|
Ale zažmur wočy, wywiarni kišeni
I paŭzi na brusie, dy napierad zadam,
Pad ścianu pralezieš jaščarkaj, ci hadam“...
Uwajšoŭ jon hetak u toje miaškańnie,
Až spacieŭ sa strachu! Kali, heta, hlanie:
Paŭniusieńka chata ptaškawych hałowak,
Kryłočkaŭ, i nožak, i cełych pałowak:
Tam świšča, tam wišča, to krekča,
Hetaja stohnie, a druhaja klekča,
A wiedźma jak kryknie karšunowym basam,
Dyk usio zamoŭkła zaraz tym-ža časam.
—„Nu, kažy-ž, što treba? Musi ci nia hrošy?
Bo widžu dla nas ty čaławiek charošy!“
— „Eha-ž, — kaža, — skarbu chacieŭ-by dabracca,
A waša, dyk znaješ, jak za jaho ŭziacca!“
— „Widziš, jaki łasy? To-ž heta nia žarty!
Pahladžu ja ŭpierad, ci ty jaho warty:
Zadam try raboty, — jak wydzieržyš probu,
Dyk zabiareš skarby, a nie — dyk chwarobu!
Nanasi-ž paznohciem mnie wady wiadzierca,
Z maleńkich pylinak, wot pa hetaj miercy,
Pastaŭ stoŭp wysoki, dy jak wołas cienki,
I źličy listočki na ŭwieś les huścieńki!..."
Musić tut i niemčyk tyki pamoh troški,
Dość, što krutam-mutam wypaŭniŭ da kroški,
Adkul i achwoty i rozumu stała?
Usio zrabiŭ chciwiec, što ni zahadała.
Wiedźma jaho chwale, hładzie pa hałoŭcy;
Padała wiačerać čahoś u łatoŭcy;
Zdajecca jaješniu i z sawinym šmalcam,
Sama jaho kormić, papichaje palcam...
Potym taho kaža: — „Kali ty, ladačy,
Zachacieŭ tak skarbu, dyk idzi-ž u nočy
U les pierad Janam, kab ni brech sabačy,
A ni śpieŭ piatušy, a ni ludzki wočy
Nia byli ŭ praškodzie. U paparać siadzieš,
Chustačku padścieleš, dobrańka razhładziš,
I čakaj paŭnočy. Paparać daść kwietku,
Ty struśni na chustku paparaci wietku,
U chustku zawiažaš kwietačku ty tuju
I budzieš mieć skarby, kali pašancuje.
Tolki, dziaciuk, słuchaj: kab ty nie žahnaŭsia,
I, niasučy skarby, kab nie ahladaŭsia!“
|