Перайсці да зместу

Старонка:Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930).pdf/109

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка была вычытаная


* * *


Za ciabie, što niawinna byŭ bity.

Och, idzi ty sa mnoj, začarpnuŭšy wady,

Az da čyscu taho, až na dnie,

I wybač ty mianie, što jak byŭ małady,

Twaja žonka-krasa spadabałasia mnie.

I pali ty wadoj mnie na serca, Maciej,

Budu Boha malić za ciabie, za dziaciej!“

Ja zapłakaŭ z žalu, ale dumaju: dość

Naciarpieŭsia i jon, dobra, što jšče žywy,

Hetak ssoch ad ahniu, — tolki skura dy kość.

Pajdu ŭ čyścieć ja toj, pahladžu na dziwy!

I dziwy-ž, bracie moj, u tym čyscy, ale!

Čerci kormiać smałoj i hatujuć u smale,

I ciahajuć, i rwuć, zaprahajuć u woz,

Kručkom ciahnuć kiški i zubami za nos;

Wočy kolać ražnom, pazurami rwuć twar,

Skrabuć skuru nažom, jak na boty tawar.

I kaho-z tut niama? Tut i pan i žabrak,

Hienarał i sałdat, akanom i mužyk.

A što bab i dziawok, — skazać tak, —

Utraja bolš, jak mužčyn jość na lik.

Chto za što, a jak bab, dyk najbolš za jazyk.

Jazyki-ž daŭžyni — tak, jak dobry ručnik.

Ich i palać smałoj i nažami skrabuć,

I nijak da-bieła prapalić nie mahuć.

Nadta šmat maładych, što duryli mužoŭ,

Čaraŭnic, a i zwodniaŭ starych...

Tut ja šmat i znajomych znajšoŭ,

Ale tak — nie čapaŭ užo ich.

Z mužykoŭ tut nia nadta, kab šmat,

A ŭsio bolš dyk bahatych panoŭ.

Na ziamli adciarpieŭšy, naš brat

Na toj świet, jak pa maśle pajšoŭ!

A panom dyk i trudna ciarpieć —

Biaz prywyčki, dyk stohnuć, až strach!

Hlanieš — pan, jak, zdajecca, miadźwiedź,