|
Tut wažniejšym treba sieści,
Was u wobšču zdadziom hdzieści!“
Pawiali nas až na horu,
Pa jakomuś kalidoru...
Dźwiery, dźwiery, ŭ dźwierach dziurka
I u kožnaj-ža chwihurka,
Jak-by taja-ž wyhladaje!
Hdzie ni hlanieš, usio-ž taja:
Bliščać wočy, twar jak hlina,
I abrosšy, jak skacina!...
U turmie, jak u tym hrobie;
Išli, išli hetak z honi.
A smurod tam, što ad woni
Mnie až duch u hrudziach śpiorła,
Jak-by ciśnie chto za horła.
Tut nam chatu pakazali,
Upuścili, raźwiazali,
Wady dali, trochi chleba
I zapiorli znoŭ, jak treba.
Tut narodu šmat siadzieła.
Hlanuŭ ja, — duša samleła!
Jak paduški u ich twary!
U chacie pusta, tolki nary.
Lažać usie, z nas rahočuć,
Nawat miejsca dać nia chočuć.
— „Dawaj, — kaža, — choć na plašku!
A nia daŭšy, dyk parašku
Zaŭsiady wynosić musiš,
A ŭžo chleba — dyk nia ŭkusiš!
My tabie nabjom askomu,
Pakul wiernieśsia da domu!“
Ja spałochaŭsia, bajusia:
„Wojča naš“ kažu, malusia...
Boh daŭ spomnić: załatoŭka
Hdzieś była ŭ kašuli ŭšyta,
Što dała kaliś žydoŭka,
Jak padwioz u młyn joj žyta.
Chutka sarwaŭ tuju łatu,
Kinuŭ złoty toj na chatu...
I nia ŭhledziŭ, jak chapili,
Tolki widzieŭ — wodku pili.
Tahdy stali nas pytacca,
Ci zastaŭsia chto u chatcy,
|