Перайсці да зместу

Старонка:Arlanio (1927).pdf/50

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная

Tolki z wolaj i dolaj nia bačyŭsia;
Sonny sercam dušoj
Dramaŭ ŭ chacie krywoj,
A wychodziů — ślazami śled značyŭsia“.

|}

I ŭ Stasiuka ślozki čuwać. Pieramoh ich adnača jj čytaje dalej:

„Až, woś, čuje Lawon
Sa ŭsich kliki staron,
Što jon durań: žywie pa bydlačamu;
Dy j sam tut zrazumieŭ,
Što dum świetłych nia mieŭ,
Što padobien byŭ drewu chadziačamu“.

— Ale! ale! — haworyć z saboju, a potym da Stasiuka światar. — Hetak i naš narod biełaruski madzieŭ ad złybiadaŭ u biezpatolli j płakaŭ ślazami krywawymi, pakul nie pračchnuŭsia, zwaruchnuŭsia. Nia chutka pakinie jon płakać henymi ślazmi z krywi, nia chutka jašče… Adnolka-ž kaliści pierastanie j nam budzie dobra!…

A ty, Arlanio, dačytaj sam heny wierš. Nawučysia na pamiać, kab zdolaŭ biaz knižki jaho paŭtaryć. Usie tutaka wieršy ab Biełarusi, a heny woś najbolš. Nawučyŭšysia, prydzieš siudy, dyk tady ja rastłumaču, a mo’ sam daznaješsia, ab čym tutaka hutarka. Biary knižki dy imčysia da chaty, bo jašče kryčacimuć, što wałendaješsia. A ŭ dwary lepš nie pakazwaj knižak. Knižki dobryja, tolki woś ludzi bywajuć padčas błahimi.

— Bywajcie zdarowyja, Wojčańka!

— Idzi z Boham, idzi z Boham! majo ty Arlanio niadužańkaje. Padraścieš kaliś, dyk śmieła pa