Перайсці да зместу

Старонка:Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930).pdf/77

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка была вычытаная


* * *


Koń da chaty kali skoča...

Wot tut ja i dahadaŭsia,

Kamu ŭ ruki to papaŭsia.

Dawaj kazać „Anioł Panski,

Zhiń, prapadni duch šatanski!“

I ciapier, jak chto śmiajecca, —

Mnie usio kaza zdajecca.

Z taho času da aleju

Ja nia moh dušy prymusić —

Adwiarnuła, dabradzieju!

Tak to čort nas hrešnych kusić...

Kab nia kryž — prapaŭ-by musić!

NIEMIEC.


* * *


Nia lublu ja miesta (parasiejsku — horad):

Nadta tam ciasnota i wialiki smorad,

A panoŭ, jak maku, dy siarod harodu,

Aproč taho propaść rožnaha narodu!

Naš brat jak uwojdzie — sam siabie baicca:

Ci iści biaz šapki, ci hdzie pakłanicca?

Dyk nadta-ž i stydna, kab nie pamylicca:

Pakłanicca niemcu, ci jakomu žydu!

Niachaj jaho stoča, — nabiareśsia stydu;

Niachaj lepiej z domu ja ŭ toj dzień nia wyjdu,

A paznać-ža trudna, jak žyda, jak niemca,

Jak pana jakoha, ci tam čužaziemca;

A što žyd dy niemiec — dzieci adnej matki:

I mowa padobna i adny uchwatki,

I abodwy łasy na čužuju pracu,

I musić abodwy jaduć razam macu!

Abodwy abdurać, abdziaruć, jak lipku,

Adbiaruć i sošku za bituju skrypku.

Pan naš niaboščyk (niachaj jamu świecie),

Jak pamior — čaćwierta wiasna to, ci trecia,

Jak jaho skrucili, čysta abadrali,

Hladzić — budzie kiepska, što tut rabić dalej?

Usio puściŭ arendaj; najpierš puściŭ žyda;

U młynie sieŭ niemiec, jakajaś abryda, —

Hraŭšy pa darohach, pryjsoŭ z-zahranicy,

Prynios tolki torbu i ŭ jej dźwie skrypicy.

Dwor kupiŭ chtoś ruski, tak jak za durnicu,

Pan zyjšoŭ daloka, kudyś za hranicu.