Перайсці да зместу

Старонка:Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930).pdf/131

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка была вычытаная

SKACINNAJA APIEKA.

* * *


I nie spadziawaŭsia i ŭ śnie nia śniŭ,

Što maja kabyła, dy maje apieku!

I bywała tak, što i dobra biŭ,

Jak taho zasłuža, nia to što dla ździeku.

Wot byli marozy, zdaraželi drowy:

Ja nakłaŭ na hniedku zo-try abiaremki

I papchaŭsia ŭ Hrodnu pad samy Hod Nowy.

Žonka dała jajek, kab kupiŭ cižemki,[1]

Zajac byŭ zabity i skurka šaškowa...

I jedu ŭ Hrodnu ja z hetym tawaram —

Daroha ciažkaja i syryja drowy,

Kabyła chudaja, ale z swaim daram,

Dyk pchaŭsia pamału dalej, dy dalej;

Pryjechaŭ na rynak, tut ździorli dziesiatku

Bramnaha, ci jak tam, za štości kazali,

Pakazali miejsca; staŭ ja za rahatku, —

Pania ščup za zajca i kupiła zaraz.

Žyd za skurku adličyŭ try złoty.

Wot tolki z drawami i jajkami ambaras.

Try baby da jajek nabrali achwoty...

Zastalisia drowy. Dziakuj tabie, Boža.

Až i žyd prychodzie i tarhuje drowy.

Wosiem złotych sule i hrošy pałoža,

Adskoča, padskoča — hanić, što jałowy,

Dajeć i z dziesiatkaj! — „Dawaj, kažu płatu!“, —

„Wiazi, wiazi zaraz!“ Dryžyć jak asina,

Sam lacić, a honić — musić tapić chatu.

Mianie ŭziała litaść sabačaha syna.

Haniu ja kabyłu bičam pa kaleńniach;

A ślizka, a ciažka, ciesnyja darohi;

Śniehu tolki zwańnie, usio pa kamieńniach

Kabyła rwanuła i pała na nohi:

„Kab ty nie daždała!“... A žydy śmiajucca!...

Dawaj ja bičyščam padymać skacinu.

Wot-wotža ŭstanie, kab troški napnucca.

Nu ŭžo-ž ustanie, a droŭ nie pakinu!

Až pan chap za ruki i treś mianie pa twary.

„Ja tut, kaža, členam — apiakun skaciny;

  1. Daŭniejšy abutak.