Перайсці да зместу

Старонка:Zyla Karalewič (1937).pdf/24

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная

jana sama? Aha — baču. A chto-ż heta staić kala jaje? Ci nia Zyla Haieŭski, pieršaj hildzii kupiec z Bałotnaha.

Tac. I baču ja padychodzić da jaje pryhoży, wysoki… a wočy u jaho jak… Chto jon taki nia wiedaju: moża kniaź, moża hraf. Widać tolki radawity twar, tonkaje arystakratyčnaie wychawańnie. U-u-u! (Bieznadziejna machaje rukoju.).

Zyla. I baču ja — wyhaniajuć adtul ǔ try šyi kupca pieršaje hiłdzii Zylu Hajeŭskaha, tak što až ŭ dźwiery nia traplaje. (Papraǔlaje adzieżu, adychodzić ad wakna.)

Tac. (Zamaryǔšysia, pieradychnuǔšy.) Čamu-ż wy zamaŭčali, Zyla?

Zyla. (zadumčywa.) Ja chaču ǔsio-ż taki dapytacca ŭ was: jak tady budzie kali sapraŭdy pahaśnie sonca?

Tac. (Nieachwotna) Što budzie tady? Što ǔžo budzie… (idzie ad wakna, sadzicca na partu, što kala ściany, piaje): „Oj za łozami, za biarozami.“ Tady Zyla, ničoha żywoha na ziamli nia budzie. Tolki kryha, choład, ciemra.

Zyla. Ni dzierawa, ni ptuški, ni zwiaryny? Hetaha ja nijak nie zrazumieju. (Sadzicca na druhi kaniec party.) Nu woś u nočy sonca nia świecić, a ǔsio żywie.

Tac. Sonca — żyćcio — jano daje radaść, kachańnie, ščaście; a dzie niama sonca, dzie niama ciapła — usio marnieje i pamiraje…