Мужыцкая праўда/Арыгінал/7

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Перайсьці да навігацыі Перайсьці да пошуку
Мужыцкая праўда/Арыгінал/6 Mužyckaja prauda, №7
Газэта
Аўтары: Фэлікс Ражанскі, Валеры Ўрублеўскі, Кастусь Каліноўскі
чэрвень 1863
Крыніца: Запісы БІНІМ, №14 - 1976. - с. 114


Dzieciuki!

Douho mouczau ja niekazau wam niczoho, bo chacieu rozglidzecsia dobre da rozobrać, szto heta dziejecsia na świeci, sztob uże spowieścić Was po sprawiedliwości da skazać jak nakazuje Boh da sumleńne, szto nam ciepier treba robici. żdać mouczki boisz uże nie zmoha! Pomirkujmo tolki szto dumaj uć ciepier zro­bić z nami. Obiecau nam car ziemlu, — czynouniki, popy, da maskali, usi u adzin hołos duryli nas, szto car nam szczyro dumaje, da daść wolu, Sprawiedliwuju Wolu. I słuchali my cara. Kazau jon nam jeszcze dwa hody służyć panszczynu i panszczynu my adbuwali. Nakazau car niekruta dali my jemu i niekruta, a sami mouczki hledzieli, jak naszych synkou da bratou na kraj święta pahnali. Nakinuu nam podusznoho — płacili my podusznie za żywych i umierłych, za dzieciej da za starcou niedużych, płacili my ziemsku powinność, da wialikije zbory, płacili na pasiarednika, na praulenie, starszynam, pisaram okrużnym, asesoram — da Boh wiiedaje kamu nie płacili — da usio niepytaliś kudy iduć naszy hroszy. Usi nas kryudzili da usi abdzirali i biu nas silniej szyj, kryudzili bohatyi — a na to je nidzie niebuło spra­wiedliwości. My usio mauczali, da słuchali, usim kłanialiś, za usio płacili, usio cierpieli żduczy kanca, bo spodziejaliś sprawiedliwoj wolności, spodziejaliś, szto daduć wolnuju ziemielku da u podusznom sprawiedliwy pobor budzić. — Zamist toho sztob oddać naszu ziemielku, da jakujuż ziemlu?! hetu szto z dziedou pradziedou, krounoju prącej dziesiać raz uże na jeje zarabili da zapłacili. Za hetu ziemlu car nakazuje nam czynszy płacić u kaznaczejstwo. Da jakijeż czynszy? Jakije uzdumajecca postanowić czynounikam, da sudowym krowopijcam, da jeszcze z kożnym hodom usio bolszyje da bolszyje. — Tak woli nam uże i nie budzie: wiek ceły płaci, da na wiek niesi astatki, sztob adpłacicsa Pałatam da Prauwleniam. Padmanuu że nas car, a jeho służki popy, czynouniki da moskali podwieli nas jak czort dobru duszu.

Mało toho: bieruczy niekruta na wieśni kazau car, szto boisz brać nia budzie: — my jak taj a dziecina i powieryli, szto nie bu­dzie, a ciepier bacz! i znou car nakazuje z każnoje wołości rastanowić po sto chłopcou szto pojduć u moskali po achwocie, a jak achotnikou nie budzie tak hramada prysudzić komu iści u niekruty. Skruciusia chiba! sztob to chto iszou u moskali po achwocie. Tak oś uże u drugie podmanuu nas car z niekrutom. Uziau piacioch z tysiaczy, a ciapier dawaj sto z wołości, a u osieni jeszcze może dwieści abo trysta zachocze, bo car so swoimi moskalami nie padużaje mużykou szto podnialisia u Polszczy i nie podoleje Prancuza, szto za Polszczu ustupiusia. U Polszczy mużyki tak samo jak i my spodziewaliś na cara, da żdali woli od nieho, — da jak pobaczyli, szto car tolki lostoczkami duszu wyjmaje, a nowymi podatkami, niekrutom da czynszami ostatniu soroczku z nich zdzierci chocze, — ot usi razom z wiłami da z kosami pojszli dobiwacca ziemli da praudy, a inszy i światoj unijackoj wiery. Ot i dobiliś. Wyjszou uże Polski Manichwest. Ziemia wolno dajecca usim mużykam; bo heto ichnia ziemia z dziedou pradziedou, za hetu ziemlu nichto nie maje odroblać panszczyzny i czynszou ni­jakich nikomu płacić; podusznoho boisz nie budzie, a tolki podymnie, jak koliś płacili; niekruta boisz nie budzie, a usi mużyki i pany i mieszczanie, usiak odsłużyć 3 hody u swojej ziemli i znou sobie wolnyj. Unijackije kościoły, szto moskali zabrali, addajucca nazad unijatam i chto chocze, maje prawo chreścić dzieciej po unijacku, da do unijackich ksiendzou iści do spowiedzi i po staromu Bohu molicca, jak jeszcze baćki naszy moliliś.

No ciepier sami razbirajcie: dzie boisz prauda, ci u polskom manichweśćie ci u carskom? Car obiecau dać wolność — da niedau. Obiecau nie brać niekruta, a ciepier uże druhoho nakazuje. Polski Manichwest dau ziemlu, nie biere niekruta, skinuu podusznie, powiernuu uniju. No, skażyciez, bratki! chto nam lepsz du­ maj e? Pomoh by Prancuz — dyk sztoż — car adkazuje szto u nas mużyki usim dowolny, inszoje woli niechoczuć, szto jeny lubiać cara, da duszy, szto szluć jemu listy, da znosiać podatki, da achwotno płociać czynszy, a niekruta postanowiać kolki caru zauhodno, a Unii nichto nie chocze! I tak nas car podmanywaje, skrywić chocze praudu, szto nas sousim pohubić. A Prancuz na nas tolki żdzie: da komuż jon pomahać stanie, kali u nas budzie cicho. A my choć nam carskije służki zniewieryliś nadto, robim usio szto jeny nam niskażuć. Takim sposobom nie zaznać nam woli, da sprawiedliwości. Nie tak dumali mużyki u Polszczy. Służyli jeny jemu wierno, jak i my, da pobaczyuszy, szto nie wysłużać niczoho, stali dobiwacca i dobiliś woli. A ich carskije służki duryli, jak nas ciepier durać — podmoulali sztob słać listy do cara piereproszajuczy, da po staromu nieści podatki, da dawać niekruta, — uczyli ich jak donosić odzin na odnoho, jak łowić da moskalam odstanoulać, da mało znojszłosia takich, sztob to niebajuczyś Boha ni soromu ludzkoho służyć moskalam, bo uże spoznali mużyki carskuju dumku. A takich, szto za hroszy nie pobojaliś służyć woroham naszym, szto nie chacieli mużykam ziemli, da praudy na świeci, da spreczny byli nowoj wolności, da nowomu polskomu manichwestu, hetakich wieszajuć, jak podłych sobak, sieliszcza ich opuścieli, poszli z dymam ich chaty, propała marno chudoba.

Podumajcie dobre, da pomoliuszysia Bohu stańmo drużno razom za naszuju wolność! Nas car uże nie podmanie — nie podwieduć moskali! niema dla nich u naszych siołach ni wody, ni chleba — dla nich my głuchi i niemy — niczoha nie baczyli i nie czuli. A pokuł jeszcze pora, treba naszym chłopcam spie­szyć z widłami da z kosami tam, dzie dobiwajucca woli da prau­ dy — a my ich baćki da żonki naszy, sciereczci budziem da uwiedomiać odkuł na nich ciahnie nieczysta maskouska siła da od duszy pomohać wsielaczimi sposobami dzieciukam naszym, szto za nas pojduć biesa. — A budzie u nas wolność jakoj nie było naszym dziedam i baćkam.

Jaśko hospodar z pod Wilni.

Kasztuje hroszy 5.