Перайсці да зместу

Старонка:Arlanio (1927).pdf/22

З пляцоўкі Вікікрыніцы
Гэта старонка не была вычытаная

dy lubili paŭsłuchacca ab tych biazdolnych, harapašnych ludziach, roŭnych biadzie jakich mała zdajecca budzie na świecie. Pierakazała ab doli rodnaha baćki chlapčuka, jaki hetak lubiŭ swajho synka, pierakazała ab lichoj doli taho małoha, što ciapier daloka ad chaty zmadzieŭ, abniadužaŭ, namalawała abraz dušački jahonaje, prahnaje wietliwaści, piastoty.

I tamu ŭsieńkija adnadumna, adnahałosna pastanawili:

— Zahadać zorcy, što snami waładaje, kab achinuła jana chłapčuka, a ŭ śnie chaj pakaža jamu niešta, što dało-b jamu wieru u budučaje, chacia dalokaje zaŭtra.

I woś nieba ścišała. Zorki supakojna bliščać na’t nia mirhajučy. Chaładok što raz wialikšy. Bywajuć hetkija wiaśnianyja nočki, što kali adydzie sutunak, usieńka ścišaje, ani listočak kraniecca, ani kraska skałychniecca. Les i toj byccam dremle, ci dumaje — sumuje.

Stasiuk zusim zaziochaŭsia. Jamu nia choładna. a horača. I dobra na sercy. Tolki ŭsio chočycca, kab sieści, chaj kryšačku tolki, adnu maleńkuju časinu. Pasiadzieć, a tam nohi adyduć i znoŭ napierad.

A zorka-sannica ŭžo kala jaho. Mała sama z nieba nie spadzie, sačyć za im. Hladzić, a toj užo prysieŭ. Kłumačak pad hałoŭku, skukiarečyŭsia j hetkim staŭ maleńkim, što j nia widać jaho z pamiž kareńniaŭ, jakija adchodzili ad mahutnaha kamla šmatwiekaha duba. Na’t daloka ad haścinca nie adyšoŭ — krokaŭ piać, šeść. Pryloh i ŭžo byccam niažywy. Nia zdolaŭ jašče dobra wočkaŭ zapluščyć, a bačyć prad saboju