|
Za milu-ž za wioskaj dy byŭ les zaklaty;
A chciŭcu-ža les toj jak-raz proci chaty.
U tym lesie zaklatym nie rasło ničoha,
Praz jaho nikoli nia išła daroha;
Bajalisia ludzi u toj les zachodzić,
A jak chto zabłudzić, — čort pa try dni wodzić!
Pjany chciwiec jšoŭšy z wiasiella da domu,
U toj les ubiŭsia, zalez siarod łomu.
Wot staić jon heta, klanieć — praklinaje,
Kali hlanie woddal, — świetłačka mihaje;
Dumaŭ — chata blizka, ci chtoś pasieć koni;
Kinuŭsia na świetła, prajšoŭ moža honi,
Až hladzić — ahoń toj dy z ziamli biarecca,
Choć haryć — nia pale; nia možna j sahrecca,
Spałochaŭsia chciwiec, až praćwieraziŭsia,
Sam nie ahladzieŭsia, jak i apyniŭsia
Až u swejej chacie, az na pieč zabiŭsia!
Nazaŭtra pa wioscy ab usim ab hetym
Wiestka ablacieła, jak papier štafetam.[1]
Adzin skaža wierna, druhi pierajnača,
A kožny paswojmu zdareńnie tłumača.
Adzin kaža, — peŭnie małanka bliskała,
Dyk pjanamu chciŭcu u wačoch i stała,
Druhi — što to świetłaść z mahiłki światoha,
Peŭnie chciwiec budzie ščaśliwy ŭ Boha.
A druhija kažuć, što to skarb zaklaty,
Što chciwiec, jak znajdzie, dyk budzie bahaty!
A chciwiec — daj dumać: jak-by tut razžycca,
Choć-by hetym skarbam z čortam padzialicca.
I siadzić na pryźbie ci ŭ świata, ci ŭ budni,—
Kali raz pad wiečar wyłazie čort z tudni!
Apratka niamiecka, z pieradu kurtata,
Kapialuch wysoki, jak žyd nosie ŭ świata;
Portački, jak dudki, sam jakiś cybaty,
I šklanyja wočy, zzadu chwost kurtaty...
Chciwiec dahadaŭsia, što to za pasłaniec,
Sa strachu zatrośsia, tak jak toj pahaniec;
A tyki pytaje, trochi ačuniaŭšy:
„Chto-ž taki, paničyk?“ — niby nie paznaŭšy...
— „Dy ja nia tutejšy, plipatent [2], zdaloku,
|