ŹJAWA XVIII
Hanna. Dzie haryć?
Piotra. A wuń dzie — na miesiacy!
Trachim. Napałochali!
Hanna. Ćfu na was!
Piotra. Na swaju haławu, ciotka, lepš pluń!
Hanna. Idziom, Trachim, nie hladzi na ich niedawiarkaŭ!
Piotra. Z Boham Paraska, kali ludzi traplajucca! (Da Trachima.) Astańsia, dziadźka, harełki dadzim.
Hanna. Čuješ? Idziom!
Trachim. Dy ja… ja z chłopcami pabudu.
Hanna. Ci ty zwarjacieŭ? Pojdzieš ty mnie da chaty, ci nie? (Hladzić na jaho.) Pahladziecie, ludcy dobryja, na hetaha boŭdziełu! Spadnicu maju pačwara, napialiŭ na siabie i ryzykuje. Ach, kab ty sprucianieŭ! (Zrywaje spadnicu z jaho pleč i pačynaje joju bić jaho. Trachim uciakaje, a jana za im z krykam: „Woś tabie, woś tabie!“ Śmiech, homan, wiasiołaść.)
Adzin z chłopcaŭ. Ciotačka! Aściarożna bi, bo kali zabješ, dyk tady, jak Domna budzieš za chłopcami gizawać! (Śmiech.)
Piotra. Nu, ciapier usie ŭ zbory. (Biare Astapa i Wolu za ruki i zwodzić ich). Pakul was pop pawiančaje, dyk my tut zahadzia wiasielle adtan-