Zyla Karalewič (1937)
| Zyla Karalewič П’еса Аўтар: Сцяпан Васільчанка 1937 год |
S. WASILČENKO
ZYLA KARALEWIČ
SCENIČNY ABRAZOK U I DZIEI
Pierakłaŭ M. Š.
|
WILNIA 1937 |
S. WASILČENKO
ZYLA KARALEWIČ
SCENIČNY ABRAZOK U I DZIEI
Pierakłaŭ M. Š.
|
WILNIA 1936 |
ASOBY:
|
Taciana — sialanskaja wučycielka, had. 24-25. Zyla — syn karčmara-żyda, 20 hadoŭ. Kaciaryna — dačka školnaha storaża 19-20 h. |
Klasny pakoj u sialanskaj škole. Na ścienach heohrafičnyja mapy, malunki, na waknie hlobus, arytmetyčnaja skrynka i inš. Kala ściany try-čatyry party. Siarod pakoju — ubranaja jełačka. Wiečar. Na dware zawirucha. Hudzie ŭ kominie. Kasia siadzić kala hrupki na usłončyku, palić. U klasie poŭciomna: świet tolki što z hrupki. Ubrańnie na jełačcy bliščyć; pad jełačkaj — parta; na parcie pazałočanyja i kalarowyja abrazki z papiery. Tania breńkaje na hitary, śpiawaje sławami i biaz słoŭ matyŭ pieśni: „Oj za łozami, za biarozami“. Pieśnia heta mimawoli ŭwieś wiečar lezie joj ŭ haławu.
ZJAWA I
Kasia (papraŭlaje ŭ hrupcy, prysłuchoŭwajeca jak hudzie wiecier u komini). I jak wy nia baiciesia, panienačka, siadzieć adna ŭ hetaj pustelni. Nia wiedaju, jak jano wam, nu a mnie było-b sumna: a jašče, jak stali hawaryć, što tut jakijś dzied Apanas chodzić pa nočy, dyk ja i hadzinački adna nie siadzieła-b tut.
Taciana. (Mechanična adkazwaje, nie adrywajučysia ad swaich dumak). Durnieńkaja Kasia. Nijakoha dzieda Apanasa niama. Heta školniki wydumali, nia majučy čaho rabić.
Kasia. Choć i wydumali, a ŭsio taki niejak bojazna… (pieradychnuŭšy). Ab čym heta, panienačka, wy ŭsio dumajecie?
Taciana. Tak… ni pra što. Słuchaju, jak hdzieś ščadrujuć dziaŭčata. (Śpiawaje).
|
Oj za łozami, za biarozami |
Kasia. Nia złujcie, panienačka Tania, jak ja što ŭ was zapytaju (uśmichajučysia). Nu, ci heta wam nikoli niachočacca pahulać z paničami?
Taciana. Moża kali zachočacca i pierastanie.
Kasia. Nia wiedaju, jak heta można maładoj dziaŭcyni biez chłapcoŭ. Miasajed uwieś, pilipaŭku turbawali haławu z hramadoju školnikaŭ, — dačakalisia świataŭ, — ludziam hulnia, aż piščać, a wy i ŭ świata nudziciesia. Na mianie — dyk i tydnia nie wysiadzieła-b tak: kinuła-b i škołu i wučniaŭ i ŭciakła-b.
Taciana. Kudy-b wy ŭciakali, Kasia, adsiul?
Kasia. Dy kudy-ż? — Na wiačorki! Kudy-ż mnie bolaj uciakać? Inšaja wučonaja, moża ŭ horad padałasia-b; a ja tolki i darohi znaju — što da swaich chłopcaŭ. Bo mnie durnoj zdajecca, što pryhażej, jak u nas na wiačorkach, dyk nidzie i ŭ świecie niama.
Taciana. Nia ŭżoż i sapraŭdy tak pryhoża i pryjemna?
Kasia. A praŭda. Našaj siastre tolki toje i ŭ haławie, aby z chłopcami pażartawać. (Trochi cišej, saromlučysia). Moża wam, panienačka, ab hetym i słuchać nia chočacca? A ja durnaja mialu jazykom, jak parożny młyn.
Taciana. A z čaho-ż heta wy, Kasia, uziali što mnie ŭžo, dyk i słuchać nia warta?
Kasia. A chto was znaje. Wy ŭsio z tymi kniżkami, dy wučniami woziciesia, — nazłujeciesia, naturbujeciesia, raz pa razu škoła tak naturbuje, što chiba heta ŭsio pustoje nia pojdzie na dumku?
Taciana. (Wychodzić z cieniu, abnimaje za plečy Kasiu). Och, Kasia, — kab wy tolki znali, čaho hetaj złoj wučycielcy časami ŭ haławie nia marycca… Bo heta tolki i majo, što ŭ dumkach da miłaha pryhorniešsia, prytulišsia. (Żartaŭliwa tulicca). Moża wy dumajecie, što i prytulicca ja ŭżo niezdatna? (Uśmichajecca).
Kasia. Ci i nia prytulilisia-b! Jašče i jak. Moża lepiej, jak my.
Taciana. Bywaje, inšy raz, Kasia, što jak nachłynuć dumki, dy jak padchopiać na krylla, dy jak zaniasuć-zaniasuć… Za takija chmarki, za takija, Kasiulka, załataja dy rużowyja, što ab usim zabudziešsia na świecie, usio schodzić, spływaje z wačej, jak tuman.
Kasia. (Łahodna). Bačycie, — a tak, jak hlanieš na was dyk byccam u was tolki i na dumcy, što kniżki dy wučni (za čymś wychodzić z klasy)…
ZJAWA II
Taciana. (Chodzić pa pakoi i dumaje: Żartujučy ŭskakiwaje na partu, što kala jełački. Zapaliwaje adnu świečku. Znoŭ chodzić pa klasi. Zadumana ŭśmichajecca. Pastaić kala adnaho wakna, kala druhoha, kala ściany. Uwieś čas śpiawaje pieršy matyŭ, paŭtarajučy adny słowy. Z kożnym razam usio bolš i bolš zachopliwaje jaje melodyja, časam zapluščywaje wočy, uśmichajecca. Hudzie wiecier).
|
Oj za łozami, za biarozami |
ZJAWA III
Kasia. (Unosić biaremmie droŭ, padkładaje ŭ hrupku). Oś tak i sa mnoju bywaje, panienačka: pačnie štoś maročyć u haławie — maročyć, maročyć, jaki kaniec, — nichto niawiedaje.
Taciana. (Nia słuchajučy). Dawajcie, Kasia, adświatkujem i my siahońnia jełačku. Niachaj-ża świečačka zharyć i dla nas, a my budziem warażyć, kazki kazać i wydumywać usiačynu.
Kasia. A čaho-ż nudzicca?
Taciana. Nu dyk słuchajcie, Kasia. Zaŭtra dzieci buduć hulać u nas u jełačku; na jełačku maje pryjechać staraja pani, a siahońnia ŭ načy panajechała da pani z horadu haściej. Pamiż tymi haściami… Nie, nia tak: (Dumaje. Hutaručy chodzić pa klasie, albo prypirajecca plačyma da hrupki kala Kasi). Żyła sabie adna dziaŭčyna — za murami, za zamkami, daloka ad siamji ŭ adzinocie. Żyła hod, żyła dwa — aż šeść hod — ščaścia radaści nia znała, marnawała wiek małady. Dačakalisia ludzi wiečara pad Nowy hod, a jana siadzić u niamych ścienach adna-adziniutka. Na dware ciomnaja noč, zawieja… Raptam pad waknom — zarżaŭ koń. Adčyniajucca dźwiery i da jaje ŭwachodić nieznajomy rycar.
Kasia. Lepiej, Tacianačka, małady kniaź…
Taciana. Nu, kniaź… E, dy čaho tam bajacca nam, Kasia, tak abmanywać. Uwachodzić da jaje sam Karalewič!
Kasia. Mileńkaja panienačka — karalewič! — U biełaj świtcy, uwieś u zorkach, u załatoj karoni, pry baku srebnaja šabelka, tak Tacianka?
Taciana. Z pad karony wybiwajucca kučarawyja-ciomnyja, jak noč wałasy, a wočy — jak krynica — biaz dna. I taki jon pryhoży, što jamu tolki i para, što pa niebie chadzić, dy z miesiacam hawaryć. Zirnuła na jaho dziaŭčyna, zhareła, jak na ahni. Zhareła i maŭčyć, bo zaŭważyła, što biednaja.
Kasia. A heta wy byli Tacianačka?
Tac. Maŭčy… Hlanuŭ jon na dziaŭčynu i każa: „Abyšoŭ ja ŭsio carstwa, ŭsie harady…“ (Na dware štoś zahurkatała. Abiedźwie na momant ścichajuć, prysłuchoŭwajucca.) Dyk każa: „Abyšoŭ ja…“ (spyniajecca) nie, lepiej dawajcie, Kasia, tak: wy budziecie hawaryć za karalewiča, a ja za dziaŭčynu. Dobra.
Kasia. (Ustaje acharašywajecca.) Kali-ż ja nia ŭmieju, ni patraplu tak (uśmichajecca.)
Tac. Ja budu wučyć was. Każecie: „Abyšoŭ ja ŭsie carstwy i ŭsie harady, ale nie znajšoŭ ja takoj, jak ty maładaja.
Kasia. (bojazna źbiwajučysia) Abyšoŭ ja ŭsie ziemli i harady, nu ale takoj jak ty maładaja, to jašče i nia bačyŭ. (Pačakaŭšy, uśmichajučysia.) Ci nia budzieš ty tolki maja dziaŭčynka!
Tac. I za što-ż ty mianie ŭpadabaŭ, kali ja sirata, dy jašče i prostaha rodu? (Biare abrezki z papiery i robić karonu). Ja służu, usiakamu dahadżaju, haruju, na chleb zarablaju, maleńkich swaich bratkoŭ da rozumu dawodżu, a sabie ŭżo radaści i ščaścia i nie spadziajusia. Idzi i šukaj sabie lepšaj i bahaciejšaj, bo ja biednaja bieztałannaja — nia para tabie (nakładaje na haławu Kasi karonu, lubujecca joju.
Kasia. A ja ŭżo nia wiedaju, što mnie ciapier i kazać.
Tac. A jon adkazywaje: (dumaje.) „Kachańnie na świecie ŭsio zmoża. Jano zraŭniaje i careŭnu, i biednuju siratu. Bo na świecie ŭsio minaje: marna źhinuć carstwy i panstwy, trony i karony, a ščyraja luboŭ astaniecca na wieki.“
Kasia. (Śmialej) Kachańnie zraŭniaje i careŭny, i siratu, i karalewiča z našaju biednaju Taciankaju. (Zachoplajučysia) Marnie źhinuć i carstwy i panstwy, trony i karony… (Spyniajecca i abyjmaje Tacianu) Boża jak łoŭka! Panienačka našaja załataja! Zahinuć marna carstwy i panstwy, zahinuć trony i karony załatyja, a ščyraja wiernaja luboŭ maja budzie na wieki.
Tac. Oj, jakija-ż my z wami, Kasia durnyja! (Chawaje haławu na plečach u Kasi, dalej haworyć cicha.) Jak-ża ty budzieš mianie lubić, kali krasa charastwo, pryhożaść maja zmarnieła? Dzie ty byŭ, dzie ty zabaŭlaŭsia, jak ja ciabie čakała, a pryjšoŭ tady, kali ja i nie spadziawałasia ciabie ŭbačyć i krasu swaju zmarnawała!.. Dy kali-b ja heta wiedała, što budzie dziela kaho, dyk ja twar swoj bieły ad wietru chawała-b, a wočki swaje ŭ nudzie nia sušyła-b, a kasu swaju ŭ ziellach kupała-b, zołatam załaciła-b, kwietkami ubirała-b, dy za murami za zamkami krasu tabie ušanawała-b! A jon i adkazywaje: „Što… ja-ż tyja mury — ahniom papalu!“
Kasia. Što… ja-ż tyja mury — ahniom papalu!
Tac. Što… ja-ż tyja klučy miačom pasiaku!
Kasia. Što… ja-ż tyja klučy miačom pasiaku!
Tac. Što… ja-ż twaju tuhu-sum hromam zabju, wietram pušču!
Kasia. Što ja-ż tuju tuhu hromam pabju, wietram pušču! (Horača abnimaje Tacianu). Dy ja ciabie biednu dziewańku naharawanuju, napracawanuju z hetaha pałonu na załatym kani wywiazu.
Tac. (Ciše) i znajdu ja tych čaraŭnic, jakija iznoŭ twaje wočki zastawiać bliščeć, a malaŭnic što krasu admalujuć. (Za dźwiaryma štoś zastukała, Taciana i Kasia pałochajucca. Słuchajuć. Stukajuć macniej.
Kasia. Heta moża jon? (Hladzić na Tacianu šyroka raskrytymi wačyma.) Tacianka, heta karalewič!
Tac. Maŭčecie!.. (Słuchajuć.)
ZJAWA IV
Zyla. (Strasaje śnieh z šapki.) Dobry wiečar. Z światym wiečaram! Ci nia treba wam winšawalnika?
Kasia. E… da heta Zyla! Ćfu! Da ludziej — swatoŭ zasyłajuć, a da nas niačystaja żyda pryniesła.
Tac. (Źmianiŭšy adrazu ton). Zyla! Pryjechali ŭżo? Nu što, jak? Byli ŭ Kancylaryi?
Zyla. (Witajučysia z wučycielkaj za ruku.) Byŭ i tam, i ŭ kniharniu zachodziŭ, kupiŭ wam halošy, zajażdżaŭ i da pani Maryli i pierawiarnuŭsia pad Marcinaŭkaju. (Padaje ruku Kasi.)
Kasia. Dy pajšoŭ (bje jaho pa rucce). Oho pan znajšoŭsia! Jašče i jon za ruku.
Zyla. Jak chočaš… Mała chłopatu.
Tac. Nu, jak tam… što čuli?
Zyla. (Razkazwaje) Pani Maryla nia pryjedzie zaŭtra — pajedzie na imianiny da Krymičanskaha pana… U kancylaryi doŭha maročyli haławu, pakul wydali wašu pensyju bo ja troški spaźniŭsia. (Śmiajecca.) Kryčać na mianie, wyhaniajuć, a ja nia idu. Dymaju — kryčy nia kryčy, a hrošy ŭsio-ż wyrwu. Pačaŭ dapiakać ich: każu — u našaj wučycielki halošaŭ niama, niama ŭ čym z chaty wyjści. Jašče prastudzicca, zachwareje. Baču: ŭżo chočuć Zylku i pa šyi hnać — darma. Usim, każu, świata, ŭsie hulajuć; a naša wučycielka chiba horšaja za ŭsich, što joj niama ŭ čym i ŭhości wyjechać. Pensyju treba wydać było joj jašče pierad kaladami, a jana i da hetaha času nijak nia wyrwie ad was. A tam, z boku siadzić staršynia uprawy: „Addajcie, każa jamu, sabačamu synu, dy niachaj idzie z maich wačej, a to każa, jak špurnu ŭ jaho čarnilicaj.“ (Śmiajecca.) Adrazu addali.
Tac. Dobry naš Zyla, što-b ja rabiła biaz was.
Zyla. Oś jak (dumaje.) A nu prymiercie halošy, moża jašče nie padojduć. Dumaŭ zaŭtra pryniasu, dy niejak stała markotna doma. Maci pałażyłasia spać, čytać niama čaho — daj dumaju pajdu, dy choć jełačku pahladżu.
Tac. Oś i dobra, što pryjšli, a to my nudzilisia tut u adzinocí z Kasiaju.
Zyla: (Hrejecca kala hrupki. Razhladywaje klasy.) Jak u was tut patajemna… Musić wy warażyli tut, ci što?
Tac. (Śmiajučysia). Warażyli, żanichoŭ wyhladali.
Kasia. Ci ty nia bačyŭ tam, Zyla, nia idzie siudy karalewič?
Zyla. A jak-ża bačyŭ. Tam pa śniezie na aŭtamabili hnaŭ aż kureła. „Kudy“ — pytaju. „U škołu, — kryčyć — swatacca.“ Ale musi być dzieś u śniezie zahruz, što da hetaha času niama.
Tac. A z pošty, Zyla ničoha nia było?
Zyla. (Skora chapajecca za kišaniu.) A ja čuć i nie zabyŭsia. Pakiet ad inspektara. (Dastaje pakiet, pieradaje Tacianie).
Tac. Oj… Aż u hrudziach zabiłasia. Musi iznoŭ za sprawazdaču haławu hryzie! O, Bożačka! Kali ŭżo supakoj mnie ad ich budzie. (Wychodzić rwučy kapertu.)
ZJAWA V
Zyla. Na jakoha karalewiča, Kasia, spadziawalisia, — francuskaha čy niamieckaha? (Kasia štoś dumajučy maŭčyć.) Čuješ, pryncesa?
Kasia. Dy adčapisia, adčapisia chaj jon śkiśnie karalewič twoj… Tut našaj panienki škoda… Sumuje ŭsio tut, jak u astrozie. (Uśmichajecca.) Słuchaj, Zyla, ty ŭziaŭ-by kali lepš, dy pażartawaŭ-by z joju! Abniaŭ-by ščylnieńka!
Zyla. A čyja ty hetkaja razumnaja?
Kasia. Čaho tam razumnaja! Chiba jana nie takaja dziaŭčyna, jak i ŭsie! A ty-ż taki panič, chacia i pahanieńki, chacia i żydoŭski. A dzie-ż ty tut lepšaha znojdzieš, kali tut na was takaja niedastača. Na našym kirmašy i taki pryhadziŭsia-b. Tolki-ż ty, Zyla, chacia i żyd, a nidaciapa: chodzić, chodzić, wałandajecca jak nidareka, a maładoj dziaŭčynie z hetaha ničoha. Amal nia kożny wiečar wyciraješ tut ścieny, a karyści z ciabie nijakaje. Kab ja była panienka, mo daŭno-b wyturyła ciabie ad hetul, kab daremna chaty nie maroziŭ, dy żału nie zadawaŭ. Ci ty, durny Zylka, dziaŭčat nia lubiš, ci prystupić da ich nia ŭmieješ.
Zyla. Hm… a jak-ża tam jašče prystupać: uziaŭ oś tak za adnu ruku, a druhoju oś hetak (żartuje).
Kasia. (Nia hołasna) Pašoŭ ty… adčapisia, mianie i biez ciabie jość kamu abnimać… Čuješ, Zylka! Zwarjacieŭ! Och, Boża, dy choć by abniaŭ pa ludzku! Zylka! Praciŭny! Pašoŭ, każu, bo jak tresnu, dyk i pakocišsia! Zylka! Panienka pačuje! (Na momant pierastaje spračacca, ścichaje, łaščycca; potym adrazu adpichaje.) Pajšoŭ da lichoj hadziny! (Papraŭlaje kasu.)
Zyla. Nu, a što, nia ŭmieju. Ja hetu mechaniku, dziaŭčynka, jašče ŭ školi prajšoŭ. Tolki Zyla jašče z hłuzdu nia zjechaŭ, jon znaje, dzie można prystupić, a dzie i sumieńnie treba mieć.
Kasia. Ničoha ty nia znaješ, Zylka! (Padychodzić bliżej intymna) Woś słuchaj, što ja tabie skażu.
Zyla. (Zacikaŭlena) A nu skaży!
Kasia. Znaješ, kaliś paniency było wielmi sumna i markotna, dyk jana i każa: pajdu ŭ kramu dy choć na Zylu pahladżu, bo ŭ jaho, każa, wočy, jak krynica — biaz dna.
Zyla. (Pilna hladzić na jaje.) Jakaja krynica. Što ty maročyš mianie!
Kasia. Dy adčapisia, każu. (Padstupaje bliżej). A potym i pytaje mianie; jak wam zdajecca Kasia… (Rypnuli dźwiery, jany razychodziacca.)
Kasia. (hołasna) Dyk woś jak, Zylka!
ZJAWA VI
Tac. (ŭwachodzić zadumanaja, sumnaja, cicha piaje).
Oj za łazami, za bierazami,
Ruta miata nia ŭschodzić…
Zyla. Nu što Wam tam pišuć pani Taciana?
Tac. Ničoha dobraha, — blanki prysłali. Sumna, sumna mnie, Zyla, nudna čahoś… Dawajcie budziem dumać pra što niebudź radasnaje cudoŭnaje (siadaje) Siahońnia niejki wiečar taki. Nasłuchałasia ščadrowak, dyk mnie i zdajecca byccam u siale dziwa stała: i sady ćwituć, a list šoŭkawy, kara załataja i ludzi chodziać u srebry, dy zołaci. Z chłopcami i carewičy da dziaŭčat chodziać, karaleŭny za pryhożymi chłopcami ŭwiwajucca. Wam nie zdajecca tak?
Zyla. Nie, nie zdajecca — heta nie maja kamercyja (Mianiaje ton) Što ja was chaču spytać pani Taciana — niedaŭna ja wyčytaŭ u knizie, što sonca praz miljon hadoŭ…
Kasia. (hołasna pazichaje) Uch… Zadramała. Woś słuchajcie Tacjanka, što ja wam skażu. Ci wy nia wiedajecie čaho heta Zyla tak blizka kala was mościcca?
Zyla. Chto, ja? Što ty wyčwaraješ (adsoŭwajecca.)
Kasia. A što chiba nie?
Tac. Zyla mianie čahoś baicca, jak ahniu (śmiajecca).
Kasia. (biare kačarhu i idzie da dźwiarej) Wiercie jamu. Usie jany prykidywacca ŭmiejuć. A wiedajecie, Tacianka, što jon mnie kazaŭ siahońnia.
Tac. A nu što?
Zyla. Što-ż ja tabie kazaŭ?
Kasia. Nu što za łoŭkaja našaja wučycielka, takoj trudna i znajści dzie!
Zyla. (Hniaŭliwa) Što ty brešaš?
Tac. Dyk wy woś jaki, Zyla! A ja dumała, što jon spakojnieńki chłopčyk.
Zyla. Kab mnie jazyk adwaliŭsia, kali ja kazaŭ heta! Jana sama nia wiedaje, što miele.
Tac. A chiba-ż ja ŭżo takaja pahanaja (siadaje poruč z nim.)
Zyla. Ja ŭ hetym ničoha nia ciamlu.
Kasia. Oho nia ciamiš! A chto kazaŭ, što ŭ školi hetu nawuku prachodziŭ. Wy, panienačka, ściarażeciesia jaho! (Wyšła.)
ZJAWA VII
Tac. A što było-b, Zyla, kab ja sapraŭdy zakachałasia ŭ was?
Zyla. Maroki byłob-b mnoha (śmiajecca).
Tac. Tolki maroki? (śmiajecca) Čudak wy, Zyla. (uzdychaje) Nie, Zyla, majo ŭżo ŭsio minuła. Mnie ŭżo ni da kachańnia, ni da wiasiella.
Zyla. Nie hawarecie tak, a to mnie čahości škoda.
Tac. (surowa) A wam što da mianie, Zyla?
Zyla. (spałochana) Mnie — ničoha… Ja što-ż… Ja tolki tak… a kali ŭzapraŭdy — dyk heta nie majo dzieła. Mnie da hetaha što?
Tac. Tak taki ni troški nia škoda? (śmiajecca).
Zyla. Jak to nia škoda? Tolki chacia i škoda, ale nia tak, jak wy dumajecie.
Tac. Nu, a jak-ża ja dumaju?
Zyla. Ja kazaŭ, što… wy dumajecie, byccam… Ja nia kazaŭ, što… (źbiwajecca) Pani Taciana, Ja čytaŭ u knizie, što sonca pamału haśnie i haśnie.
Tac. (Śmiajecca) Jaki wy chitry, Zyla. (paważna) Tak Zyla. Kachańnie wy zawiecie hłupstwam. Tolki ŭ ramanach pra jaho pryhoża pišuć, a mnie ničoha nia tre‘ i ničoha ja nie chacieła-b, kab tolki pamierci maładoju. Mahiłka zaraście traŭkaju, kwietkami… (sumna) Wyraście dźieraŭca, schilić swaje halinki nad joju… Budzie tak cicha, spakojna ŭ šeraj ziamielcy, — tolki wiecier nad taboju wieje, tolki liściajka šumiać, a ŭ načy mihaciać nad taboju adwiečnyja zorki… (Zmoŭkła piaje.)
Oj ŭzyjdzi, ŭzyjdzi ruta miatačka,
Chacia-ż ty zawiażysia…
(Spachwac.) A praŭda, Zyla, dobra pamierci maładoju?
ZJAWA VIII
Kasia. (ubiahaje niby spałochaŭšysia) Panienačka, Dzied Apanas chodzić!
Tac. i Zyla. (schopliwajucca z miejsca) Što? Dzie? Što ty maročyš?
Kasia. Tak spałochaŭ, što čuć na nahach staju! Wałasaty taki, strašny. Šapka z woŭny, barada pa pojas, taki ŭ świtcy, u rukawicach, na nahach walency.
Zyla. Dzie-ż jon toj Apanas?
Kasia. Dy tam u karydory, kala hrupki. Pačała ja żar pierahortywać, dźmuchnuła na haławiešku, kali tut mianie jak-by toŭch u plačo, toŭch. Ahlanułasia ja dy tak i pachaładzieła ŭsia, a jon staić kala ściany i tak (pakazwaje) skača i prysiadaje, skača i prysiadaje i woś tak ruki praciahwaje.
Zyla. Dy heta twaja cień na ścianie tancawała. (Śmiajecca.)
Kasia. E, każy! Kali kiniecca za mnoju naŭdahon, dy jak zašumić, zahudzie… Woś pasłuchajcie… (Usie troje schodziacca, słuchajuć.) Čujecie? (Hudzie wiecier, u kominie stohnie).
Tac. Dy heta, Kasia, wiecier hudzie, oś hladziecie, ja zaraz pajdu tudy.
Kasia. Nie chadziecie, Tacjanačka, a to pabačycie, złowić. Dy jašče takoje staroje pużała.
Zyla. A nu dakażecie chrabraść.
Tac. Ale taki i pajdu (wychodzić) (Kasia wypichaje za joju Zylu. Sama staić kala dźwiarej. Čucien wiasioły kryk, śmiech, ubiahajuć nazad wiasiołyja, napieradzi Zyla i Tacjana trymajučysia za jaho ruku).
Zyla. Nu i chrabraja wučycielka, nu i dakazała! (Śmiajecca.)
Tac. Hladziecie, jakoje praciŭnaje dzicianio! Jašče i śmiajecca! Jak waźmu ja was za woś hetyja wašy kudły. (Biare za wałasy.)
Zyla. Panie wučyciel! Ja bolaj nia budu!
Tac. Woś wam za heta! Woś! Woś!
Kasia. Tak jaho, Tacianka, lepiej jašče. (pamahaje.) Woś hetak! Woś tak! Za wucha jaho, dy ŭ kutok, dy na kaleni! E… A to nudzicca (ŭziała kačarhu pašła.)
ZJAWA IX
(Zyla i Tac. moŭčki raschodziacca.)
Tac. U, aż horača stała. (padychodzić da wakna, stanowicca spinaju da klasy, Zyla badziorycca, namierwajecċa padyjści bliżej.)
Zyla. Što wy tam bačycie, pani Taciana?]
Tac. (Ni pawarač.) Tak, ničoha…
Zyla. Usio ab čym to dumajecie?
Tac. Usio dumaju.
Zyla. Ab čym-ża wy dumajecie?
Tac. (cicha.) Dahadajciesia (Zyla dumaje, krucić haławoju).
Tac. Dyk nie dahadajeciesia?
Zyla. Nie biarusia. Chto jaho wiedaje: moża jano i tak, a moża i nie.
Tac. (ŭzdychnuła.) A ŭsio-ż taki i sumna, i nudna… (piaje).
Oj ŭzyjdzi, ŭzyjdzi ruta miatačka,
Chacia-ż ty zawiażysia.
Oj prydzi, prydzi, moj ty mileńki,
Chacia-ż ty pakażysia.
Wiedajecie, što ja zaraz baču, Zyla? Tam dzieś za śniahami, za lasami, za sonnymi wioskami, za palami, ja baču ahni: čyrwonyja, sinija, błakitnyja, ružowyja-ŭsialikija. Mora ahnioŭ, mora hruku, mora huku. A ŭ tym mory: mury, pałacy, dwarcy, adzin adnaho wyšej, adzin adnaho pryhażej. I baču ja za ścianoju čaroŭnuju zalu: blisk, parkiety, zołata, kwietki. Šoŭk tak i šumić, srebram dzwoniać špory, cicha krużacca pary i chodzić pa zali wietryk. A hdzieś daloka hraje muzyka.
Zyla. I pamirać nia chočacca?
Tac. Usiudy šepčucca: chto heta ŭ biełym? Adkul? Każuć, niejkaja biednaja wučycielka z siała? Jak jana siudy papała?
Zyla. (Taksama hladzić u druhoje wakno.) Dzie-ż jana sama? Aha — baču. A chto-ż heta staić kala jaje? Ci nia Zyla Haieŭski, pieršaj hildzii kupiec z Bałotnaha.
Tac. I baču ja padychodzić da jaje pryhoży, wysoki… a wočy u jaho jak… Chto jon taki nia wiedaju: moża kniaź, moża hraf. Widać tolki radawity twar, tonkaje arystakratyčnaje wychawańnie. U-u-u! (Bieznadziejna machaje rukoju.).
Zyla. I baču ja — wyhaniajuć adtul u try šyi kupca pieršaje hildzii Zylu Hajeŭskaha, tak što aż u dźwiery nia traplaje. (Papraŭlaje adzieżu, adychodzić ad wakna.)
Tac. (Zamaryŭšysia, pieradychnuŭšy.) Čamu-ż wy zamaŭčali, Zyla?
Zyla. (zadumčywa.) Ja chaču ŭsio-ż taki dapytacca ŭ was: jak tady budzie kali sapraŭdy pahaśnie sonca?
Tac. (Nieachwotna) Što budzie tady? Što ŭżo budzie… (idzie ad wakna, sadzicca na partu, što kala ściany, piaje): „Oj za łozami, za biarozami.“ Tady Zyla, ničoha żywoha na ziamli nia budzie. Tolki kryha, choład, ciemra.
Zyla. Ni dzierawa, ni ptuški, ni zwiaryny? Hetaha ja nijak nie zrazumieju. (Sadzicca na druhi kaniec party.) Nu woś u nočy sonca nia świecić, a ŭsio żywie.
Tac. Sonca — żyćcio — jano daje radaść, kachańnie, ščaście; a dzie niama sonca, dzie niama ciapła — usio marnieje i pamiraje…
ZJAWA X
(Uchodzić Kasia, poracca kala hrupki)
Tac. Zahaśnie sonca — i ziamla stanie niażywoj i budzie jana wieki-wiečnyja nasicca ŭ niabiesnych prastorach, i nikoli na joj nichto nia kryknie, nia huknie, nie zašumić. I budzie na joj ciemra strašnaja, tolki malusieńkija zorački buduć hladzieć na jaje z dalokaha nieba i budzie tak cicha, cicha i sumna… (Kasia sa złościu poracca ŭ hrupcy, niešta bubnić.) Što wy tam haworycie, Kasia?
Kasia. Dy ja z dziedam Apanasam hawaru. Żalicca, što jamu abrydła słuchać pra kamety dy pra płanety. (Pieradrażniwaje) Sonca staić dy staić, a ziamla krucica dy krucica, a spać chočacca. (Začyniŭšy hrupku, padychodzić da Zyli, padpichaje jaho bliżej da Tac. rašuča.) A nu padsuńsia dalej.
Zyla. Čaho jana pryčapiłasia da mianie? Nu čaho tabie treba, čaho ty lipnieš da mianie, jak šawieckaja smała?
Kasia. Bo mnie aż abrydła, jak jon tut taŭčecca biaz dzieła. (Warušyć jaho.) Čuješ, Zyla? — Nie siadzi kamianiem! Nia śpi, hadki chłapiec, bo nikoli bolej i ŭ škołu nia pušču! (zacichaje) E… baču ja — nia budzie z was siahońnia ludziej (ustaje.)
Tac. Kasia, wy da chaty?
Kasia. A što mnie marnawacca z wami, pajdu. A načawać — baćka pryjdzie.
Tac. Dyk wy, Kasia, kuchniu zamkniecie.
Kasia. Dobra. (Uhladajecca na jełačku.) Treba choć siahońnia paskakać kala hetaj halinki, bo zaŭtra nia ŭdasca. (prytancowywaje) Zyla, nu dawaj uškwarym panskaha walca, albo polku! A nu… (Ciahnie jaho, paziraje ŭ wočy.) Dy nu jaho pahanaha Zylu, jašče i browy ŭ šnuročak. Na što tabie Zyla, hetyja browy, addaj ich mnie! Bo mnie zaraz patrebnyja charošyja browy, kab aż-aż-aż!
Tac. Dy dajcie i mnie pahladzieć, jakija tam użo browy ŭ taho Zyli (hladzić.)
Kasia. Woś pryhladzieciesia lepiej… Usio adno, jak u taho… (adrazu) Tacianka! Ci wy wiedajcie što? (Pryhladajecca da Zyli) Heta nia Zyla! Zyla nie taki byŭ!
Zyla. (Ahladaje siabie.) Jak nia Zyla? A chto-ż taki?
Kasia. Moża heta toj Karalewič, ale prykidwajecca Zyleju. Pahladziecie-pahladziecie, i wočy takija…
Zyla. A heta praŭda. Što sa mnoju siahońnia takoje robicca ja i sam nia znaju. Moża i ŭzapraŭdy ja ŭżo nia Zyla. Dość tabie pa kirmašoch jeździć dy tawar pradawać — para tabie ziemli wajawać!
Kasia. Začakaj. Stanawisia pierad Taciankaj na kalenki (biare za šyju i pryhinaje.) Każy: addam za ciabie ŭsie carstwy i panstwy, trony i karony.
Zyla. Oj… pabojciesia Boha! Biary i carstwy, i panstwy, i łaty, i šmaty, i boty padrany, dy nie dawi za šyju, bo tam namulana.
Kasia. (Śmiajučysia puščaje.) Wo tak i treba wučyć, Tacianka! Dobraj nočy wam! Niachaj wam wiesialicca dy śpicca, dy jašče i dzied Apanas pryśnicca!
ZJAWA XI
Tac. (Sumna) Woś i Kasia ŭżo pašła… ŭsie kudyś śpiašać, usim radaść, świata… musić; Zyla, nas usiaho dwaich na świeci, takich i jość, što niama kudy iści…
Zyla. Musić najlepiej, Zyla, zrobiš, kali pojdzieš da domu spać, bo panienka nia ŭ humory siahońnia. (Apratywaje świtku, padychodzić da Tac). Dobraj nočy. (Daje ruku)
Tac. (Nie raźwitywajučysia) Wy, Zyla, pakidajecie mianie. Što-ż mnie tady rabić… Siadu adziniutka i budu płakać. (Schilaje haławu j żartujučy chnykaje.)
Zyla. Maleńkaja Tacianačka jaje pakryŭdzili… Nu dy dość użo budzie. Nia płač, mama kupić… karalewiča… miodam pamaża…
Tac. (Padnimaje haławu, nudna ŭśmichajecca) Śmiajeciesia z durnoj wučycielki.
Zyla. (Chwilinu dumaje, dalej strachanuŭšy haławoju.) Ech, Zyla, Zylka!
Tac. A što tam takoje?
Zyla. Dy toje, što Apanas łajecca, čujecie jak brančyć?.. Każa durań ty, Zyla, durań! Nia wiedaješ ad čaho heta tak zanudziłasia wučycielka naša.
Tac. Nu, a ad čaho — niachaj skaża? Dy siadajcie, Zyla, spać jašče rana.
Zyla, (siadajučy) Każa: bo waša wučycielka jašče maładaja, i pahulać, i paskakać choča, i pażyć, i pawiasialicca.
Tac. Ci nie za wielmi dahadliwy waš dziedka (Uśmichajecca).
Zyla. E, dy čaho tam chawacca? (Śmiajecca) Dy jašče, każa, i pakachacca moża choča. Pajechała šukać sabie pary ŭ świecie, dy zamurawałasia ŭ kletcy i nia maje jana taho, chto-b jaje pryharnuŭ da serca, abłaskaŭ.
Tac. (wiesialej) Jakoje-ż wy zołatca, Zyla, (saramliwa) Nu, ja siadu bliżej kala was (padsoŭwajecca) Dawajcie ja wam kwietku pryšpilu. (Pryšpilaje.)
Zyla. Ech… (krucić haławoju… Adrazu padnimaje haławu. Prysłuchowywajecca.) Što ty każaš, dziedka? (pauza) E… hetaha nikoli nia budzie! U wieki wiečnyja.
Tac. A što-ż jon każa? (Śmiajecca).
Zyla. Dy jon takoje każa, što i słuchać nia chočacca. (iznoŭ prysłuchoŭwajecca) Što? Dy i słuchać nie chaču (Admachiwajecca rukoju).
Tac. (Nieciarpliwa) Praciŭny Zyla, čamu-ż wy nia każacie?
Zyla. Nu dość! A to jak pačuje wučycielka dyk iz chaty prahonić… Woś kab tut dy sam karalewič natrapiŭsia, a to što, Zyla! Haławy nie maroč.
Tac. Nu i chitry-ża… (bojazna kruhom azirajecca, pahladzieła na świečku, katoraja na jelačcy haśnie; rašuča saramliwa.) Ty-ż toj karalewič. (Abnimaje za šyju. Świečka haśnie. Ciomna. Čuwać, jak, zawywaje bura.)
ZJAWA XII
Kasia. (U ciemnacie.) Dzie tut byŭ baćkaŭ każuch… U… Bożačka, jakaja zawieja na dware, z noh walić. Skroź pazamiatała pazanosiła, (Adrazu zapaliwaje siernik. Na chwilinku z ciemry widać abrazok: Zyla ŭ karoni, u zorkach — taki, jak toj karalewič, što hawaryła Kasia. Da jaho ščylna pryharnułasia Taciana. Z ciomnaha kutka wyhladaje niešta wałasataje — dziedka. Kasia radasna i pałachliwa). Oj mamačka! (Świet haśnie. Ciomna.)
(ZAWIESA)
Drukarnia„MARIANUM“. Wilno, ul. Św. Anny 13.
| Арыгінал: | Гэты твор знаходзіцца ў грамадскім набытку ў краінах, дзе тэрмін аховы аўтарскага права на твор складае 70 гадоў або менш. Гэты твор не абавязкова ў грамадскім набытку ў ЗША, калі ён быў апублікаваны там цягам 1927—1964 гадоў. |
|---|---|
| Пераклад: | Гэты твор знаходзіцца ў грамадскім набытку ў краінах, дзе тэрмін аховы аўтарскага права на твор складае 70 гадоў або менш. Гэты твор не абавязкова ў грамадскім набытку ў ЗША, калі ён быў апублікаваны там цягам 1927—1964 гадоў. |