bolš mianie kranuła — heta toj duch prošłaści, što wyhladaje da ciabie z kožnaha miejsca.
Žniwień — 1913. Ad daŭnaha času čuju da ciabie, maci Biełaruś, asabliwuju prywiaznaść — i bolej čym prywiaznaść: nadta heta adčućcio hłyboka zaryłasia ŭ sercy — peŭna heta miłaść, kachańnie z serca. Lublu ja ciabie i silna lublu. Abjechaŭ ja niamała ŭžo świetu, šukajučy krasy i praŭdy, a najbolš baču tej i druhoj u swaim rodnym krai, u swajej miłaj ziamielcy. Strojny hory i daliny ŭ Tatrach, pryjemny malunki ŭ ziamli Krakaŭskaj, a ŭsiož cudniejšy naš bor wialmožny, piakniejšyja roŭni i hai našy: strajniejšyja, bo haworać prosta da dušy twajej, a mowa ich pranikaje ciabie cełaha, lečyć rany serca twajho. O, charastwo tut nieapisanaje, bo rodnaje, prostaje — jak duša ruśniaka. Ty, bracie biełarusie, wydaješsia mnie lepšym ad druhich narodaŭ. Ty pakryŭdžany i nieščaśliwy, pakinieny praz mnoha swaich rodnych synoŭ i dočkaŭ, addadzieny na ździek čužyncaŭ — i to zdaŭna — ty biedny, harotny. I tut peŭna lažyć pryčyna, čamu ty tak blizki sercu i dušy majej. Ciabie nie skaziŭ falš, nie lažyć na twaich plačach kryŭda čužaja: swaja tolki ŭrezałasia krywawa na ich i chilić ciabie da ziamli. Praŭda i ščyraść žywie jšče ŭ dušy twajej — niedarmaž nazywajuć ciabie „prostym,“ dajučy spaznać, što druhija narody zdaŭna ŭžo skrywilisia. Paznaj tolki dobra, chto ty, harnisia da praświety, a stanieš silnym: a heta siła daść wolu duchu twajmu, tak ciažka zahnanamu i pakryŭdžanamu…
Nie chaču ja pakinuć ciabie, maci Biełarus, choć chutka mus skaža iznoŭ raźwitacca z taboj. Chaču słužyć tabie, chaču addać siabie dla dabra dušy twajej. A jana — duša