|
„Kamar łaźniu tapiŭ, Z pałka zwaliłasia, |
A piajučy kali nia woźmie padkidywać synka, dy za kožnym dyl-dyl až pad stol! A Staśka až ručkami plaskaje, a schapiŭšysia za belku j uščapieryŭšysia skolki siły trymajecca j dužajucca jany ŭ dwuch, a homan hetaki, što pieršaja žonka, a rodnaja maci Stasiukowa, kryčyć na ich z panadworku, dzie daiła karowu ci zamiešwała świnčaci.
— A nie pakiniecie Wy heta!… Kab tabie, kab tabie — zdureŭ čysta stary! Pabje, jak toj zbanok, kinuŭšy dzicia na ziamlu!
A jany ŭ dwuch rahočuć až stary Rykoć kładawicca. Stasiuk ničoha nia ciamiŭ, dy hledziačy na tatu j jon praciraje wočki ad ślozaŭ, što napłyli ad śmiechu ciapier.
I dobra im było, aj-aj-aj jak dobra! Chłopcyk spamianuŭšy na pieśniu ab kamary, zusim źniačeŭku dla siabie, wysokim hałaskom dawaj wywodzić:
|
Błacha dobraj była, |