Перайсці да зместу

Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930)/Smyk Biełaruski/Ballada

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Skacinnaja apieka Ballada
Верш
Аўтар: Францішак Багушэвіч
1930 год
Žydok
Іншыя публікацыі гэтага твора: Балада (Багушэвіч).

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




BALLADA.


* * *


U našaj wioscy niaboščyk Anufry

Kaliści razumny byŭ i zamožny.

Jaho dwa kubły, žončyny kufry

Poŭny byli, — tam skarb byŭ rožny:

Staryja spancerki,[1] župan hranatowy

Pałotny, sukny, šapki, spadnicy...

Dźwie pary koni, a świran nowy

Łamaŭsia ad žyta, harochu, pšanicy.

Byŭ pracawity Anufry Skirdziel,

Žonka była i dzietak kučka:

Usie prymiorli u wosiem niadziel,

Tolki astaŭsia Anufry, jak pučka.

Siadzić i płača, zapioršysia ŭ chacie.

Noč na mahiłkach rodnych prawodzie;

U haspadarcy-ž — strata pa stracie:

Zaraza na bydła, pažar i złodziej...


* * *


Skacina pała, humno zhareła,

Koni pakrali u čas rabočy,

A tut i płata za wykup pryśpieła,

Zborščyk jak dym toj lezie ŭ wočy;

Pradaŭ Anufry usiu chudobu,

Wypłaciŭ wykup, padatki i zbor.

Zwara, bywała, harščečak bobu

I žywicca tak, aby nia ŭmior.

Leta daždaŭšy, daŭ Boh niedarod:

Zhnili na poli zbožžy i sieny,

Bulba źwiałasia, zhinuŭ harod, —

A na apłatu niama pieramieny!

Zborščyk Skirdziela zwieć na raspłatu,

Hrozić ŭ rabotu naniać na čyhunku,

Pradać i złydni, pradać i chatu...

Biedny Anufry! niama ratunku!

Pazwali ŭ wołaść, a tut staršyna

Pjanicaj łaje až dziwiacca ludzi,

„Ziamlu trymaje, kaža, skacina,

„A płatu nieści, dumaŭ, nia budzie?“...

Anufry z žalu raschrystaŭ hrudzi,

Źniaŭ Kryžyk, skinuŭ škaplery:

„Hladzicie, kaža, dobryja ludzi,

„Wot skarb moj — znak majej wiery —

„Chiba što čortu pradam swaju dušu,

„Kab hrošy jon na padatki mnie daŭ,

„Ja tut užo zhinuŭ i tam zhinuć mušu,

„Bo ŭžo čortu i dušu pradaŭ!..."

Usie až struchleli. Blisnuli wočy

I ślozy staromu sypnulisia curkam.

Pajšoŭ na mahiłki, hdzie chadziŭ što-nočy,

Tam načawaŭ, jak što-raz pad pryhorkam,

Nazaŭtra ŭziaŭšy košyk stareńki,

Pajšoŭ na rojsty u pušču

Zbirać syraježki, lisicy, apieńki.

Zabraŭsia ŭ załomy u hušču, —

Až čort z pad asiny wyłazie

I niasie kapialuch z hrašyma.

Zaraz Anufry prypomniŭ na-razie,

Što treba płacić, a tut niama hrošy!

Čort pakłaniŭsia, apieńki zabraŭ,

Anuframu sypie ŭ košyk dukaty;

Wysypaŭ, świsnuŭ, poły zadraŭ...

* * *


Anufry z hrašyma wiarnuŭsia da chaty;

Zaraz u wołaść usie niedaimki,

Usie padatki jakraz adličyŭ,

Kupiŭ wały i dwa pierazimki,

Najeŭsia smahła, loh adpačyŭ.

Jak staŭ haspadaryć, dyk rodzie,

Što dziwić usiak, pahladaje...

A na mahiłki kožny dzień chodzie,

I na Mšu dajeć, biadzie spahadaje:

Pazyča, daruje, hdzie treba pamoža,

Chto z stydu nia prosie — asoča,

U nočy sam hrošy pałoža,

I nadta nia lubie, jak brać chto nia choča

Čort až kipić, až skryhoča,

Što hetak Anufry žywieć:

Nia tolki čortu słužyć nia choča,

Swiačonaj wadoj kožyn raz ablijeć!

Čakaje čort śmierci: ŭ zapiečku sieŭ

Anufry čytaje žywoty światych...

Posnaj zacirki na połudzień źjeŭ,

Pieražahnaŭsia, zadychaŭ i ścich!...

I čort nie paśpieŭ ahlanucca,

Jak duch toj praz dźwiery šmyhnuŭ,

Sieŭ na kaściele i hraje na dudcy!

A čort na kaścioł nie siahnuŭ!

Z taho času i da hetaj pary,

Jak palahuć ludcy adpačyć, —

Usiu noč až da rannaj zary

Čort na warcie zdaloku styrčyć

I čakaje, ci duch toj nia skoča.

A ŭ poŭnač, u buru, tak dźmieć,

Až swiščyć, až wyje, rahoča,

Až kawałkami gonty irwieć...

Tady duch raskałyša zwany,

I jak tolki katory dzylinknie,

(A pazwonu bajacca-ž jany),

Tak i wiecier i čort razam źniknie!

  1. Biazrukawaja karotkaja wopratka da pajaśnicy; kamizelka.