Duchoŭnika, chacia siadzieŭ nie skranuŭšysia z miesca, usiaho až struswała ŭsiaredzinie… Jakaja hłybinia, źmiest pačućcia nacyjanalnaha! Skul u ich heta pačynajecca. Heta-ž jon bačyŭ usiu historyju Biełarusi, žyŭ adnačasna z jeju ŭwa ŭsich peryjadach! — Dziŭna, dalboh nia ciamlu ničoha! Heta-ž aroł, chutčej niaświedamaje arlanio, jakoje ŭ piaršyniu lataje, dy zrazu až pad samaje sonka ŭźlacieła…
— A chto tabie kazaŭ ab Biełarusi? — źwiartajecca da ścišeŭšaha chlapčuka.
— Ab Biełarusi?… ale! ale! tata kazaŭ, što była kaliś Biełaruś, ci nie — jnakš kazaŭ. Kazaŭ, što byli kaliś Biełarusy, a ciapier, kažuć, mała dzie čuwać. My ŭsie, kažuć, byli Biełarusy pa wioskach, a ciapie papytajsia ŭ kaho, dyk nichto nie akazwajecca. Woś pa miestach dyk jość Biełaruś, bo ja sam dwa razy hazetku tamaka ŭ kramie dastaŭ.
— A možaš čytać? — znoŭ pytajecca światar.
— Aj-aj! čamu nie! Jašče tata pakazwali pa knižaccy j tych hazetkach, što ŭ ich byli. A wielmi-ž strojnyja byli tam wieršy…
— Nu dyk i dobra, prychodzicimieš da mianie pa knižki da Charužaŭcaŭ. Z Mazalowa niedaloka. Papytaješsia ŭ ludziej, dzie ja žywu, i pryjmčyšsia, jak tolki budzieš mieć jakuju wolnuju časinu. I pamiataj — nie zabywajsia ab Biełarusi! A ciapier ty ŭžo pryjechaŭ. Wun, bačyš, zdalok čyrwanieje dwor. Heta Mazalowa. A kali-b drenna było tabie tam, dyk skažam matcy, kab ty byŭ u mianie. Ja tabie błahoha nie zrablu. Bywaj zdaroŭ! — I kažučy heta heta mocna pacała-