Перайсці да зместу

Старонка:Arlanio (1927).pdf/45

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная

boju, źliliś u sucelnaść adnu j mahčyma, što ŭsieńka žywoje wiedaje, ci prynamsia pačuwaje henuju suhałosnaść. Jak lohka tady hrudzi nabirajuć pawietra, jak chočacca žyć. Žyć — nia hledziačy jak, usio roŭna, kab bačyć tolki jašče takija dziańki, kab usmaktać nia tolki ŭ cieła, kroŭ hajučaści raspaŭsiudžanaj usiudy ŭ pawietry, a kab zdajecca duša jeju nabryniała, kab poŭniłaś zdabytkam u časiny lichija, kali sum, tuha abchopliwajuć, chočać raściarušyć wieru ŭ žyćcia charastwo, pieramohu dabra. Chto ich nia wiedaje, kamu źmiest tych časinaŭ tajomny?!

Stasiuk až duch prytaiŭ usłuchajučysia na melodyi, jakich nia čuwać, a ab jakich kožny wiedaje, što jany istnujuć, bo kožny ich nasałodaju kormicca. I doŭha siadzieŭ tamaka jon, amal nie da adwiačorku samoha, bo stada na dziŭ ścišnaje siańnia było. A potym prasiŭ jon dziadźki, kab pakazaŭ, dzie taja daroha — hranačka Paškoŭskaja — da Charužaŭcaŭ.

— Ź wiaršyny chwojki taje ŭbačyš i hranačku j Charužaŭcy, kali wielmi rupiać jany ciabie, — kaža pastyr, pakazujučy na wahromnistaje drewa.

Sapraŭdy było bliska zusim. Zdajecca woś-woś niedaločka biełaja światyńka ŭ huščary drewaŭ, ma być lipaŭ starych. Kryžy až pad nieba dastajuć — prydajecca Stasiuku.

Z uciechaju złazić adtul, bo wiedaje, dzie jści jamu treba, dzie knižku daduć. Z radaści chočacca z usimi hawaryć, pawiedamić usich ab ščaści swaim. Adnolka-ž razwažyŭšy nadumaŭ, što lepš nie kazać. Užo jak miecimie knižku, dyk pakaža im usim. Knižku biełaruskuju światar toj jamu daść! — Oj-la! la… la…