— Pakładzi, pakładzi twaju bondu pakul što, a kažy mnie jak śled — jak ciabie zawuć i čaho ty chočaš.
— Mianie kličuć Stasiukom Rykociawym…
— …A twoj tata nia žywie, a tolki mama, što?!
— Ale, ale!
Ułaśnik dwara ciapier zhadaŭ, chto pryšoŭ da jaho. Była ŭ jaho ŭ miastečku niejkaja žančyna, pa mužyku Rykociaŭščycha, i prasiłasia, kab uziaŭ jaje chłapca da dwara, bo mužyk pamior, niama jak prakarmicca. Jon byŭ zhadziŭsia, bo treba było jamu padpaskaŭ.
— A karowaŭ nie pałochacimiešsia, što?
— Nia wiedaju! — adkazwaje Stasiuk.
— Nu! nu! abdužaješ, dyk budzie z ciabie nia tolki pastuch, a pastyr. Idzi da pastyra Felka, toj tabie daść chapunik, pakaža, dzie budzie waš prajadunak i dzie spacimieš. Skažy, što ja hetak zahadaŭ!
— Dziakuju, panulku!
Ułaśnik užo kranuŭsia jści, kali Stasiuk z bondaju dahnaŭ jaho j padaŭ jamu niaśmieła.
— Dawaj! dawaj! ja byů zabyŭsia. A nie — dyk lepš sam zaniasi na kuchniu j tam addaj.
— To bywajcie zdarowyja panulku!
— Idzi zdaroŭ, idzi! — kaža pan, adnačasna dumajučy, — bačyš ty jak reža pabiełarusku! Zusim nie pałochajecca. Niešta hetyja Biełarusy apošniaju paroju mocna hamaniać. Mo’ z ich što j budzie?! Što-ž, majuć swaje hazety, časopisi, knižki, kažuć što i pa škołach wučać pa swojmu. Što-ž — pa mojmu — chaj sa-