Перайсці да зместу

Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930)/Dudka Biełaruskaja/U wastrozie

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Kiepska budzie U wastrozie
Верш
Аўтар: Францішак Багушэвіч
1930 год
Byŭ u čyscy
Іншыя публікацыі гэтага твора: У астрозе (Багушэвіч).

Спампаваць тэкст у фармаце EPUB Спампаваць тэкст у фармаце RTF Спампаваць тэкст у фармаце PDF Прапануем да спампаваньня!




U WASTROZIE.


* * *


Papiery pryjšli u turmu z akružnoha,

Što zaraz začniecca sud paśla Kalad!

Siadzieła-ž tam našaha brata i mnoha,

Było i niawinnych pamiežy nas šmat!

Byŭ pan, što u banku kraŭ hrošy čužyja,

Byŭ pisar, što wydaŭ papiery błahija.,.

Ja sam tut siadzieŭ, a za što? Kab spytali,

Dyk ja-b nie skazaŭ, i jany-by nia znali.

A pisana tak, što „strabiŭ žywy znak“...

Kałok na kapcy (byŭ hniły, jak burak)

Pry poli maim mnie styrčeŭ tak, jak skuła,

Najechaŭ kabyłaj i słup toj źwiarnuła.

Kab-ža lulku palić było čym nie krasiŭšy,

Ahoń razłažyŭ, toj kałok paščapiŭšy.

Pryjechaŭ da domu, pasiejaŭšy hrečku,

Zakinuŭ kabyle, zabraŭsia na piečku.

Nazaŭtra, praspaŭšysia dobra, na ranku

Zawieć mianie sotnik, stuknuŭšy pa hanku:

— „Uradnik sklikaje narod až na pole,

Pisać tam štoś treba jamu ŭ pratakole.“

Pajšoŭšy, hladžu ja, až jon štoś pytaje:

— „Čyja to hranica i hrečka ot taja?

Chto słup aśmialiŭsia spalić samapraŭna,

Kali to było, ci daŭna, ci niadaŭna?“...

Uradnik-ža piša, a ja dyk śmiajusia,

Kažu: — „Och, ja nadta ciabie dy bajusia!“

Pytaju: — „Ci brat twoj, ci baćka hnilak,

Što uziaŭsia pisać pratakoł ščyra tak?


* * *


Ci moža toj koł tolki jość twoj ziamlak?

A moža wialiki jakiś byŭ načał,

Ci spraŭnik, ci bolšy jašče hienarał?

Prybłuda! Schawajsia, adkul ty pryjšoŭ,

U nas užo dosyć takich prybyšoŭ,

I kožny zhnije, bo jak koł tut ubiŭsia,

A zrubleny pień tam zhnije, hdzie radziŭsia!

Kabyła maja dyk usich was pawiernie,

Nia to što čapać, ale tolki jak p....“

A ludzi rahočuć, zyjšoŭšyja z chat,

Bo kožny ŭtapić-by uradnika rad.

A jon tyki toje, što ja kažu, piša;

Druhi raz spytaje, čaho nie dasłyša.

Mianie-ž jašče bolej dy śmiełaść biare.

A dziadźka moj blizka za honi hare;

Ja-ž bič jaho ŭziaŭšy, dy z-zadu zajšoŭ,

Uradniku trojčy, jak dam miž wušoŭ!

Až jon zakryčaŭ: „Kaławur, tut razboj!“

I znoŭ zapisaŭ, uziaŭ papiery z saboj,

Jak sieŭ na kania, dyk až pył zakureŭ!

Narod-ža sa śmiechu uwieś až pamleŭ.

Smiajomsia sabie, a taho nie ŭdahad:

Uradnik — načalnik, nia to, što naš brat!

Za tydzień-ža sotnik pawiestki pryріог,

Kab my usie zaŭtra źjawilisia ŭ dwor:

Tut pan prylacieŭ, až na trojcy z zwankom,

Raspytawać budzie pad strohi zakon.

Tut niekudy dziecca, nazaŭtra čuć świet,

Mužčyn z dwa dziesiatki, dwanaccać kabiet,

Idziom da dwara, zamałym nia dźwie mili,

Idziom, a čaho? Kab my znali, choć śnili!...

Adzin kaža: wyjšaŭ to peŭna ukaz,

Kab śkinuć padatki jakija iz nas;

Druhi, — što ziamli dadaduć, ci abrok

Darujuć za prošły, ci hety choć rok.

Łhuć baby, što biskupa wiernuć iznoŭ,


* * *


Ci moža bić rozhami buduć panoŭ,

Za toje, što niemcam usio pradali,

I nadta pa šmat što daŭhoŭ zawiali:

U bankach usie až pa wušy siadziać,

Kidajuć dwary, na Paryžy hladziać;

Usie puščy źmiali u žydoŭski kišeń

I žywuć tak biaz zaŭtra, aby z dnia na dzień!

Nichto nie zhadaŭ, čaho kličuć u dwor,

Nichto nie paniaŭ, što sotnik pryріог!

Prychodzim u dwor, — toj načalnik jość tut.

Wychodzie da nas, apranuŭšy surdut,

Pytajecca tak: — „A za što wy, rebiaty,

Uradnika zduli, ledź trapiŭ da chaty?“

— „Zatoje, my kažam, — što nadta jon łasy,

Što lubić jaješniu, kurej i kaŭbasy,

Unadziŭsia nadta jon łazić pa chatach,

Dy niuchać, katoraj muž słuža ŭ sałdatach!

Dy nadta cikawy, katory što maje, —

Nia to što u świrny, ŭ kišeń zahladaje;

Świńnioj haspadaryć u našym harodzie,

Praz dźwiery ułazie, praz wokny wychodzie,

Na poli słupki, — i da ich jamu naŭda,

Taho-ž nie utaropie, hdzie kryŭda, hdzie praŭda;

Jon had, kab pisać, a rabić — to nia robie,

A nam dyk jon tak, jak toj kašal ŭ chwarobie!“

My-ž hetak łapočam, a jon usio piša,

Pytajecca tolki, a sam, — jak nia słysa;

A potym čytaje: — „Takija to ludzi

Uradnika bili, ciahali za hrudzi;

Pryznalisia sami i jak i čym bili,

I znali sami, što zakon prastupili,

Suproci načalstwa, zakonnaj ułaści,

I zmowiliś wioskaj uradnika ŭkłaści.

Začynščyk-ža ja: a bo ja toj kałok

Spaliŭ, a druhich ja u bunt uwałok;

Dyk mianie u wastroh toj-ža čas zapiarci

* * *


I sudzić najsražej pa wialikaj staćci!“

Čytaje jon hetak, a mnie dyk zdajecca:

„Jon z našaha brata i z praŭdy śmiajecca:

U zakonie-ž ŭsie roŭny i pan i mužyk,

A što-ž to uradnik za wielki indyk?

Jak jon kaho treśnie, dyk heta ničoha,

Jaho-ž nie datkni, tak jak Jurja światoha!“

To tak dumaŭ ja, ažno wyšła nia toje,

Uradnik na słužbie — to dzieła druhoje:

Tahdy ścieražy ty jaho, jak toj skuły,

Bo jon — to nia jon, a to jość artykuły,

Raździeły, staćci i ŭsie „zwody“ zakona,

Mužyk-ža, naš brat, toj usiudy warona;

Zdałosia-ž mnie, što ci durniu, ci šelmie,

Ci chitry jon budzie, bahaty choć wielmi,

Mundzir choć nadzienieš, župan choć-by nowy,

A durniem-ža budzie durny biezhałowy;

A šelmu-ža niucham pačuje sabaka,

I ŭsiudy dla šelmy čeść budzie adnaka.

I prykazka-z kaža, što Boh nie ciala,

Z usiej hramady paznaje kruciela!

Zakony-ž, a dumački našaha brata,

Jak noč — a to dzień; heta — budni, to — świata!

Wot hetych zakonaŭ paniać ja nia moh;

Za heta-ž ciapier ja papaŭsia ŭ wastroh.

Ciapier užo tut, dyk mnie wočy praciorli,

Paznaŭ, jak u baćkawu chatu zapiorli...

Oto-ž i zawuć i mianie na toj sud

Wučyć šanawać i načalstwa i knut,

I słup, što hnijeć, stajučy la daroh,

Bo načał, knut i słup, to daŭ Boh!