ŹJAWA 4.
Saǔka (ǔbiahaje). Oj, jeści, jeści, jeści… A dzie-ž jano padziełasia?! Ni chleba, ni sała… Kusočka nia ūkusiǔ, a ǔžo nia stała. Hm! I sabaki nie brachali i sała ŭkrali. Što za nasłańnie, ci nie damawik tut prysłužyŭsia? Ci heta ja moža śniǔ? (šukaje). Stoj, brat, ci nie majo jon heta sała pradawaŭ?! Peǔnie jon ścibryǔ! Pastoj, ja tabie paliču kostački. (Chapaje kačarhu j wybiehaje, ale chutka waročajecca). Złowiš jaho — na światoje nikoli! Złowiš wiecier u poli, jakraz! Ach, kab tabie naskroź prašło, kab ty apundyryūsia, žywadzior, wałacuha!… Nu, čakaj, choć na tym świecie, ale jak sustrenusia z taboj, tady i paličymsia. A ciapier jeści chaču, hwałt jeści chaču! (šukaje). Kab mnie niabiesny haspadar skazaŭ, što wybrać: hałodny raj, ci sytaje piekła, dyk ja nie razwažajučy, u piekła papiorsia-b. I woś, jak na licha, nidzie ničoha, nijakaha nia znojdzieš. (šukajučy ražbiwaje pasudak). Čort was tut panatorkiwaǔ pad rukami. Treba ŭ pieč złazić, mo‘ tam što abniuchaju. (Lezieć u pieč, krekčučy i wyłazić adtul umazany ǔ sažu). Niama! Ocho-cho! Hałodny haspadar dobraha słowa nia wart! A ŭsio-tki wyhladaje tak, što ja wymieniaŭ z Mahretaj kania na abroć, wyjhraŭ, značyć, jak toj spekulant Zabłocki na myle. Treba krychu ǔparadkawać, a to Mahreta skaža, što zrabiŭ z chaty stadołu. (Źmiataje wienikam padłohu, stoł, ławy i razwažaje). Jak maja Mahreta, dyk ma być na cełym świecie niama takoj baby, — dniom z ahniom šukaj nia znojdzieš, ni siarod žywych, ni siarod pamioršych. Da rany jaje pryłažy, dyk rana zahoicca. Sapraŭdy, kab była doŭhaja, doŭhaja drabina, dyk jana žyǔcom- by na nieba palezła. I zrabiłasia-b jana tam ducham čystym, światoj Mahretaj… Ale jak dawiedajecca hety duch čysty, što ja hetak chitra sała zaprapaściǔ, woś budzie ǔ chacie wajna. Ździareć jana žyǔcom z mianie sała… Wo, pa ziamli kroški walajucca… (Padbiraje j jeść). Z boku hledziačy, dyk možna padumać,