niejkuju imhłu — imhlu zusim jak nad sadžałkaju za ich chataju. Tolki taja imhła była zaŭsiody chałodnaja, mokraja, a henaja miakkaja, pachučaja, byccam tak i kliča k sabie…
Pasiaredzinie ŭ joj robicca pratalina, a ŭ toj pratalinie — Staśka sobskim wačam nia wieryć — tatul jak žywy! Dy jaki wiasioły, inšy za taho, što ŭ trunie na mahilnik zaniaśli. Hladzić, hladzić, krychu zachmarycca jamu twar, a potym znoŭ byccam wiecier chmarki tyja razahnaŭ wiasioła paziraje. Tolki čamu ničoha nia kaža? Stasiuk prywyk, što tatul usio jamu piajaŭ, a ciapier maŭčyć. Až nie! Bačyš — ruchaje wusnami, piaje widawočna. Tolki ničoha nia čuwać, niwodnaha huku. A jon usio krataje wusnami, pakazujučy niešta rukami ŭwierch, a tam i ščez. Znoŭ imhła.
Užo i płakać chočycca Stasiuku, što tatul ničoha nie kazaŭ, kal’ bačyć jon, što asnowiedź imhły raschilajecca i skroź jaje widawočnaje wialikaje miesta adno, potym jašče, a kala ich wioski, wioski… Usie wialikija, chaty pryhožyja, strojnyja, na pryzbach žančyny ŭ saročkach bliščatych, jak arnaty ksiandza ŭ kaściele; na hałowach u ich niejkija šalinoŭki nie šalinoŭki, bo prydajecca, što ćwiordyja j tak sama bliščatyja. Mužčyny z chłapcami paapranwanyja bahata, boty ci čarawiki adumysłowyja ŭ ich na nahach, a ŭsie wažnyja, stajać kala wialikaha, wialikaha zwana j zwažna słuchajuć staroha dziedka. A jon haworyć im…
Staśka rukoju padniaŭ wucha, kab i jamu pačuć taho dziadulka, widawočna staršejšaha tam ci što, bo z wialikaju pašanaju nadta hladzieli na jaho, kal’ znoŭ imhła byccam žywaja pačała kratacca i schawała za