dała, što budzie dziela kaho, dyk ja twar swoj bieły ad wietru chawała-b, a wočki swaje ŭ nudzie nia sušyła-b, a kasu swaju ŭ ziellach kupała-b, zołatam załaciła-b, kwietkami ubirała-b, dy za murami za zamkami krasu tabie ušanawała-b! A jon i adkazywaje: „Što… ja-ż tyja mury — ahniom papalu!“
Kasia. Što… ja-ż tyja mury — ahniom papalu!
Tac. Što… ja-ż tyja klučy miačom pasiaku!
Kasia. Što… ja-ż tyja klučy miačom pasiaku!
Tac. Što… ja-ż twaju tuhu-sum hromam zabju, wietram pušču!
Kasia. Što ja-ż tuju tuhu hromam pabju, wietram pušču! (Horača abnimaje Tacianu). Dy ja-ciabie biednu dziewańku naharawanuju, napracawanuju z hetaha pałonu na załatym kani wywiazu.
Tac. (Ciše) i znajdu ja tych čaraŭnic, jakija iznoŭ twaje wočki zastawiać bliščeć, a malaŭnic što krasu admalujuć. (Za dźwiaryma štoś zastukała, Taciana i Kasia pałochajucca. Słuchajuć. Stukajuć macniej.
Kasia. Heta moża jon? (Hladzić na Tacianu šyroka raskrytymi wačyma.) Tacianka, heta karalewič!
Tac. Maŭčecie!.. (Słuchajuć.)