Перайсці да зместу

Старонка:Ziazula Andrej.Z rodnaha zahonu.djvu/43

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная



Staronka miłaja, Ty mnohimi zabyta,
Šmat śpić synoŭ Twaich adwiečnym snom!
Ziamielka rodnaja, ślaźmi i potam źlita,
My da žyćcia z Taboju znoŭ uwaskrasiom.

Choć znojdziecca ŭ Tabie wyrodny wałakita,
Katoramu Twaja nie da spadoby świta,
I nie adzin pradaść Ciabie Iskaryjot,
Ale Tabie jašče ŭsio-ž, Maci siemianita,
Sialanie wiernyja, što siejuć žyta, —
A z ich paŭstanie Twoj narod.

LIRNIK.

Tolki wočy pracior, —
Dzień, zajaśniŭsia uschod,
Wałačecca u dwor
Biedny lirnik z warot.
Kab darohu znajści,
Jon ci ǔnočy, ci ǔdzień,
Kijem bje pa puci,
Bo ślapy, jak toj pień.
Padyšoŭ pad pakoj,
Liru z pleč chudych źniaŭ
I niaśmiełaj rukoj
Cicha stroić pačaŭ.
Pośle ŭ dźwiery stuknuŭ
Zlohka kijem raz znoǔ,
Kab lakaj choć pačuǔ,
Ci chtokolak z panoǔ.
Doŭha spali pany,
Nia budziŭ ich lakaj;
A ty dzied niawisny,
Chwilu jšče pačakaj.
Tolki pani adna,
Niejk pačuła toj hruk,
I cikawa z wakna
Spazirnuła ǔwakruh.
Widzić — lirnik siadzić
Z liraj kobzaj swajej,