Zaraza/XIV
| ← XIII | Zaraza (bytawy abrazok) Аўтар: Адам Плуг 1850 (пераклад 2025) Арыгінальная назва: Zaraza Пераклад: Nejrust |
XV → |
List
Na nastupnuju ranicu Hrymatajła pajszoŭ na posztu, dzie znajszoŭ niekalki listoŭ da pałkoŭnika i prahna schapiŭ ich, dumajuczy, szto siarod ich nareszcie znojdziecca adzin ad Jurasia; ale, na żal, i na hety raz niwodnaha nie było! Adnak adzin list, datawany Warszawaj i adrasawany pa-niamiecku, nadzwyczaj jaho zachapiŭ. Jon sam nie wiedaŭ, da czaho jaho prypisać, ale adczuwaŭ u sabie niejkuju asabliwuju prywabnaść da hetaha lista i doŭha, doŭha pilna ŭziraŭsia ŭ jaho, dziasiatki razoŭ czytaŭ adras, sto razoŭ hladzieŭ na piaczatku, sprabujuczy adhadać karespandenta pa hierbie; usio daremna, piersanaż byŭ zusim niewiadomy, a zamiest hierba byli kryżyk, jakar i serca. Tamu jon jak maha chutczej adprawiŭsia dadomu, bo mieŭ mocnaje adczuwańnie, szto ŭ hetym tajamniczym liście pawinna być nieszta pra Jurasia.
Ale, choć kania jon i nie paszkadawaŭ, choć da Krynicy było ŭsiaho try mili, prybyŭ tudy tolki pozna ŭnaczy, bo śnieh amal całkam syszoŭ, i ciahnuć sani pa brudzie było ciażka.
Jon zastaŭ usich śpiaczymi, ale razbudziŭ kaleh, kab paskardzicca im na swaje marnyja poszuki i na wychawanca.
Paczciŭcy, pa hołasie Hrymatajły, z jakim jany tak doŭha swarylisia, szczyra ŭzradawalisia. Spisa prybieh u panoszanym aŭczynnym każuchu zamiest chałata, u walenkach zamiest pantoflaŭ, a Rubajła tolki ŭ fłanelewym kaptaniku, z chustkaj na haławie.
Paśla piaszczotnych abdymkaŭ, ad jakich usie troje ledź nie raspłakalisia, Rubajła jak maha chutczej pabieh da swajoj szafy pa kmiennuju harełku, a Spisa pa suszanaha karasia, i, nakarmiŭszy kalehu, paczali raspytwać jaho, dzie jon byŭ i szto czuŭ pra Jurasia?
Adkaz wielmi zasmuciŭ paczciwych starych.
— «Drenna, moj maspanieńku!» — skazaŭ Rubajła sa ŭzdycham, — drenna i wielmi drenna ! Bo choć nasza dzicia nibyta wiesialejszaje, nibyta nie sumuje, mianie hetym nie abdurysz!... A szto stałasia z pałkoŭnikam...
— «My tolki jaszcze niejak trymajemsia!» — skazaŭ Spisa, ścisnuŭszysia amal udwaja.
— «Heta praŭda, szto niejak , moj maspanieńku: bo jak, to dalipan nie wiedaju! Widawoczna, szto my jaszcze dla czahości patrebnyja ŭ świecie, bo kożny inszy daŭno b nohi praciahnuŭ ad hetaha hora!»
— «Niaszczaście dyj tolki! » — zakryczaŭ Spisa.
— «Nu dzie jon padzieŭsia, moj maspanieńku? »
— «A kaduk jaho wiedaje!» — zakryczaŭ Hrymatajła. — «Ja b użo moh znajści szpilku, ale jaho nie mahu! cełyja dźwie hubiernii daliboh z kanca ŭ kaniec abjezdziŭ !»
— «Chto b moh padumać, — skazaŭ Rubajła, — szto nasz wychawaniec pryczynić nam stolki horyczy! A jon zdawaŭsia takim paczciwym, takim dobrym, takim addanym!...»
— «Zaraza!» — skazaŭ Spisa: licha pryniasło siudy hetaha praklataha hrafa!»
— «Oj, praŭda, zaraza!» — skazaŭ Hrymatajła; «Ale wy, panowie, usio jaszcze nie wiedajecie, szto hety smarkacz wyrablaje!... Ja dawiedaŭsia niekalki cudoŭnych reczaŭ!» — «Szto takoha?!» — zakryczali napałochanyja Spisa i Rubajła.
— «A szto», — adkazaŭ Hrymatajła, — «daliboh zapazyczyŭsia pa wuszy, dy jaszcze i ŭ żydoŭ!»
— «Jezus, Panna Maryja!» — uskliknuŭ Spisa.
— «Adczaj, moj maspanieńku!»
— «Adczaj!» — skazaŭ Hrymatajła, — « termin wypłaty na Wialikdzień, pra hetaha niahodnika ani słychu; i ŭ kasie ŭ Olszynie peŭna ani hrasza! Szto my możam zrabić? Żyd padymie harmidar; budzie paskudzić naszaha chłopca ; i, samaje horszaje, heta dojdzie da pałkoŭnika i zahonić staroha ŭ mahiłu!»
— «Szto waspan placiesz?» — wykryknuŭ Rubajła.
— «A szto? Wy dumajecie, szto heta drobiazi? U mianie żaleznaja natura, a kali ja dawiedaŭsia, usio ŭwa mnie daliboh pierawiarnułasia! Ja dumaŭ, szto mianie djabły biaruć! Ale ŭ mianie żaleznaja natura!»
— «Szto tut paradzić? Szto paradzić, moj maspanieńku!»
Spisa try razy paniuchaŭ tabaki, try razy pahładziŭ nos i skazaŭ, kaszlanuŭszy:
— «A szto, kali b my sami zapłacili toj doŭh?»
— «Praŭda, praŭda, moj maspanieńku! Zapłacim i cicha!»
Hrymatajła zirnuŭ na abodwuch zdziekliwa i, niczoha nie każuczy, paczaŭ chitać haławoj.
— «Szto ty tam kiwajesz, jak żyd nad Tałmudam!» — skazaŭ abrażany Rubajła.
— «A ja kiwaju, kiwaju, bo śmiech mianie biare! Zapłacim! Zapłacim! znajszlisia dabradziei! Krozy!... Wy dumajecie, panowie, szto ja b nie padumaŭ pra heta najpiersz, kali b wiedaŭ, szto heta można zrabić?»
— «A czamu b nie? — skazaŭ Spisa, — czamu waspan mianie za zdychlika prymaje? fiha! U mianie jość niewialikaja zanaczka ŭ harszku, i ja joju nie karystajusia tolki tamu, szto nie zarabiŭ jaje, ale zdabyŭ na wajnie».
Hrymatajła zdziekliwa ŭśmichnuŭsia.
— «Nu, nu! i kolki ŭsiaho hetych zaklatych skarbaŭ?»
— «A kolki!» — paśpieszliwa skazaŭ Spisa; — «piaćdziesiat czyrwonych złotych!» i śmieła pawiarnuŭsia.
Hrymatajła świsnuŭ!
— «A waspan», — skazaŭ jon, źwiarnuŭszysia da Rubajły, — «kolki znojdziesz?»
— «Ja, moj maspanieńku, znajdu kala sta dukataŭ».
— «Summa summarum[1]», — praciahwaŭ dalej Hrymatajła, — «sto piaćdziesiat dukataŭ, heta 450 rubloŭ! Wializnaja suma! Ale mała!»
— «Jaszcze mała! Jezus Panna Maryja!» — uskliknuŭ Spisa; — «a waspan ża niczoha nie daść?»
Hrymatajła zaliŭsia purpuraj, uskoczyŭ z kresła, padskoczyŭ da Spisy i, kiwajuczy jamu palcam pad nosam, paśpieszliwa zakryczaŭ:
— Precz, precz z nikczemnymi wysnowami! U mianie jość 150 czyrwonych złotych i 20 hroszaj, i ja ŭsio heta addam; ale jaszcze mała! Bo hety apantany chłapczuk winien 2000 srebnych rubloŭ! 2000 rubloŭ! czujecie!
Paruczniki ŭ rospaczy załamali ruki, i nastała doŭhaja ciszynia, jakuju paruszali tolki ŭzdychi.
— «Niama ratunku!» — uskliknuŭ nareszcie Spisa.
— «Szto rabić? Szto rabić!» — praszaptaŭ Rubajła sa ślaźmi na waczach.
— «Dawajcie pradamo czastku naszych kasztoŭnaściej!» — skazaŭ paczciwy Spisa. — «Ja hatowy ryzykawać nawat swajoj tabakierkaj».
— «Ja b pradaŭ i kiszenny hadzińnik, ale szto z taho?» — skazaŭ Rubajła.
— «Niama sposabu!» — zakryczaŭ Hrymatajła. — «heta daliboh astatniaja zhuba! »
— «Kali ŭżo Boh nas nie wyratuje, nichto nie dapamoża!» — zakluczyŭ Spisa.
I znoŭ zapanawała chwilinnaja ciszynia, paśla jakoj znoŭ zahawaryŭ nasz rybak.
— «O! niama czaho dumać! pakiniem usio Bohu i ŭ znak achwiary pojdziem na wielikodnuju imszu pieszszu».
Hrymatajła kinuŭsia jamu na szyju:
— Dazwol abniać ciabie! woś jak Boh uznaharodżwaje nawat za nabożnuju dumku!... Pojdziem, pojdziem i jak na spowiedzi ŭsio raskażam probaszczu. U jaho jość niewialikija zanaczki; jon mnohim dapamoh i nie admowić nam; jon pazyczyć nam 1.100 rubloŭ, jakich nam brakuje. Potym my ŭsiu sumu addamo Hryku, byccam ad Jurasia, kab jon moh zapłacić tamu szelmie. Albo nie; czamu Hryka pawinien wiedać pra daŭhi Jurasia? sami zapłacim i budziem maŭczać, a probaszcz nas nie wydaść. Ale ja adarwu szelmie pejsy i baradu!
— Boh natchniŭ ciabie! — uskliknuli Spisa i Rubajła i abniali swajho kalehu.
— A kamu jon winien? — spytaŭ Spisa.
— Rudomu Szaju, — adkazaŭ Hrymatajła.
— «Szaj! heta ż astatni szelma! Ty zaŭważyŭ, jak u jaho z rota zaŭsiody ciacze ślina? Jon naszczadak tych żydoŭ, jakija plawali na Pana Jezusa!»
— «Biez sumniewu!» — każa Hrymatajła, — wielmi padobny na jaho!... ale pojdziem spać, i ŭ znak padziaki Bohu razam pramowim Litaniju da Swiatoha Ducha.
Nie budu apawiadać, jak na nastupny dzień pałkoŭnik, Kastusia i ŭsia siamja ŭzradawalisia pryjezdu Hrymatajły, z jakoj cikaŭnaściu i adnaczasowa stracham pytalisia ŭ jaho pra Jurasia, jak zasmuciŭ ich adkaz!
Zastaŭszysia sam-nasam z pałkoŭnikam, Hrymatajła dastaŭ z-za pazuchi listy i, spaczatku addaŭszy toj szto z Warszawy, paprasiŭ jaho nieadkładna adkryć jaho, bo, jak jon kazaŭ, byŭ upeŭnieny, szto tam musić być nieszta pra Jurasia.
Pałkoŭnik raskryŭ jaho i paczaŭ czytać, a Hrymatajła ŭtaropiŭsia ŭ jaho abliczcza.
— «A, szto!» — uskliknuŭ jon, baczaczy, szto twar staroha paświatleŭ, — szto! chiba ja nie kazaŭ? U Warszawie! «Juraś u Warszawie!»
Pałkoŭnik, niczoha nie adkazwajuczy, z cikawaściu czytaŭ dalej; ale piaszczotny smutak achutaŭ jaho twar, i ślozy chłynuli z waczej...
— «Szto tam, dziela Boha!» — zakryczaŭ Hrymatajła, załamwajuczy ruki.
Pałkoŭnik moŭczki praciahnuŭ jamu list. Hrymatajła schapiŭ jaho i z radaściu praczytaŭ by ŭsio adnym pozirkam; ale nieŭzabawie nieachwotna kinuŭ jaho na stoł, kryknuŭszy:
— «Ja nie budu czytać! Bo daliboh jak kuryca łapaj, dy jaszcze i pa-niamiecku! raskażycie lepsz, jahamość ».
— «Heta list ad hrafskaj huwiernantki», — skazaŭ pałkoŭnik, — «Juraś u Warszawie, żywy i zdarowy, nieadmienny tawarysz panstwa Ernestawaha! Na żal, my jaho zhubili z waczej, i, mahczyma, jaszcze nie pozna jaho ratawać!... Boża moj! takoje paczciwaje serca dazwoliła sabie tak zwarjacieć!»
— «Szto takoha? Dziela Boha , skażycie mnie, panie, inaksz mianie zabje insult!»
— «Jon hulaje ŭ azartnyja hulni!» — skazaŭ pałkoŭnik.
— «Hwałtu!» — zakryczaŭ Hrymatajła.
— «Jon żywie tak, byccam jon niejki ŭdzielny kniaź, — praciahwaŭ dalej stary, — jon patanaje wa ŭsialakaj raskoszy, i szto jaszcze horszaje, zalacajecca da pani Amielii!»
Hrymatajła schapiŭsia za haławu abiedźwiuma rukami i, jak szalony, paczaŭ biehać pa pakoi, kryczaczy:
— «Koni! Dajcie mnie koniej! Ja palaczu! Ja palaczu prosta zaraz!... Ja dastanu jaho z-pad ziamli! Ja nawuczu jaho, smarkacza! Biez cyrymonij! Woś, pałkoŭnik, wy pawinny zabycca pra paŭnalećcie i skarystacca apiakunczaj uładaj, i, raściahnuŭszy jaho na dywanie, nasypać jamu piaćdziesiat rozhaŭ, kab jon pamiataŭ!... Marnatraŭca! Karciożnik! Raspuśnik!!... Boża miłaserny ! Chto b moh czakać? My tak jaho achoŭwali! My tak jaho wuczyli... Takaja cnatliwaja maci!... Niaŭżo jana nie baczyć jaho z niabiosaŭ, kab jamu nie wymaliła ŭ Boha pakajańnia !»
I, achopleny chwalawańniem, upaŭ na kresła i zapłakaŭ, jak dzicia, horacza rydajuczy.
Pałkoŭnik ukradkam wycier ślozy i praciahnuŭ dalej.
— «Niaszczasny chłopiec kidajecca ŭślapuju ŭ biezdań!.. Ja jaho nie winawaczu; małady, raśsiejany, dawierliwy! Ale hetaje hrafoŭstwa!!... Boża moj! Boża moj ! Szto my im drennaha zrabili, szto jany tak raszucza wyraszyli nas źniszczyć? czym im pieraszkodziła nasza cichaje szczaście?!.. Paczciwaja dziaŭczyna pisza, szto kali ŭbaczyła nas upierszyniu ŭ kaściole, tady na Siomuchu, adczuła mocnuju simpatyju da Juryja, pawahu da mianie, pryjazń da naszaj Kastusi i prahnuła lepsz paznajomicca z nami. Paźniej, kali hraf pryciahnuŭ Jurasia da siabie, jana, użo wiedajuczy pra naszy stasunki, usimi siłami starałasia zmahacca sa swaimi paczućciami, kab nie atrucić nasza szczaście, i z niewymoŭnym szkadawańniem hladzieła na nieźliczonyja pryniżeńni naszaha chłopca, i z sapraŭdnaj horyczczu słuchała sarkastycznyja kpiny, jakimi zwyczajna wystaŭlałasia napakaz usio tawarystwa paśla jaho adjezdu. Dalej, zaŭważyŭszy, szto hrafinia sprabuje zakrużyć haławu biednamu prastaczku, szto jana demaralizuje jaho knihami i pramowami, szto jana namaŭlaje jaho da praźmiernaściej, szto jana chocza pieratwaryć prystojnaha wiaskoŭca ŭ śmiesznaha piżona; szczyra zasmuczanaja, jana sama nie wiedała, szto rabić i jak jaho wyratawać? Nareszcie jany zjechali ŭ Warszawu, i tam usio pajszło jaszcze bolsz żachliwa. Jurasia dawiali da najżachliwiejszych ekscesaŭ, śćwiardżajuczy, szto ich swajaku nie warta pawodzić siabie jak żabrak; hraf szczodra pazyczyŭ jamu hroszaj, bolszuju pałowu jakich adrazu ż adbiraŭ djabłam i zjadaŭ za kawalerskimi śniadankami i padwiaczorkami. Nareszcie maja paczciwaja karespandentka, z niekalkich słoŭ, jakija wypadkowa padsłuchała, zaŭważyła, szto hrafy, chto wiedaje czamu, byli nadzwyczaj zakłapoczanyja Olszynkaj, źbiralisia zabrać jaje za daŭhi! Biednaja dziaŭczyna, achoplenaja litaściu, nie mahła bolsz trywać, wyraszyła papiaredzić Jurasia i napisała jamu list, atrymaŭszy jaki, pani Amielija wykinuła jaje z domu, jak aposzniuju niahodnicu, i raspaŭsiudziła pa Warszawie samyja podłyja plotki, u paćwierdżańnie jakich jana adchiliła adnaho z metraŭ jak saŭdzielnika skandału. Ciapier, nie majuczy mahczymaści papiaredzić Jurasia, bo ŭsio, szto jana skaża suprać hrafoŭstwa, budzie ŭspryniata jak paklop z żadańnia pomsty, jana pisza mnie, molaczy mianie lubymi srodkami wyratawać majho wychawanca; ale szto mnie rabić? szto ż mnie, niaszczasnamu, rabić!»
Hrymatajła siadzieŭ, załamaŭszy ruki, pawiesiŭszy haławu, i ślozy, jak haroch, ciakli z waczej. Stolki bolu, stolki niewymoŭnaha smutku było na jaho paczciwym, źniawieczanym twary, szto pałkoŭnik nie moh bolsz strymać siabie i, rydajuczy, kinuŭsia jamu na szyju...
Hrymatajła raptam uskoczyŭ, mocna pakruciŭ haławoj, byccam chacieŭ ścierci i ślozy, i smutak; woczy jaho blisnuli ahniom, na twary była adlustrawana mużnaja, niepachisnaja raszuczaść.
— Soram, pałkoŭnik, płakać, jak baby! daliboh, raspłakalisia, zabyŭszysia, szto my staryja żaŭniery! Tut nam treba nie adczajwacca, a dziejniczać... Z waszaha dazwołu! Ja zaraz ża pajdu i skażu Kastusi, szto jahamość atrymali list z Warszawy, u jakim adzin sa znajomych Jurasia pisza, szto Juraś, try miesiacy znachodziaczysia ŭ ciażkaj niemaczy, doŭha nie chacieŭ turbawać nas sumnymi nawinami; ale, nareszcie, bajuczysia, kab my nie padumali, szto jon pamior, jon paprasiŭ jaho napisać nam pra heta. Szto ciapier jamu jaszcze lepsz, i praz niekalki tydniaŭ jon budzie całkam zdarowy. Heta nie wielmi praŭdapadobnaja chłuśnia; ale Kastusia ŭ heta pawieryć. Dadam, szto jak tolki daroha wysachnie, ja sam pajedu pa Jurasia. Potym ja prywiadu siudy swaich kaleh, i my wyraszym, szto rabić? Bo toje, szto ja skazaŭ u swaim chwalawańni, niczoha nie warta; tut treba dziejniczać łahodna i efiektyŭna».
I sapraŭdy, zrabiŭszy samy wiasioły wyhlad, jon pajszoŭ da Kastusi z dobraj nawinoj. Biadaczka, nie ŭ sabie ad radaści, pabiehła da dzieda i, nie ŭ stanie wymawić ni słowa, śmiajuczysia i płaczuczy, caławała jamu ruki i kaleni i biehła jak maha chutczej da Janawaj, kab i jaje paradawać. A tym czasam Rubajła i Spisa, dawiedaŭszysia pra ŭsio, uzdychnuli i zapłakali, sieli z pałkoŭnikam i Hrymatajłam na radu i wyraszyli, szto Hrymatajła, jak tolki daroha wysachnie, sapraŭdy pajedzie ŭ Warszawu; a jak jon heta zrobić, my pabaczym paźniej.
Swiaty prajszli wielmi wiesieła. Kastusia znoŭ nabyła swaju byłuju żartaŭliwuju naturu i ażyŭlała ŭwieś dom swaim szczabiatańniem. I jak jana maliłasia, kali chadziła z dziedam u kaścioł na wielikodnuju imszu! Jak radasna huczała dla jaje aliłuja! O, bo hetaje Zmiortwychpaŭstańnie było i ŭwaskrasieńniem jaje szczaścia!...
Paruczniki zdziejśnili pilihrymku, atrymali ad światara 1100 rubloŭ i zapłacili Szaju; ale Hrymatajła zabyŭsia wyrwać jamu pejsy i baradu. A jak tolki daroha wysachła, u pierszuju niadzielu paśla imszy, jon ruszyŭ u Warszawu sa swaim karabinam, pistaletami, nawostranym pałaszom i sabakam, bo ŭ jaho ŭ kaszalku była znacznaja suma banknotami.
- ↑ U reszcie reszt (łac.)