|
— „Dy wiedajem my-što-jak treba“,
— Prakop jaho tut pierabiǔ.
„Lepš pahladzi — jak chmarna nieba,
Kab doždž časami nie paliǔ“…
— „Cicha! zdajecca chtoś hamonie“,
— Dziamjan tut prysłuchacca staŭ,
„Chawajsia! chtoś lacić na koniach,
„Za kust! kab tut nas nie zastaŭ!“
Jašče schawacca my nia ŭśpieli,
Jak dwa mužčyny na kanioch
La nas troch chutka pralacieli
I paźnikali u kustoch.
Zdaloku tolki danasiŭsia
Jšče stukat konskich kapytoŭ.
Dy niezabawam addaliŭsia
I chutka ǔsio zacichła ŭznoǔ.
Ja trojčy tut pieražahnaŭsia,
Dyj ich pačaŭ strach zabirać.
Ale t‘ki, kryšku pačakaŭšy,
Pajšli my dalej: što-ž stajać?!
Praz paŭhadziny prachadzili
My blizka wioski Jndunoǔ;
Nia spali ŭ wioscy, bo świacili
Ahni u woknach ŭsich damoŭ.
Čuwać było jak tam piajali,
Chto waražyǔ, a chto skakaŭ.
Na skrypkach i cymbałach jhrali
I bas im hulka pasablaŭ.
Pawoli j les ǔžo nabližaŭsia,
Nas ŭ swaju ciomru zachaplaŭ,
Dziamjan kruhom tut pryhladaŭsia
Widać taho jon pnia šukaŭ! Chadzili doǔha pa amacku,
Až sprykryła ǔžo šukać;
Až tut: — „Siudy! tut pień!“ — znianacku
Dziamjan staŭ radasna šaptać.
Ad pnia išli my chutka dalej,
(Dziamjan napieradu išoŭ).
Nie mała my papracawali,
Pakul pieralazali roŭ.
Za rowam, bytcam u haračcy,
Šukali kamień my u troch;
Chadzili doŭha až pryznacca;
Zastaliś čysta my biaz noh!
A kamienia znajści nia možna, —
Choć macali usio kruhom,
Chodziučy rakam, aściarožna, —
Bytcam spaliŭsia jon ahniom.
Ci skroś ziamlu mo‘ prawaliŭsia,
Skul ǔžo jaho nam nia wyniać,
A mo‘ Dziamjan tut pamyliŭsia,
Dy nia ŭ toj bok pašli šukać?!
Prakop nia wytrymaŭ, dy-j kaža:
— „Nie, brat, niama tut kamianioŭ!
„Ja z pieršaha nia wieryǔ razu,
„Što skarb tut jość; idziom damoŭ!
„Dziamjan niachaj tut astajecca,
„Šukać nie skarbaŭ, a durnych,
„A-j to nia znojdzie, mnie zdajecca,
„U hetym lesie jon i ich,
„Treba-ž było woś“…
— „Ša! Cicha!“
— Dziamjan trywožna pierabiŭ,
„Ci bačyli — što tam za licha.
„Siarničku bytcam chto paliŭ, „Wuń hlańcie, ǔznoŭ štoś zaświaciła,
„Idziom tudy — mo‘ kamień tam!“
Kažu: — „Ci nie uražaja to siła
Śmiajecca z nas? — schadzi ty sam!..“
— „Dy što tam sam! usie jdziom, hlaniem
„Što tam takoje moža być,
„A moža tam jakraz toj kamień
„Nad skarbam tym ahniom haryć?“
Pašli my ǔtroch, amackam, cicha
Na heny ahaniok jakraz.
Padchodzim bližaj; što za licha?!
Ahoń raptoŭna źnik, pahas!
— „Chutčej za mnoju bratcy, dalej!
„Pakul šče piewień nia piajaŭ.
„Bo prapadzie! Nu, što-ž wy stali?
„Šukać!“ — Dziamjan zakirawaŭ.
Prajšoŭšy krokaŭ bolš jak dwaccać
Jon raptam zašaptaŭ nam: — „Stoj!
„Dalboh, nie pamyliŭsia bratcy,
„Ja kamień maju pad nahoj!“
Padbiehli, stali jaho mieryć
U šyryniu i ŭ daŭžyniu,
Nu, moža z was chto nie pawieryć,
Byli pry tym my kamianiu,
Što ŭ plani byŭ abaznačony,
Toj samy! što tut i kazać!
Kruhławy, z boku abtačony
I z dzirkaj; jak-ža-ž nia spaznać?!
Narychtawaŭšy ŭtroch rydloŭki,
Pačali kamień my wiarnuć,
Raptam: bac! niechta z wintoŭki,
Zwiary ŭ lasu jak zarawuć, Jak zarahoča chtości z boku,
Kali zastohnie uwieś les…
A Božačka Ty moj wysoki,
Što-ž heta jość, kudy ja ŭlez?!
Z usich bakoŭ tut čutny huki:
— „Ławić! žywych ich nia puščać!
„Paźwiazywać im nohi, ruki,
„Dy skuru z ich chutčej ździrać!“
Až paniamieli maje nohi,
Rydloŭka wypała mnie z ruk,
Ŭ wačoch to jamy, to darohi,
U haławie i šum i stuk!..
Muraški sypnuli za skuru,
Zlacieła šapka z wałasoŭ,
Choć maju śmiełuju naturu,
Dy ǔžo samleć ja byŭ hatoŭ!
Čuć na ziamlu nie pawaliŭsia
Až zastahnaŭ ja: — „Aj! Prakop!“
Dy kryšku ŭzad ja pachiliŭsia,
Dy za plačo Prakopa — chop!
Jaho by waram abwaryła, —
Widać mianie jon nie paznaŭ!
Ŭsiaho tut niek zakałaciła,
Dy ŭ les jon chodu jak ni daŭ!..
Tut i ŭ mianie znajšlisia nohi;
Ja pior za im, — što siły mieǔ.
Nia razbiraŭ užo darohi,
Ad strachu — ledź nia ašaleǔ!
Za nami-ž na kaniach lacieli
Prancuzy — kryčučy: „Ławi!“
„Wiažy ich, kab jany chwareli,
„Siačy ich, rež, kali, dawi!!“
|