hiedymina
Pastanawili pastajać,
Kab stul mahčy staroha Wilni
Pryhožy wobraz ahladać.
Pad imi miesta razłažyłaś
Cudoŭnym woblikam swaim
I byccam z horami łaščyłaś
I ciełam pieściłaś usim
Z Willoj rakoj, što ŭsia ŭ izhibach
Całuje Wilniu dzień i noč
I ŭ paarana pole ŭ skibach
Usio ŭciakaje dzieści proč.
O, Wilnia! Miesta šowinizmu,
Dewocyi i ciemnaty,
Idei roznych, nihilizmu,
I raznarodnaj hality.
Što krok — spatkaješ dom raspusty
Što dwa — kaścioł budzie stajać;
Dastać tut zmožaš ŭsie adpusty
I dušu — kupić, abo pradać.
Usie narody tut ty znojdzieš,
Jakija jość, jak świet wialik.
U hramadu jakuju ŭwojdzieš —
Pačuješ rozny tut jazyk.
Kali nia byŭ ty, druža, ŭ Wilni,
A čuŭ mo‘ mnoha pra jaho,
I chočaš źwiedać jaho pilna,
Dyk nie zabudź ty woś čaho:
Sa stancyi u woz sadzisia,
Praz Wostru Bramu prosta jedź…
Abač katedru — padziwisia
I na haru Zamkowu ŭźleź.
Tam miećmieš abrazok cudoŭny,
Jakoha trudna apisać,
I stoj, hladzi na wid čaroŭny,
Jak doŭha možaš ustajać.
J kali ty chočaš, kab ŭražeńni
Ǔsie hety doŭha zachawać —
Schadzi z hary i biaz chistańnia
Starajsia z Wilni wyjaždžać:
Bo jak zachočaš jści ŭ zawułki,
Ci ŭ bočnych wulicach bywać
Nia budzieš rad z swajej prahułki:
Hatoŭ tam nohi pałamać:
Bo pa kaŭdobistych kamieńniach
Ty budzieš zmušany chadzić,
J pa roznych prykraściach, zdareńniach
Nia budzieš Wilni ŭžo chwalić.
A jak abačyš ŭ kramach brudy
I baradatych tam ludziej,
Što poŭny chitraści, abłudy
I nia čyściejšych ad świniej;
I jak abačyš, što ŭ rynštokach
Śmiardziučaja wada biažyć,
Dyj što rynštok mo‘ nie pa bokach
A siarod wulicy lažyć;
Jak miećmieš tam smurod cybuli
I sieladcoŭ, i časnyku —
Dyk hetyja pa mieście huli
Tabie nia pojduć na ruku:
Ty zhubiš ŭražańnie, jakoje
Ty mieŭ na Zamkawaj hary.
— Ǔ Europie ja? — spytaješ toje —
Ci ŭ azijackaj dzie nary?
I tolki toj, archiŭ chto lubić,
Chto chwalić pieknatu ruin,
Taho mo‘ Wilnia pryhałubić,
Zachopicca jon moža im.
A ja pryhožaści ŭ ruinach
Nia pryznaju. A jšče chwalić?!
Ǔ hniłych, starych tych padwalinach
Pryhožaść na‘t nia moža być…
A mo‘ i horaŭ jość tut stolki
Pryhožych — praŭdu tre‘ skazać —
Kab čaławiek z hary moh tolki
Pryhožaść Wilni ahladać…
Daruj, čytač moj pawažany,
Što ŭ wulački ciabie zawioŭ.
Pajdziom da pary zakachanaj,
Wiarniomsia my da ich iznoŭ:
Jany schawacca ŭžo paśpieli.
Ǔžo ich la wiežy nia widać:
Pad kuścikam na łaŭcy sieli
I tam pawažna hamaniać.
Jaje jon ručku pieščatliwa
Trymaje, ŭ wočy joj hladzić;
Jana wiasioła i ščaśliwa
Pry im saromliwa siadzić.
— Ja znaju, Iračka, što drenna
Nam biełarusam jość usim,
Što dola našaja niaźmienna
Ad nas schawałasia zusim.
Tak sama znaju, jak ty kažaš,
Što wioska našaja ciarpić…
Nu j jak-ža heta ty raźwiažaš?
Što-ž treba nam usim rabić? —
Pytaŭ Lawon tut u Irenki,
Pranyrna na jaje hladzieŭ.
Jon byŭ zachopleny usieńki,
I błyski woč jaje śladziŭ.
— Žyćcio nam ceła tre‘ zmahacca,
Narod naš ciomny praświačać,
Nijakich złydniaŭ nie bajacca;
Za praŭdu ćwiorda tre‘ stajać;
Pryhataŭlać narod siarmiażny
Da tej čakanaje pary,
Kali jon kryknie ŭsim adważna:
— Pašli! — ŭžo my haspadary! —
Lawonu Irka tak kazała.
Praz dumku hetuju krasu
Mahutnu siłu uliwała
Ǔ jaho mužčynskuju dušu.
Jon staŭ prad jeju z wolaj silnaj,
Miłosnym zrokam ŭsiu abniaŭ,
Z dušoju mocnaj, i niaŭchilnaj
Z zachopleńniem joj tak kazaŭ:
„O, ty, moj tawaryš — kachana dziaŭčyna,
Ty budź mnie aporaj ŭ burliwych żyćci;
Pamocnicaj budź mnie, bo prydzie časina,
Što treba nam budzie da boju iści;

I treba nam budzie sklikać lud harotny,
Padniać naš krywawy, pracoŭny štandar;
Paśla iści śmieła u boj toj śmiarotny,
Nanieść usim złydniam rašučy udar.

Bo my nie adčujem ščaśliwych časinaŭ,
Nia miećmiem palohki ni ŭdzień, ni ŭnačy,
Pakul nie ačyścim ŭ krywi ŭražych synaŭ
Dziadoŭ našych słaŭnych iržawy miačy.

Dyk razam z taboju, dziaŭčyna kachana,
Pajdziom za pracoŭny narod my u boj.
Sabjom łancuhi, što Kraina skawana
I wyrwiem z niawoli siarmiažny lud swoj.

Što zmoża ŭstrymać nas? Wiaźnica, ci muki?
Ci budziem bajacca ŭ mahiłu iści?…
Za wolu umierci — žyć buduć unuki,
Inakš — łancuhi im prydziecca niaści…

Dziawočaje serca bolš čuje abrazu,
I łaski, jak treba, jano bolš daje,
A mśćicca dzie treba, dyk mścicca adrazu;
Nikomu paščady tady nie daje.

Dyk budź-ża sa mnoju ŭ baju tym śmiarotnym,
Dziaŭčyna-hałubka kachana maja,
Dziaŭčyna-tawaryš, sa mnoj budź harotnym,
Dadaść mnie bolš siły prysutnaść twaja.“

Idejnaja duša Irenki
Zusim ščaśliwaja była.
Na skaz Lawonaŭ hety ŭsieńki
Taki adkaz jamu dała:

„O, ty, moj sakolik! Pajdu ja z taboju
Za wolu ŭ rašučy śmiarotny toj boj,
I budu dzialicca twajeju sudźboju;
Supolna my budziem kawaci los swoj.

Los swoj i harotnaj tej našaj Krainy,
Što ciažka jšče stohnie u złych łancuhoch,
Palohki nia maje ni dnia, ni hadziny
I płača pa dzietkach, siadzieŭšych ŭ turmoch.

My pojdziem adwažna adnoju darohaj,
Kab razam z taboju da mety prybyć;
Nia ŭhniomsia pakorna prad złoj pieramohaj,
A budziem zmahacca, kab wolu zdabyć.

Ǔzaimnaja miłaść aświecić darohu,
Kab my idučy nie mahli zabłudzić,
A mocnaja wiera pryšle nam padmohu,
Jak budziem da mety swajej dachadzić.

Kali złaja siła nam šlach pierastupić;
Kali nam da mety dajści nie daduć —
Pa nas pakaleńnie druhoje nastupić,
Tady našy dzietki dalej chaj iduć.

My im nie pawinny pakinuć adłohi
Na našaj radzimaj Krywickaj ralli,
A musim zasiejać ziarnio pieramohi,
Paśla kab jano im ćwiło na ziamli.

Ćwiło i rasło na mahutnaje drewa,
Kidała-b na wolnu Krainu swoj cień
I nie prapuskała-b čužackaha hniewu,
Nia jšoŭ-b praz jaho na‘t niawoli pramień.

Z taboj ja łučusia, sakolik moj druža,
Kab ciešycca razam, abo harawać,
Kab razam trymacca, kali budzie ściuža,
Kali prydzie čas nam akowy zrywać.

Daju tabie ruku, tawaryš moj miły.
Mužčynskaha tolki dasi mnie plača,
Tady, dyk zmahacca mnie chopić ŭžo siły,
Nia budu bajacca ni muk, ni miača…“
I dźwie dušy ŭ światym kachańni
Złučylisia da mety jści,
Supolnaj pracaj i ŭ zmahańni
Krainie wolu kab znajści.
I dźwie skawalisia asoby
Idei mocnym łancuhom,
Kab tak supolna, až da hrobu,
Być wiernym tym usim šlachom,
Jakimi prodki ich chadzili,
Jak byli wolnymi ŭ siabie,
Kali čužyncy ich canili
I ustupali ŭ baraćbie,



X

Wiasna pryhožaja nastała.
U poli kraski zaćwili,
I ptušak šmat zaščabiatała —
Hniaździečki ŭžo sabie źwili.
Pala, łuhi zazielanieli;
Żučki wychodziać z ukryćcia;
Kazulki, muški zaźwinieli —
Ǔsio mocna rwiecca da žyćcia.
Sady, piarestyja ad ćwietu,
Šapočuć-molacca Twarcu.
Stwareńni ŭsie ziamnoha świetu
Šluć himn žyćcia swajmu Ajcu.
Ǔ wišniowa—bezawym sadočku
Lawon z Irenaju siadziać,
Jany lubujucca pryrodaj,
Što tak ciapier burlić žyćciom
I dyša świataściaj i zhodaj,
Wiaśnianaj tworčaści čućciom.
Miž dreŭcaŭ, byccam ŭ wianočku,
Ščaśliwymi wačmi hladziać.
Ich sercy, złučany kachańniem,
Z pryrodaj ŭ rytm ahulny bjuć;
Ich dušy dziejnym isnawańniem
Wiaśnie krasy bolš dadajuć.
Jany uściešna razwažajuć
Nad tym wiaśnianym ŭsim žyćciom,
Wiasny pryhožaść ŭsiu pryjmajuć
Ǔzaimnaj miłaści čyćciom…
Uściešnu hutarku pawažnu
Im paštaljon tut pierarwaŭ,
Jaki, zrabiŭšy minu wažnu,
Lawonu niejki list dawaŭ…
Kanwerta im była ŭžo znana:
Lawon pa počyrku paznaŭ,
Što ad wajskowaha kampana
Piśmo jon heta atrymaŭ —
Cytač, prypomnić moža siańnia
Taho, što tak dysputawaŭ
Kaliś z Lawonam ŭ rastaranie,
I čystu miłaść abśmiawaŭ —
Lawon adrazu, biez čakańnia,
Piśmo z kanwerty ŭziaŭ dastaŭ
I tut pry Ircy, biaz skrywańnia,
Jon hołasna jaho čytaŭ:
„Tabie ty, druža moj Lawonie,
Ja šlu astatniaje pismo,
Bo woś źnimaju ja siahońnia
Z siabie žyćciowaje jarmo,
Niama čaho mnie bolej žyci:
Užo mnie na świecie zbrydła ŭsio.
Idu ja ruku pałažyci
Na ŭsio biazmetnaje žyćcio
. Ja ŭsim na świecie prasyciŭsia,
Ziamnyja roskašy prajšoŭ,
Ǔ žyćci praz piekła prakaciŭsia —
A ščaścia ŭsiotki nie znajšoŭ.
Zajzdruju ja tabie, što maješ
Wyraznu metu ŭ žyćci.
Ty jość kachany i kachaješ,
Da mety znaješ jak iści.
A ja ŭ žyćci nia maju mety,
J nikoli ja jaje nia mieŭ,
Dyk mnie abryd zusim świet hety:
Ja ŭsim prasycicca paśpieŭ.
Ščaśliwy ty, moj druža miły,
Ty praŭdaj žyŭ, a ja błudziŭ,
I mo‘ lapiei kab da mahiły
Jak najchutčej ja adchadziŭ.
Dyk woś idu. Siahońnia… Zaraz…
Nabojaŭ — poŭny rawalwer.
Nia budu mieć z žyćciom „ambaras“:
Da Braŭninha — ŭ mianie dawier.
Lawonie, druža moj i bracie!
Jak budzieš mieć ŭ ruce list moj —
Biaz žalu, siedziačy u chacie,
Skažy ty: wiečny mnie pakoj…
Bywaj, Lawonie… Ǔžo na wieki…
I złom mianie nie paminaj…
Nie pamahli-by mnie ŭžo leki,
Dyk lepš nia žyć… Nu, brat, bywaj!“…
Piśmo woś heta pračytaŭšy,
Lawon niejk sumna razwažaŭ
I, haławoju pakiwaŭšy,
Sam da siabie ciškom kazaŭ:
— Spakoj tabie chaj budzie wiečny;
Chaj Boh dasé ščaście tam tabie.
Žyćciowy šlach swoj niebiaśpiečny
Prajści nia zmoh — paŭ ŭ baraćbie.
Žyćcia ciarnistyja darohi
Prajści, jak treba, nie paśmieŭ;
I nie chacieŭ prasić padmohi.
Na paŭdarozie ty samleŭ…
Bajaŭsia ty kachańnia putaŭ,
Što ščaście moža-by dali,
A ŭ ciemru zmysłaŭ byŭ zakuty;
Jany ŭ mahiłu dawiali…
Kamu iz nas nia pryświačaje
Ideja—meta u žyćci,
Toj hetkim sposabam kančaje:
Nawieki haśnie ŭ niabyćci.
Takomu zbrydnie świet usieńki:
Prasycicca samym žyćciom
Lawon źwiarnuŭsia da Irenki
Z udziačnym niejkim pačućciom:
— Z taboj my, mileńka, ščaśliwy:
My wiedajem pašto žywiom;
I šlach žyćciowy naš burliwy
My samachoć nie pierarwiom.
Wichura złaja nas nia zmoža.
Nia budziem śmierci my šukać,
Ale jak treba budzie moža
Joj śmieła ŭ wočy pahladać,
Dyk staniem prosta pierad jeju
Sa znakam praŭdy na hrudzioch
I z kličam—metaju swajeju:
„Nia chočam być my u lancuhoch!“ —
Z niapraŭdaj staniem my zmahacca,
Skidać duchowaje jarmo.
Jak budziem zmušany paddacca —
Tady žyćcio my addamo.
— O, tak, sakolik, žyć nam treba!
Hlań, jak žyćcio ciapier burlić,
Jak ŭsio uznosicca da nieba,
Jak rodzicca, jak choča žyć!
Widać jak ŭsiudy jość zmahańnie,
I da žyćcia jak rwiecca ŭsio,
Jak bjecca ŭsio za isnawańnie,
Žyćcia chto maje pačućcio.
I my zmahajemsia, kachany,
Za naš pracoũny toj narod,
Što ŭ lancuhoch jašče skawany
I z Krywičoŭ wiadzie swoj rod.
— O, tak, pralesačka wiaśniana,
Zmahańnie ŭsiudy musić być!…
Ščaśliwy my z taboj, kachana,
Što wiedajem pašto nam žyć.
Ǔzaimnaha kachańnia puty,
Nam miła j lohka jość niaści;
Praz zły i hordy świet zapsuty
Da mety budziem śmieła jści.




  1. Narodnaja pieśnia.
  2. Narodnaja pieśnia.

ABMYŁKI ŭ DRUKU

Bałonka
Radok
Nadrukowana
Pawinna być
1 12 zhary paśla słowa „dziaciuk“ — koska złučok
9 14 źnizu paśla słowa „kaladami“ — kropka koska
15 14 źnizu paśla słowa „świecie“ złučok
17 1 zhary čytać čytač
20 14 źnizu ŭhraź ŭ hraź
26 5 zhary jrhaje hraje
26 7 zhary pa słowie „šaruje“ — ; :
31 5 zhary sa mnoj sa mnoju
33 10 zhary ŭziŭa ŭziaŭ
36 6 źnizu Żančyna m Żančynam
36 1 źnizu zkawu za kawu
41 5 źnizu uzgladaŭ uzhladaŭ
43 1 źnizu možna moža
56 16 zhary pa słowie „była“ . :
58 5 zhary pacicheńky pacicheńku
58 15 zhary pa słowie „joj“ niepatrebna kropka
59 6 zhary I radnia, ŭsia I ŭsia radnia
62 5 zhary pa słowie „dziciaci“ nie patrebna kropka
62 2 žnizu pa słowie „wiarnucca“ jość kropka ,

Гэты твор знаходзіцца ў грамадскім набытку ў краінах, дзе тэрмін аховы аўтарскага права на твор складае 70 гадоў або менш.

Абразок папярэджаньня
Гэты твор не абавязкова ў грамадскім набытку ў ЗША, калі ён быў апублікаваны там цягам 1927—1964 гадоў.