Перайсці да зместу

Старонка:Dudka Biełaruskaja i Smyk Biełaruski (1930).pdf/107

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка была вычытаная


* * *


I sudzić najsražej pa wialikaj staćci!“

Čytaje jon hetak, a mnie dyk zdajecca:

„Jon z našaha brata i z praŭdy śmiajecca:

U zakonie-ž ŭsie roŭny i pan i mužyk,

A što-ž to uradnik za wielki indyk?

Jak jon kaho treśnie, dyk heta ničoha,

Jaho-ž nie datkni, tak jak Jurja światoha!“

To tak dumaŭ ja, ažno wyšła nia toje,

Uradnik na słužbie — to dzieła druhoje:

Tahdy ścieražy ty jaho, jak toj skuły,

Bo jon — to nia jon, a to jość artykuły,

Raździeły, staćci i ŭsie „zwody“ zakona,

Mužyk-ža, naš brat, toj usiudy warona;

Zdałosia-ž mnie, što ci durniu, ci šelmie,

Ci chitry jon budzie, bahaty choć wielmi,

Mundzir choć nadzienieš, župan choć-by nowy,

A durniem-ža budzie durny biezhałowy;

A šelmu-ža niucham pačuje sabaka,

I ŭsiudy dla šelmy čeść budzie adnaka.

I prykazka-z kaža, što Boh nie ciala,

Z usiej hramady paznaje kruciela!

Zakony-ž, a dumački našaha brata,

Jak noč — a to dzień; heta — budni, to — świata!

Wot hetych zakonaŭ paniać ja nia moh;

Za heta-ž ciapier ja papaŭsia ŭ wastroh.

Ciapier užo tut, dyk mnie wočy praciorli,

Paznaŭ, jak u baćkawu chatu zapiorli...

Oto-ž i zawuć i mianie na toj sud

Wučyć šanawać i načalstwa i knut,

I słup, što hnijeć, stajučy la daroh,

Bo načał, knut i słup, to daŭ Boh!

BYŬ U ČYSCY.


* * *


Raz u dzień zadušny, jak raz a paŭnočy,

Idu ja da domu... a ciomna i ŭjuha!...

Nia kab zaliŭšy saŭsim užo wočy,