|
Ale tak, u mieru, padwypiŭšy tuha.
Idu i miarkuju: ci to ciapier ščaście,
Jak panoŭ nia stała, ci to była dola?
I liču na palcach: panščyny dwanaście,
A hadoŭ da tryccać, jak nastała wola...
Tam byŭ akonam, kamisar i ciwun,
Namieśnik, laśničy, chmistrynia, pany.
I kožny mieŭ prawa uziać za bizun,
I kožny mieŭ prawa da našaj śpiny...
A ciapier?... Oj, štości kiepska wychodzie,
Ciapier ci nia bolej nastała panoŭ?!
Nia nadta swabodna u hetaj swabodzie,
I dawaj ja ličyć panoŭ nowych iznoŭ:
Starasta, socki, pisar, staršyna,
Pasrednik, uradnik, asesar i sud,
Źjezd mirawy, prysuctwy i schod...
Až padniałasia sa strachu čupryna,
Až palcaŭ nia stała na ŭwieś hety ščot,
A palcami-ž treba karmić hety lud!...
Idu... kali — šuść, jak małankaj spalić,
Staić, tak jak-raz, što umior, akanom. '
Pryhledžusia: — jon, tyki jon i staić,
I stryžany-ž wus i staiś z bizunom...
Schudaŭšysia, — tolki skura dy kość.
A bieły ŭwieś čysta, bieły, jak śnieh,
Tolki na sercy plamački jość,
I plamki na palcach, — musić to hrech!...
— „Braciku, kaža, bracie, Maciej!
Ratuj maju hrešnuju dušu
Z čysca, z ruk podłych čarciej,
Abo nawieki zahinuć ja mušu!
Dwaccać piać hod, što u čyscy ja pioksia,
Usie hrachi wybyŭ, usich-ža adroksia,
Tolki na sercy wot hrech, jak smała,
Prylip da mianie i nia zmyty —
To za žonku twaju: sahrašyŭ, jak žyła;
|