„Służyŭ jon nam szyczyra ŭwieś wiek, budziem jaho da śmierci dahladać.“
Hetak i zrabili.
62. Usim nia ŭhodzisz.
Pawioŭ baćka iz synam u miesta na kirmasz kania pradawać. Pa darozie sieŭ jon konna, a syn piechatoj jidzie. Sustreŭsia jim czaławiek, pahladzieŭ na jich i każa baćku: „Ci-ż tabie nia soramna konna jechać, kali chłapiec twoj ledź nohi ciahnie?“
— Dobra czaławiek każa, — padumaŭ baćka, źlez z kania i pasadziŭ na swajo miesca syna. A daroha była hrazkaja.
Jidzie na sustreczu druhi padarożnik. Toj zakryczeŭ:
„Siadź na kania razam z synam. Czaho darma boty bałocisz?“ I z hetym padarożnym zhadziŭsia baćka i sieŭ razam z chłapcom na kania.
Tolki ŭjechali jany ŭ miesta, jak paczali na jich ludzi pałcami pakazawać:
„Woś biaz sumleńnia! Koń ledź nohi ciahnie, a jany ŭdwoch uśsielisia!“