Перайсці да зместу

Старонка:Arlanio (1927).pdf/57

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная

Honiacca jany ŭ dwaich. Užo schapiła jaho za hanawički, dy nie — toj za kuścik i pašoŭ kroź rallu, dzie žywina chadziła. Rešnija pastuški zhaniajuć stada, kryčać, hamoniać, kab pakazać znača swaju achwotu, a jašče panienka dadała duchu, dyk hetki kryk pa łahčynie, što biada! bo j žywioła rykaje.

Buhaj piaresty budučy čahościka złosnym siańnia, jašče bolš razzławaŭsia, kapytami ziamlu dziare, poŭnyja wočy krywi.

Šaŭhanuŭ kala jaho Stasiuk, a za tym imčycca niešta čyrwonaje. Dawoli było ŭžo piarestamu. Na zadnich nahach zawiarnuŭ u dahonku za čyrwonaju panienkaju.

Pastuški zhledzili jaho. Kryčać: Panienačku! panienačku!… Dy dzie ich tam chto pačuŭ-by. A jana ŭžo-ŭžo schapiła Stasiuka, kali adzadu na ich byccam niejkaja hara jakaja nalacieła.

Piaresty jak haknuŭ pa ich, dyk panienku rahami naskroź, a chłapčukom braznuŭ ab korč, što toj ani ziochnuŭ! Dziaŭčynu padkinuŭ rahami wysoka, wysoka, złapaŭšy jašče raz, a potym nahami, rahami jaje ab ziamlu prytoptwaje, chacia žyćcia ŭ joj daŭno ani zwańnia.

Iz zahrudkaŭ Stasiukowych papadali knižki parazhortwanyja j koski sonka pahladajuć adnyja na pieśniu ab Lawonie, jakoje niaščasnaje Arlanio da kanca nie dačytała. Duša pakinuła biez pary cieła. Niamašaka adnaho z tych, chto mahutnymi kryllami rozumu j ducha baranili-b šmatpakutnuju swaju Baćkaŭščynu.

Kaniec.