saboju j miesta z wioskami, i žančyn i ludziej kala zwana i taho dziadulka. Staśka zamiesta taho ŭsieńkaha bačyć bliščatyja abrazy, charuhwi, hramady ludziej, pasiaredzinie ich niechta, byccam ksiondz, tolki što z baradoju j wusami. Usie jany pahladajuć, wyciahnuŭšy hałowy niedzie napierad, tudy, dzie sonka ŭstaje, pahladajuć, byccam žduć adtul kaho. A jduć nie pakidajučy piajać pa kaścielnamu, tolki krychu na inšuju notu, ci słowy nia hetkija jak ciapier.
Iduć i ŭsie pahladajuć… Až z uschodu niejki homan lacić. Hramada spyniłasia. Adnyja adnym lezuć na plečy, kab hlanuć dalej. A ciapier i Stasiuk bačyć ich dobra. Iduć adtul hramadoju, a joj i kančatku niamašaka. Usiudy hałowy, hałowy — nie paličyš nikoli. Majuć i jany abrazy z charuhwiami, krychu inšymi za tyja, što pryšli raniej. Pieśni piajuć. Hetych dyk jon i nie spaznaŭ-by, ci pieršyja piajali ci druhija. Nadta-ž užo schodnyja.
Padychodzić taja hramada da pieršaje, hetaja kranułasia, zyšlisia adnyja z adnymi, stali poruč z saboju, całujucca, płačuć… a potym supolna zapiajali. Woś pašło recha pa niwach, lasoch, uwieś świet zdajecca ablacieła, pryšło nazad, padmacawała nowyja huki, što płyli ad złučanaje hramady j hetkaja dužaść łunała ciapier ad ich, hetkaja mahutnaść, što niama wiedama čamu ŭ Stasiuka až skaby padnialisia ad lišku pawietra ŭ lohkich, až ledź jahonyja hrudzi strywali. Niama wiedama čamu — kažu, bo Staśka sam ničoha nia ciamiŭ, a bačyŭ tolki, čuŭ tuju mahutnaść i dobra jamu było.
Chutčej choča sam padchapicca da taje hramady,