|
Ci moža bić rozhami buduć panoŭ,
Za toje, što niemcam usio pradali,
I nadta pa šmat što daŭhoŭ zawiali:
U bankach usie až pa wušy siadziać,
Kidajuć dwary, na Paryžy hladziać;
Usie puščy źmiali u žydoŭski kišeń
I žywuć tak biaz zaŭtra, aby z dnia na dzień!
Nichto nie zhadaŭ, čaho kličuć u dwor,
Nichto nie paniaŭ, što sotnik pryріог!
Prychodzim u dwor, — toj načalnik jość tut.
Wychodzie da nas, apranuŭšy surdut,
Pytajecca tak: — „A za što wy, rebiaty,
Uradnika zduli, ledź trapiŭ da chaty?“
— „Zatoje, my kažam, — što nadta jon łasy,
Što lubić jaješniu, kurej i kaŭbasy,
Unadziŭsia nadta jon łazić pa chatach,
Dy niuchać, katoraj muž słuža ŭ sałdatach!
Dy nadta cikawy, katory što maje, —
Nia to što u świrny, ŭ kišeń zahladaje;
Świńnioj haspadaryć u našym harodzie,
Praz dźwiery ułazie, praz wokny wychodzie,
Na poli słupki, — i da ich jamu naŭda,
Taho-ž nie utaropie, hdzie kryŭda, hdzie praŭda;
Jon had, kab pisać, a rabić — to nia robie,
A nam dyk jon tak, jak toj kašal ŭ chwarobie!“
My-ž hetak łapočam, a jon usio piša,
Pytajecca tolki, a sam, — jak nia słysa;
A potym čytaje: — „Takija to ludzi
Uradnika bili, ciahali za hrudzi;
Pryznalisia sami i jak i čym bili,
I znali sami, što zakon prastupili,
Suproci načalstwa, zakonnaj ułaści,
I zmowiliś wioskaj uradnika ŭkłaści.
Začynščyk-ža ja: a bo ja toj kałok
Spaliŭ, a druhich ja u bunt uwałok;
Dyk mianie u wastroh toj-ža čas zapiarci
|