zdaroǔje. A szkodzić jana nia tolki tady, kali chto upjecca da utraty prytomnaści, ale i tady, kali jaje pjuć pa czarcy, ci pa szklancy. Szkodzić heta czortawa zielle na serca, nerwy, mazhi, wantrobu, nyrki i t. d., szkodzić nia tolki tym chto pje, ale nawat ichnim dzieciam, ǔnukam i praǔnukam, aż da dziesiataho pakaleńnía.
Kab wiedać jak szkodzić alkahol dzieciam, ludzi wuczonyje paczali rabić proby i dziela hetaha uziali dla prykładu 10 siamiej pjanic i 10 siamiej ćwiarozych i padliczyli, dzie razumniejszyje i zdarawiejszyje dzieci — ci u pierszych, ci u druhich i wyjszła tak:
| u pjanic | ǔ ćwiarozych | |
| pamierła małymi kalekaŭ, słabych warjataŭ chworych na chwa- robu św. Walentaha i druhije nerwowyje chwarobysłaba uzrastali hadawalisia dobra |
25 10 6 6 0 10 |
—5 —2 —0 —2 —2 —50 |
Jość u siamjoch pjanic dzieci zusim zdarowyje, ale kali prydziecca zmahacca z żyćciom, jany piersz zdaducca,
czym dzieci ćwiarozych.
Nie raz prychadziłosia mnie czuć:
— A, każe, baćki naszy pili poŭnymi harcami harełku i byli zdarowy…
Praŭda, bratok, szto baćki naszy pili harełku harcami, ale za toje my siahońnia — chlopczem slozy i roznaje hore, nia to szto harcam, ale ŭżo boczkami, stohnuczy ad roznych chwarobaŭ i niadoli.
Dachtarom ŭżo zmohi nia chapaje i lekarstwaŭ ŭ aptecy — zhłuszyć chwarobu i śmierć, kab nie kasiła jana tak biez pary ludzkoha żyćcia. Baćki naszy pili harcami, a my ŭżo majem stolki hora, a szto-ż budzie z ŭnukami, kali my nia
pierestaniem pić??
Woś baćka, kali nia choczesz, kab klaćba twaich dziaciej zwaruszyła twaje kości, — a ty matka — kali nia choczesz, kab twaje dzieci byli chworymi, — to kińcie chutezej pić harełku!
Haŭryła Dubok.
Nasza Haspadarka.
Nasza Biełaruś — kraj chlebaroboŭ. My nie majem, jak heta bywaje u druhich staronkach, tak husta fabryk roznych, dzie by mahli zarabić. U nas, kali jość jakije fabryki — to pa haradoch,
dzie, jak wiadoma, żyćcio wielmi darahoje, dy i to nie ŭsiakamu lohka tudy ubicca. Dyk usiu ŭwahu, kab wyżywicca siamiejcy naszaj, pawinny my źwiarnuć na swaju ziamlicu. Praŭda, ciażkawata prychodzicca, bo hod ad hodu usio horszyje i horszyje hady, kancy s kancami trudna źwiazać, dyk choćki-nia choćki treba namahać nia tolki pracaj, ale i rozumam.
Da pracy nas padhaniać nia treba; jość, razumiejecca i pamiż nas, jak i ŭ kożnym narodzie, krychu ŭboinaŭ, ale
na wohuł biaruczy, harotny nasz biełarus — pracawit. Szto da rozumu — majem my jaho tak sama nia horszy ad szmat inszych susiednich narodaŭ, ale nia lepszy ad usich. Dyk czamu majem my — biełarusy kanieszna ciahnucca zzadu? Każuć, szto my pozna pracznulisia — chaj tak, ale kali dobra zawichnucca, to możem i dahnać, i pierehnać.
Najlepszy prykład majem na Japoncach: spaŭ ich narod praz doŭhije czasy, horsz ad naszaho, — heta byli prosta niejkaja dzicz, ale, acznuŭszysia, praz zusim karotki czas, bo praz niekolki
dziesiatkaŭ hadoŭ, staŭsia hety narod adnym s pamiż pierszych światlejszych i razumniejszych. Daj-że Boże nam jak najchutczej hetaho pryżdać.
Szto da haspadarki — baczycie — takaja sprawa.
Wiadomaja recz, jak darahija stali ciapier raboczyje ruki. Znaczycca, czym bolsz hetych swabodnych ruk, tym bolsz mohuć jany zarabić. A kab ruk było bolej swabodnych, treba z haspadarkaj
swajej chutczej spraŭlacca, tady i czasu
na zarabotki astaniecca bolej. Zrabić chutka, ale drenna — ścieraży was, bratki,
Boże! Ale treba uziacca za tyje i takije
maszyny, katoryje pracujuć za hramadu
ludziej, i hetkim paradkam skaracić czas pry swajej haspadarcy. Jakije heta maszyny — wyliczać nia budu; kożnaja wioska może pryhledzicca da ich u swaich susiednich bolszych dwaroch, bo skroź użo jany tam używajucca.
Razumiejecca, szto nia usie jany prydatny dla nas: jość praz ład użo darahije, dyj tolki karystny jany dla wialikich abszaroǔ, ale jość niekatoryje płuhi, barony, spranżynoŭki i inszyje, katoryje nia tolki padchodziać, ale i patrebny dla nas.
Woś dobra pryhledziǔszysia, treba hetkije pryłady zawodzić i ǔ siabie. Bieda tolki ǔ tym, szto jany amal nia ǔsie
darahije, i adnamu haspadaru pociażka uzdabycca na jaje. Dyk najlepsz było-b