Wot na łyžce Kasi prysieǔ matyloček,
Drobnieńkije ślozki bryznuli iz woček;
To matački jaje dušačka świataja,
Tak dumała Kasia, miła pahladaja,
Nie strapianie lyžkaj, kab matylok jeǔ:
Jon pasiadzieŭ krychu, — dalej palacieǔ.
Pat kaniec wiačery małady Huslar,
Šapnuǔ dabradzieju; wot ustaǔ Kazlar,
Łyžkaj začarpnuǔ jon ŭsielakaj strawy
Dyj pat stoł patkinuǔ, nie dziele zabawy,
A što, baš, abyčaj zdaňnia taki staŭ;
Jak končyǔsia abrad, jon prabarmataǔ.
„Staŭry, Haŭry ham!
„Prychadzicie k nam.“
U sieniach bytcem štości zašumieła[1],
Maŭlaŭ ćma woranaŭ tudy nalacieła;
A paśla, zdajecca, sabaki brechali:
Sa strachu wołasy usim dybam stali.
Uskočyła Marchwa, chapaje łapatu,
A, Kasia, uziaŭšy misu wieraščaki,
Śmieła idzie k dzwieram, atčyniaje chatu,
Až woś dwa wialiki uwyšli sabaki.
Marchwa dziela strachu łapataju hrozić,
Kab wyhnali lichich, usich haściej prosić,
Kasia ž nie bajicca, misku jim pastawić,
Dyj da wieraščaki lamieški dabawić,
Kožnaho za šyju śmieła abnimaje;
Brytan miła hlanie, dyj chwastom wilaje.
- ↑ Niekaliści na Biełarusi, jak kažuć ludzi, u mieści Krasnapoli, nad rakoju Dryssaju, panawaŭ kniaź Boj. U jaho byli dwa sabaki, katoryje jamu wielmi wierna słužyli i kali jany at staraści zdochli, kniaź kazaŭ świacić ich pamiać i na heta naznačyŭ adzin dzień — piered Siomuchaj. Sabaki hetyje nazywalisia adzin Staŭry, druhi — Haŭry; stul to i na Dziedach kličuć: „Staŭry Haŭry — ham! prychadzicie k nam!“