Tut ksiondz staršy Apanas,
Apkuryǔ ładanam ścieny u kaściele,
Dyj prosić Boha, kab zładziǔ wiasielle
Dobramu kniaziu, dy u dobry čas.
Raz kniaziok kachany šoǔ na palawańnie,
Wielmi umaryǔsia, pad drewam prystanie,
Nohi abamleli, jon krychu pryloh,
Wočy, baš, pryžmuryǔ, wot son jaho zmoh.
Tut jamu prysniłaś, bytcem dzied stareńki,
Ledź paciahnie nohi, jak hałub siwieńki,
Wiadzieć pad ručku maładuju dziewu,
A tak pryhožuju, maŭlaŭ karalewu!
Wołasy rusy u stručočki ǔjucca,
Kraski na ščočkach, jak s krynicy bjucca,
A sinim wočkam, dzietački, jak hlanie,
Niechacia serca twajaho dastanie;
Kwietačkami świecić jaje andarak,
Garsecik čyrwony, jak u haršku rak,
Drobnieńkije nožki, bač małaj dziaŭčonki,
Jak lebiedzieǔ pušok — biełyje ručonki;
Swajawolny wiecier kaśnik razwiewaje,
Na hrudkach žalezny kryžyček mihaje.
Dziadok što raz bližej s panienkaj patchodzić,
Dziwicca kniazioček, woč z jaje nia zwodzić,
Serce zakipieła, rozum paciraǔ,
Ad dušy pryhožu dzieŭku pakachaǔ.
Cichim hałasočkam stareńki dzied kaže:
„Taka wola nieba, słuchaj jaje, kniaže!
„Wot dla ciabie žonka! znajdzieš jaje ǔraz,
„Tolki ludziam swajim razašli ukaz,
„Kab ta na zamkowy jawiłaś dziadziniec,
„Katoraj pies Staŭry darawaŭ haściniec“.
Končyǔ dziadok mowić i woś, jak stajaǔ,
Jon s krasnaju dziewaj biaz wieści prapaǔ.
Старонка:Wieczarnicy (1909).pdf/34
Выгляд
Гэта старонка не была вычытаная