|
Ci pradać kania, karoŭku.
— „Sieŭ, — kazaŭ jon, — ja na ławu,
Uziaŭsia za hałoŭku,
I zapłakaŭ, až zaliŭsia,
Tak, jak baćku pachawaŭšy...
Kiepska zrabiŭ, što radziŭsia,
Kiepska budzie, świet paznaŭšy!“
Ci to słowa jšło urokam,
Sto kazaŭ u kiepskim časie,
Ci chto kinuŭ takim wokam?...
Nu i dola-ž udałasia!
I zbyłosia-ž baćki słowa!
Wot u tydzień wiazuć heta
Chryścić mianie da Makrowa
Kumoŭ dwoje i kabieta.
U Aborkach most sarwała...
A ja-ž byŭ — čuć žywy, słaby;
Rada-ŭ-radu, na tym stała,
Što achryściać z wady baby.
Z Biareziny žmieniu wady
Kuma sama začarpnuła,
Pamatała siudy — tudy,
Trojčy na mianie linuła.
— „Woś i chrest uwieś tut, kaža,
I ksiondz chryścić hetak sama,
Tolki jašče čymś pamaža,
A chłapcu ŭsio roŭna — jama!
Choć-by žywym dy dawieźci,
Kab darohaj nie skanała, —
Skažuć: kiepska wiazła hdzieści,
Abo tuha spawiwała!“...
Hetak mianie pachryściŭšy,
Wiazuć nazad ŭžo da matki,
Wočy dobra pazaliŭšy,
Ledźwie uniaśli da chatki.
Zakusiŭšy tut, jak treba,
Pakumalisia i kwita!
Baba ŭziała bochan chleba,
Plašku wodki, torbu žyta;
Razyjšlisia i pasnuii.
Matka-ž mianie kałychaje:
— „Luli, — šepča, — synok, luli!“...
A jak zwać? Sama nia znaje.
|