Перайсці да зместу

Skarb (1927)

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Skarb
Вершаванае апавяданьне
Аўтар: Ян Васілеўскі (1885—1948)
1927 год
Іншыя публікацыі гэтага твора: Скарб (Васілеўскі).

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




Wydawiectwa T-wa „Biełaruskaja Chatka ŭ Wilni“.


J. WASILEŬSKI.

SKARB.


WILNIA

1927 h.

SKARB.

Jak u noč światoha Jana,
Zamiest iści wianki puščać,
Sabralisia my ŭ Dziamjana,
Dyj nut-ka ab hrašach hukać.
Było nas troch: Dziamjan Lipoŭka,
Druhim-ža byǔ Prakop Paźniak,
Što wuń žywie la Liaśničoŭki
Nu j ja, tak sama-ž nia chuchrak.
Dziamjan daŭno šukaŭ darohi
Kab niejak dy razbahacieć,
Kab biaz nijakaha ničoha
Wialikaje bahaćcie mieć.
„Nia raz ja (każa) čuŭ, hukali,
„Što ŭ lesie dzieś la Indunoǔ,
„Prancuzy skarb kaliś schawali
„Ŭ piać tysiač załatych rubloŭ,
„Dyj dzied Ściapan apawiadaje,
„Što bačyŭ jon jak u lasu
„Časami wohnišča pyłaje
„Ŭnačy ŭ dwanaccatym času,
„A kala wohnišča prancuzy
„U troch, ci ŭ čatyroch siadziać,
„Pawywaračywaŭšy puzy,
„Dy hrošy ličuć, až braždžać!
„Paśla-ža, kaža, sprečku ŭznimuć,
„Piać tysiač! tut' zakryčać,
„Ab ziemlu braznuć i pahinuć,
„Nidzie nikoha nia widać.
„Dyk čujecie! tam skarb schawany,
„Ja-ž — znaju jak jaho dastać,
„Jakraz i noč Swiatoha Jana,
„Pajdziom u troch jaho šukać!“
Prakop tak sama jak Lipoŭka —
Na hrošy nadta-ž łasy byǔ,
I ja-ž nia Božaja karoŭka.
Dy-j chto-ž-by hrošaŭ nia lubiŭ?..
Woś my-j pačali rychtawacca,
Paswojmu kožny miarkawać,
Kažu: „Kab nadta nie bajacca —
Harełki-b moža warta ŭziać?“
„Dy ŭsio ǔžo jość!“ — huknuŭ
Lipoŭka,]
„Ja ŭsio daŭno narychtawaŭ,
„Za wami tolki astanoŭka!“
I plašku z kišani dastaŭ.
Ŭznialisia my tady pawoli
Harełku čarkaju dzialić.
Pry hetym-ža, što raz to bolej,
Pačali hrošy nas manić.
„Wo! kab paščaściła nam bratcy,
„Dy hety skarb u ruki ŭziać, —
„Nia treba lepšaha bahaćcia!“
„Tak Prakop pačaŭ hukać.
— „A jak-ža! heta-ž bratka hrošy!“
Dziamjan harača staŭ kazać,
„Wo! pažyli-b i my ŭ raskošy,
„Na što było-b i pracawać?!
„A tam praz hod, druhi-b dastali,
„Znajšoǔšy dzie schawany jznoŭ…
„Tady-b i my panakuplali:
„Ziamli, skaciny, dy damoŭ!“
— „Dy što tam! tolki kab dastali,
„Paśla ǔžo budziem miarkawać
„Dzie, jak i što, lapiej kuplaci“. —
Ja hetak tut pačaŭ hukać.

… Harełku čarkaju dzialić
Pry hetym-ža što raz to bolej.
Pačali hrošy nas manić.

— „Dastać jaho?! dy choć cia-
pierka!“]
„Pasłuchaj!“ kaža tut Dziamjan,
„Woś hetaja bratok papierka —
„Heta-ž ad skarbu taho plan!!
„Woś bačyš hety les pry wioscy,
„A tut woś — pień taŭsty staić,
„Ad pnia, pa hetaj woś darožcy.
„Sto krokaŭ treba adličyć,
„Tam budzie roŭ, bahnisty bratka,
„A kab jaho nam pierajści,
„Tre‘ u bok źwiarnuć krychu na kładku,
„Ad ściežki krokaŭ sto prajści.
„Za rowam-ža, praz krokaŭ trysta,
„Wializny kamień musić być:
„Kruhławy, abtačony čysta,
„Pad kamniem hetym skarb lažyć!“.
— „Aha!“ — Prakop tut adazwaŭsia,
„Nu, a skažy ty mnie Dziamjan,
„Jakim-ža sposabam papaŭsia
„Tabie u ruki hety plan?“
— „Ab hetym bratka nie pytajsia,
„Chutčej harełku dapiwaj,
„Dy, kali pojdzieš, dyk źbirajsia,
„A jak nia pojdzieš, — to praščaj!“
— „Čaho tabie tak haračycca?!“
Prakop z abidaj zahukaŭ,
„Zusim niama čamu dziwicca,
„Što ja ab planie zapytaŭ“…
— „Dy nie! ale k čamu pytacca,
„Što? skul? dy jak?“ — huknuŭ Dziamjan,
„Zusim niama čaho bajacca…
„Što-ž tut tabie? jakiś abman?!“ Jašče z hadzinu pahukali
Ab tym, ab sim, — jak skarb dzialić.
Dy-j z chaty wychadzić pačali,
Hadzińnik dziewiać staŭ zwanić.
Idziom ściažynkaju praz pole,
Dziamjan Prakopu štoś šaptaŭ,
Mianie-ž, što raz to bolej j bolej
Strach niejki zabirać pačaǔ.
I čuju, bytcam chtoś hukaje:
„Wiarnisia Janka, pakul čas,
„Wiarnisia! chaj jany šukajuć,
„Bo pažaleješ ty nie raz“…
Dy soramna było pryznacca,
Swaim pryjacielam skazać,
Što dalš nia jdu, bo staŭ bajacca…
Dy jšče Dziamjan pačaŭ šaptać:
„Wy-ž pomnicie, Prakop i Janka,
„Što jak pačniom my tam kapać,
„Kali dawacca buduć zdanki,
„Dyk nie pužacca, nie ŭciakać!
„Na‘t — azirnucca ŭzad nia možna,
„Bo ǔsio prapaści moža ŭraz.
„Hladzicie-ž, budźcie aściarožny,
„Nie zrobcie tak — jak toj Aŭłas,
„Što skarbu tam šukaŭ la domu,
„Až bačyć — da jaho piatuch
„Wiazie ahromny woz sałomy,
„Dyk wier-što ledź nia wylez duch!
„Dy-j my-ž u troch, čaho bajacca?!
„Što moža stacca złoha nam?!
„Dyk pomnicie-ž, kab nie pužacca,
„Dy i hukać nia možna tam!
„Kapać moǔčki tre‘, tak jak možna,
„Až pakul nie zaźwiniać,
„Tady rukami aściarožna
„Ich z jamy treba wynimać“…

… Až bačyć da jaho piatuch
Wiazie ahromny woz sałomy…

— „Dy wiedajem my-što-jak treba“,
— Prakop jaho tut pierabiǔ.
„Lepš pahladzi — jak chmarna nieba,
Kab doždž časami nie paliǔ“…
— „Cicha! zdajecca chtoś hamonie“,
— Dziamjan tut prysłuchacca staŭ,
„Chawajsia! chtoś lacić na koniach,
„Za kust! kab tut nas nie zastaŭ!“
Jašče schawacca my nia ŭśpieli,
Jak dwa mužčyny na kanioch
La nas troch chutka pralacieli
I paźnikali u kustoch.
Zdaloku tolki danasiŭsia
Jšče stukat konskich kapytoŭ.
Dy niezabawam addaliŭsia
I chutka ǔsio zacichła ŭznoǔ.
Ja trojčy tut pieražahnaŭsia,
Dyj ich pačaŭ strach zabirać.
Ale t‘ki, kryšku pačakaŭšy,
Pajšli my dalej: što-ž stajać?!
Praz paŭhadziny prachadzili
My blizka wioski Jndunoǔ;
Nia spali ŭ wioscy, bo świacili
Ahni u woknach ŭsich damoŭ.
Čuwać było jak tam piajali,
Chto waražyǔ, a chto skakaŭ.
Na skrypkach i cymbałach jhrali
I bas im hulka pasablaŭ.
Pawoli j les ǔžo nabližaŭsia,
Nas ŭ swaju ciomru zachaplaŭ,
Dziamjan kruhom tut pryhladaŭsia
Widać taho jon pnia šukaŭ!
Chadzili doǔha pa amacku,
Až sprykryła ǔžo šukać;
Až tut: — „Siudy! tut pień!“ — znianacku
Dziamjan staŭ radasna šaptać.
Ad pnia išli my chutka dalej,
(Dziamjan napieradu išoŭ).
Nie mała my papracawali,
Pakul pieralazali roŭ.
Za rowam, bytcam u haračcy,
Šukali kamień my u troch;
Chadzili doŭha až pryznacca;
Zastaliś čysta my biaz noh!
A kamienia znajści nia možna, —
Choć macali usio kruhom,
Chodziučy rakam, aściarožna, —
Bytcam spaliŭsia jon ahniom.
Ci skroś ziamlu mo‘ prawaliŭsia,
Skul ǔžo jaho nam nia wyniać,
A mo‘ Dziamjan tut pamyliŭsia,
Dy nia ŭ toj bok pašli šukać?!
Prakop nia wytrymaŭ, dy-j kaža:
— „Nie, brat, niama tut kamianioŭ!
„Ja z pieršaha nia wieryǔ razu,
„Što skarb tut jość; idziom damoŭ!
„Dziamjan niachaj tut astajecca,
„Šukać nie skarbaŭ, a durnych,
„A-j to nia znojdzie, mnie zdajecca,
„U hetym lesie jon i ich,
„Treba-ž było woś“…
— „Ša! Cicha!“
— Dziamjan trywožna pierabiŭ,
„Ci bačyli — što tam za licha.
„Siarničku bytcam chto paliŭ,
„Wuń hlańcie, ǔznoŭ štoś zaświaciła,
„Idziom tudy — mo‘ kamień tam!“
Kažu: — „Ci nie uražaja to siła
Śmiajecca z nas? — schadzi ty sam!..“
— „Dy što tam sam! usie jdziom, hlaniem
„Što tam takoje moža być,
„A moža tam jakraz toj kamień
„Nad skarbam tym ahniom haryć?“
Pašli my ǔtroch, amackam, cicha
Na heny ahaniok jakraz.
Padchodzim bližaj; što za licha?!
Ahoń raptoŭna źnik, pahas!
— „Chutčej za mnoju bratcy, dalej!
„Pakul šče piewień nia piajaŭ.
„Bo prapadzie! Nu, što-ž wy stali?
„Šukać!“ — Dziamjan zakirawaŭ.
Prajšoŭšy krokaŭ bolš jak dwaccać
Jon raptam zašaptaŭ nam: — „Stoj!
„Dalboh, nie pamyliŭsia bratcy,
„Ja kamień maju pad nahoj!“
Padbiehli, stali jaho mieryć
U šyryniu i ŭ daŭžyniu,
Nu, moža z was chto nie pawieryć,
Byli pry tym my kamianiu,
Što ŭ plani byŭ abaznačony,
Toj samy! što tut i kazać!
Kruhławy, z boku abtačony
I z dzirkaj; jak-ža-ž nia spaznać?!
Narychtawaŭšy ŭtroch rydloŭki,
Pačali kamień my wiarnuć,
Raptam: bac! niechta z wintoŭki,
Zwiary ŭ lasu jak zarawuć,
Jak zarahoča chtości z boku,
Kali zastohnie uwieś les…
A Božačka Ty moj wysoki,
Što-ž heta jość, kudy ja ŭlez?!
Z usich bakoŭ tut čutny huki:
— „Ławić! žywych ich nia puščać!
„Paźwiazywać im nohi, ruki,
„Dy skuru z ich chutčej ździrać!“
Až paniamieli maje nohi,
Rydloŭka wypała mnie z ruk,
Ŭ wačoch to jamy, to darohi,
U haławie i šum i stuk!..
Muraški sypnuli za skuru,
Zlacieła šapka z wałasoŭ,
Choć maju śmiełuju naturu,
Dy ǔžo samleć ja byŭ hatoŭ!
Čuć na ziamlu nie pawaliŭsia
Až zastahnaŭ ja: — „Aj! Prakop!“
Dy kryšku ŭzad ja pachiliŭsia,
Dy za plačo Prakopa — chop!
Jaho by waram abwaryła, —
Widać mianie jon nie paznaŭ!
Ŭsiaho tut niek zakałaciła,
Dy ŭ les jon chodu jak ni daŭ!..
Tut i ŭ mianie znajšlisia nohi;
Ja pior za im, — što siły mieǔ.
Nia razbiraŭ užo darohi,
Ad strachu — ledź nia ašaleǔ!
Za nami-ž na kaniach lacieli
Prancuzy — kryčučy: „Ławi!“
„Wiažy ich, kab jany chwareli,
„Siačy ich, rež, kali, dawi!!“

… Prancuzy — kryčučy: ławi!
Ławi ich kab jany chwareli!

A šum, a pisk jaki, dy topat,
A šabli strašna jak źwiniać;
Zdajecca — ŭraz za karak schopić,
Dy skuru ŭsiu pačnie ździrać!

Što raz, to bližej, nahaniajuć,
Woś čuju ǔžo, jak koń sapić,
Prancuz-ža šablu wynimajeć
I prosta na mianie lacić!

Woś užo-nahnaŭ — i zamachnuǔsia
Jon z krykam šablaj nadamnoj,
Ja ǔ bok, dy kali razanuŭsia
Ab pień z razhonu haławoj!

Prancuzy strašna zakryčeli…
Ale nijak nie uc'amlu,
Što j jak rabiłasia tam dalej,
Samleŭšy braznuŭ na ziamlu…

..........

Kala paŭdnia ja prabudziŭsia
I wočy siłaju adkryǔ,
Rukoj za haławu schapiǔsia,
Dy ledź ad boli nie zawyǔ!

Skura kawałkami wisieła,
Zlapiła kroŭju wałasy,
Kryj Boža kranuć! Wo baleła!
Na łbu balučy huz balšy…

Wočy ǔščent pazapuchali,
Na siłu bačyŭ imi świet
I ŭsio kruhi mnie ŭ ich stajali…
Až, raptam, čuju, niejki dzied
Zahamaniŭ: „Nu, woś, pračchnuŭsia,
„Ale čaho ty tut lažyš?
„Jak heta tut ty apynuŭsia,
„Adkulička ta sam? kažy-ž!“
Uspomniŭ ja tady pawoli,
Dzie ja i što było sa mnoj,
Dy až zatrossia mimawoli
I twar swaju zakryǔ rukoj.
— „Nu što maŭčyš? dzied zazławaŭsia,
„Mo‘ rozum tabie adniało,
„Adrazu lepiej pryznawajsia —
„Kolki was nočču tut było?
— „Było nas troch…“ — kažu ja cicha:
„Prakop, Dziamjan, dy… trećci ja…“
— Jašče nia skončyǔ, — što ža licha?!
Jak zarawie dzied, aj-ja-ja!
— „Ach wy zładziei, kanakrady,
„Bačyš, u troch jany byli…
„Pazabiwać was treba, hady,
„Kab ani chwili nia žyli!
„Nie pracaj zarablaci chleba,
„Čužym dabrom chacieli žyć,
„Ludzkich wam koni kraśći treba, —
„Nie, nie! zasieč jaho, zabić!
„Chaj złodziej, chodziučy pa świecie,
„Dabra ludzkoha nie kradzieć
„Na poli, abo dzie u kleci,
„Sabacy i śmierć sabačču mieć!“ —

Dyj-za siakieru jon schapiŭsia,
I zamachnuŭsia nadamnoj…
Ad strachu ja rukoj zakryŭsia
I zastahnaŭ, až čuju: — „Stoj“!
„Kaho zasieč ty tam sabraŭsia?
„Jašče j ležačaha napaŭ!“
— „Zładzieja!“ — dzied tut adazwaŭsia,
„Jon z tymi nočču koni kraŭ!“
— „Što kažaš ty?! — tož koni — doma,
„Što ty Andrej, siahońnia — pjan?!“
— „Niaŭžo-ž znajšlisia?“ — „A wiadoma!
„Prywioŭ ich sołtys z Aziaran!“
— „Dyk heta nie jany pakrali?“ —
Pačaŭ dzied cicha hamanić,
— „Nu, ale ledź žywuć, wo dali!
„Nia buduć pa načach chadzić!
„U poŭnač, koni jak šukali,
„La rowu, bač, zławili ich,
„Nu-j admiasili-ž, wo ǔžo dali,
„Źwiazaŭšy razam abaich!
„Dyk nie kažy bratok nikomu,
„Što ja chacieŭ jaho zabić;
„Jak koni jość — idziem da domu,
„Ale, z tym chłopcam što zrabić?“
— „A woźmiem i jaho z saboju!
„Što-ž, kinieš tut jaho lažać
„Z tak raźbitaj haławoju?..“
Druhi tak hołas staŭ kazać.
Nia pomniu, jak mianie zabrali,
Bo raptam ja samleŭ iznoŭ.
Susiedzi-ža apawiadali,
Što nas traich wiaźli damoŭ.
Što nie lažaŭ ja na kalosach,
I što Prakopka, dy Dziamjan,
Byli tak čorny — jak sahan.
Dyk woś-jak trom nam dawiałosia!

My doŭha chworyja lažali.
Dobra što ja, dyk žyǔ adzin,
A ich jašče j baćki ruhali
Što dzień pa niekalki hadzin!

Z tych por, my skarbaŭ nie šukajem,
Tej chciwaści užo nima;
Choć ciažka hroš swoj zarablajem —
Nia chočam skarbaŭ i darma!..
...........
Čytač, što strachaŭ tych nia bačyǔ,
Dy skarbaŭ nia šukaŭ choć raz, —
Čytajučy moj hety skaz —
Ty paśmiaješsia z nas, nia jnačaj!
Abo jakim niahodnym słowam
Zachočaš nas jašče j ruhnuć,
Što my nia ǔśpieǔšy adwiarnuć
Nad skarbam kamień, tam, za rowam,
Spałochalisia strachaŭ tych.
Dy skažaš — kab adzin! — utroch!!
Nia dasiahnuǔšy swajoj mety,
Biehli ad skarbu, chto jak moh!
Ale kab byŭ na našym miejscy,
Dy kab zabačуǔ pa kustach
Žywych prancuzaŭ na kaniach,
Što z krykami: — „Ławicie, režcie,
„Ździrajcie skury z ich žywych.“
Dy prosta na ciabie-b lacieli,
Stralali, šablami źwinieli,
Dyk nia strymaŭšy swaich noh
I ty-b lacieŭ, kaziela wočy,
Jak najchutčej (jak tolki-b moh!),
Pa biezdarožžu, pa kustoch,
Nia hledziučy na ciemru nočy
Dy-j nie zmaniǔ-by bolš rahaty
Iści jšče skarbaŭ tych šukać,
A pilnawaŭsia-b swajej chaty,
Bo skarby — lepš ich i nia znać!!


Bieł. Druk. im. Fr. Skaryny, Ludwisarskaja 1.

Гэты твор знаходзіцца ў грамадскім набытку ў краінах, дзе тэрмін аховы аўтарскага права на твор складае 70 гадоў або менш.

Абразок папярэджаньня
Гэты твор не абавязкова ў грамадскім набытку ў ЗША, калі ён быў апублікаваны там цягам 1927—1964 гадоў.