Śmierć Kiejstuta
| Śmierć Kiejstuta Аўтар: Ігнат Ходзька 1851 (пераклад 2025) Арыгінальная назва: Śmierć Kiejstuta Пераклад: Nejrust |
VII.
Pałkoŭnik u żachu stajaŭ aniamieły siarod ruin Kreŭskaha zamka.
—Acznisia, — skazaŭ nieznajomiec, pakłaŭszy ruku jamu na placzo.
I sapraŭdy, hety dotyk, niby pad niejkim czaroŭnym uzdziejańniem, adrazu supakoiŭ jaho, uparadkawaŭ ujaŭleńnie i daŭ wolu dumkam.
Jon zdziŭlena pahladzieŭ na hetuju cudoŭnuju postać. Jon nie ŭbaczyŭ u joj niczoha inszaha, czym tady, kali baczyŭ jaje na swaich ruinach. Tolki jaje woczy świacilisia niezwyczajnym światłom, ad jakoha czysty i wyrazny fon niby achopliwaŭ kruh, jaki my baczym wakoł hałoŭ światych na karcinach.
—Chto ty? — uskliknuŭ pałkoŭnik. — Szto sa mnoj adbywajecca?
— Adkińcie pytańni. Pahladzicie na toje, szto wy chacieli baczyć. Woś Krewa. I ŭ tym, szto adbywajecca z wami, majcie dokaz majoj, ci chutczej Bożaj, ułady.
Pałkoŭnik zirnuŭ na ruiny; ale ŭ takim stanowiszczy reczaŭ jon nie chacieŭ razhladać ich jakim-niebudź cikawym czynam, jaki inaksz moh by jaho zaniać.
Na zachodnim baku ściany jon ubaczyŭ uwachod u padziemny sklep, zaczynieny żaleznymi dźwiaryma i zabłakawany hrubaj żerdkaj. Prawadnik, zdahadwajuczysia pra jaho dumku, — Heta, — skazaŭ jon, — turma Kiejstuta. Padydziem. —
Kali jany padychodzili da lochu z adnaho boku, z druhoha troje mużczyn pierałazili praz ścianu i pa leświcy, jakuju padtrymliwaŭ czaćwiorty, jaki byŭ unutry i palahczaŭ uwachod astatnim, spuścilisia ŭniz.
— Woś zabojcy Kniazia prabirajucca ŭ zamak.
— Jak heta? — spytaŭ Pałkoŭnik. — My wiarnulisia na niekalki stahodździaŭ nazad?
— Nie. Wy baczycie tolki pakarańnie złaczyncaŭ. Kożnuju nocz u tuju ż hadzinu, u jakuju jany zdziejśnili tut złaczynstwa, ich duchi prychodziać u Krewa, prymajuć swaje ŭłasnyja czaławieczyja abliczczy, niabacznyja nikomu: bo ich pakarańnie tolki dla ich samich. Krewa prymaje dla ich swajo staroje abliczcza; i paŭtarajuć uczynak, za jaki ich prahłynuła wiecznaje praklaćcie. Pahladzicie na ich... —
Tym czasam jany toŭpilisia wakoł ściany, trywożna azirajuczysia wa ŭsie baki. Pry kożnym szołachu, pry kożnym parywie wietru troje z ich sa stracham spynialisia, prytaiŭszysia la ściany; czaćwiorty, napieradzie ich, tolki stajaŭ na miescy.
— Dawajcie śmieła pieraharodzim im szlach. My dla ich niabacznyja. —
Napieradzie iszoŭ wysoki mużczyna, zachutany ŭ doŭhi czorny płaszcz, z-pad jakoha, kali wiecier razdzimaŭ szyrokija składki, widnielisia czornyja daśpiechi, a na hrudziach — kryż z bliskuczaha mietału, wykawany na daśpiechach. — Heta Kryżak Kniprode, brat Wialikaha Mahistra, — tłumaczyŭ prawadnik Pałkoŭniku, — byŭ naŭmysna pasłany siudy, kab zdziejśnić hetaje złaczynstwa i zabić hieroja, jaki najbolsz adważna wystupaŭ suprać ichnich niezakonnych namieraŭ u Litwie. Jaho wybrali, bo jon byŭ wiadomy swaim sercam, ćwiardziejszym za żaleznyja daśpiechi, adważnym i ŭmiełym u wiadzieńni ŭsialakich intryh, i nienawidzieŭ Litwinaŭ, jakija czasta dastaŭlali jamu niepryjemnaści. Takim czynam, jon maje ŭsie zdolnaści, jakija pawinny palehczyć jamu zdziajśnieńnie hetaha złaczynstwa, i ŭsio ż zazirni u jaho serca, — skazaŭ jon, znoŭ pakłaŭszy ruku na placzo pałkoŭnika.
I Pałkoŭnik ubaczyŭ serca Kryżaka, byccam na dałoni, i byŭ nastolki złuczany z jaho dumkami, szto czytaŭ, wyliczwaŭ, pranikaŭ u samaje patajemnaje...
Serca Kryżaka mocna biłasia i dryżała...
— Harantuju wam, szto jon ni razu tak nie dryżaŭ, kali z zapałam bieh nasustracz tysiaczy śmierciaŭ u bitwach; a tut jon tolki dla taho, kab zabić biezabaronnaha staroha. Ale sumleńnie! wiera! wiera! jakaja czym bolsz jon wiedaje i adczuwaje, tym bolsz jaho pałochaje...
— Pa-piataje, nie zabiwaj ! — padumaŭ Kryżak i spyniŭsia. — Jon pahaniec!... worah naszaj wiery i naszaha ordena! — Pa-piataje, nie zabiwaj! — paŭtaryła sumleńnie.
— Za Kryżakom, — praciahwaŭ prawadnik, — idzie Prora , kamiendant hetaha zamka, jakomu Kryżak prynios zołata i falszywy zahad ad Jahiełły pazbawicca ad Kiejstuta , a potym i ad Witolda , ale jaho achoŭwała i ŭreszcie wyzwaliła jaho dabradziejnaja żonka. Toj druhi — brat Prory, Bilhien , addany ciełam i duszoj Kryżakam i Maryi, żoncy Wajdyły , jakoha pawiesiŭ Kiejstut . Hetaja pomśliwaja żanczyna praz Bilhiena dałuczyłasia da Kryżakoŭ, jakija żadali śmierci Kiejstuta, i razam jany spłanawali zabojstwa. Jana trymała Jahiełłu ŭ nianawiści da jaho dziadźki i biez jaho wiedama dała Prory falszywy zahad wydać niaszczasnaha staroha ŭ ruki Kniprody .
— Z imi iszli jaszcze dwoje, toj Kuczuk i hety Zybientej . Pierszy, ścipły słuha dwara Jahiełły , pryjszoŭ z Bilhienam , a druhi , Krewianin , zwyczajny kat, ślepa padparadkoŭwajecca zahadam Prory . —
Kryżak usio jaszcze abapiraŭsia na swoj doŭhi miecz nad dźwiaryma lochu.
— Ja brat Wialikaha Mahistra!... Ja, paświaczony rycar!... i ja zabojca!... Pa-piataje, nie zabiwaj! — niaspynna kazali wiera i sumleńnie. Jon apuściŭ haławu i raptam padniaŭ jaje: bo ŭłasny kryż na hrudziach baleŭ u waczach!...
Prora dawaŭ jamu klucz ad lochu.
— Adczyni sam, — skazaŭ Kniprode , — i sam zrabi toje, szto tabie zahadana...
— Mnie zahadali pieradać tabie Kiejstuta ; ale sama sprawa... należyć tabie. —
— Sprawa należyć usim nam, — adazwaŭsia Bilhien . — U ciabie, Kniprode, jość zahad ad twajho brata i ad starejszyn twajho ordena; u ciabie jość zahad Jahiełły i kryżackaje zołata; u mianie jość maje zahady, a ŭ ich jość zahad ad nas. Dyk adczyniaj... —
— Zahad ad Jahiełły ... zahad ad Jahiełły ... — pramarmytaŭ Prora , — chto wiedaje?... Ale tam z Kiejstutam jość słuha jaho Astafij Amulicz, — niaśmieła dadaŭ jon. — Ja jaho wiedaju. Jon mocny i śmieły sielanin. Jon, napeŭna, budzie abaraniać swajho pana. —
— A czym? — znoŭ adkazaŭ Bilhien . — Jany abodwa nie majuć nijakaj zbroi. Ale my taksama nie możam jaho karmić, bo jon zdradzić nam; i treba, kab wyhladała, szto kniaź sam siabie zaduszyŭ. Zrazumieŭ?... Trymajsia kala jaho z siakieraj ci miaczom. —
— A jak? — spytaŭ Zybienciej .
Bilhien schapiŭ jaho za szyju rukami i tak żudasna wykruciŭ, imitujuczy zaduszanaha, szto Kryżak uzdryhnuŭ, a kat nawat adskoczyŭ nazad. «Adczyniaj», — skazaŭ jon tady Prory , jaki, pakul toj jaszcze wahaŭsia, wyrwaŭ u jaho klucz i ŭstawiŭ jaho ŭ zamok... ale Kryżak miżwoli spyniŭ jaho ruku: bo ślapy prawadnik Pałkoŭnika praszaptaŭ jamu na wucha słowy jaho sumleńnia: « Pa-piataje, nie zabiwaj ! »
— «Chto tut?» — z żacham spytaŭ jon, — «chto szapocza mnie na wucha?»
— «E, nichto», — skazaŭ Bilhien . — «Ja baczu, ty bajaźliwiec, choć i rycar... dryżysz, jak asina». —
— «Zamoŭkni!» — złosna skazaŭ Kryżak, —zmoŭkni! podły! Nie tabie mianie sudzić!!! Daj Kiejstutu miecz u ruku i daśpiechi na hrudzi, i ty ŭbaczysz, ci zadryżyć pierad im rycar Kniprode . Ale... —
— Tak, ja razumieju, ja razumieju hetaje , ale ... ale wasz orden żadaje i patrabuje hetaha, bo kali Kiejstut atrymaje ŭ ruki miecz, nawat dziesiać Kniprodaŭ nie abaroniać was ad jaho ŭdaraŭ. Chto wiedaje, ci ŭtrymajeciesia wy tady ŭ Maryjenburhu?... —
— Dyk adczyniaj!... — kryknuŭ Kryżak sa strasznym praklonam — adczyniaj! — I niabaczny prawadnik jaszcze raz wymawiŭ nad im słowa, jakoje budzie pieraśledwać jaho ŭsiu wiecznaść: Pa-piataje, nie zabiwaj!
Ciażkija dźwiery adczynilisia, i zabojcy ŭwajszli ŭ turmu, a razam z imi i niabacznyja świedki złaczynstwa.
Kiejstut zasnuŭ na kamiennaj łaŭcy, abhornuty mantyjaj, zawiazanaj pad szyjaj srebranaj wiaroŭkaj. Astafij Amulicz wartawaŭ, siedziaczy kala dźwiarej na asobnym kamieni; i ciomnaja żaleznaja lampa, szto wisieła na sklepie, aświatlała czornyja i wilhotnyja ścieny słabym i sumniŭnym połymiem.
— Czamu tut? — zakryczaŭ Amulicz , ustajuczy . — Kniaź śpić.
Kniaź adrazu pracznuŭsia, ustaŭ i paŭtaryŭ toje ż pytańnie; ale, ubaczyŭszy Kryżaka — Cha! Kryżak! Znaczyć, ty idziesz pa majo żyćcio! — zakryczaŭ jon.
Tym czasam nichto nie adważwaŭsia padyści da jaho, i Amulicz prykryŭ jaho saboj.
— Precz adsiul! — panura skazaŭ Kryżak, adszturchoŭwajuczy Amulicza, — Nam treba pahawaryć z kniaziem. —
Ale toj u adkaz tak mocna adszturchnuŭ Kryżaka, szto toj nawat pachiliŭsia. Uparty manach udaryŭ Amulicza ledarubam pa haławie... jon złamaŭ czerap... i kroŭ z mazhami husta pyrsnuła na twar, woczy i kryż zabojcy... Wierny Astafi ŭpaŭ da noh Kiejstuta.
— Ty zabiŭ niawinnaha! — adazwaŭsia kniaź, nie źmianiajuczy swajho spakojnaha twaru. Ci dazwalaje tabie twoj Boh, twaja wiera zdziejśnić złaczynstwa? —
Hetyja słowy i kroŭ, szto ściakała pa jaho twary i kryży, zapalili jaho żorstkaj lutaściu. Woczy jaho napoŭnilisia kipiaczaj krywioju, jon zaskryhataŭ zubami i kinuŭsia na staroha, jakoha razduszyŭ ułasnaj wahoj i daśpiechami...
Synie moj Witoldzie!... — zakryczaŭ Kiejstut, i heta byli jaho aposznija słowy...
Pałkoŭnik kinuŭsia na Kryżaka.
Stoj! — skazaŭ jon, spyniajuczy jaho, tawarysz, ty zabywajeszsia... Praklaty boj z cieniem... Heta ich pakuty, a nie Kiejstuta. —
Tym czasam Bilhien sarwaŭ srebranuju wiaroŭku z kniażackaj mantyi i nakinuŭ jaje jamu na szyju, katy dapamahli, i paczuŭsia śmiarotny chrap. Kryżak, napałochany, adpuściŭ kniazia i adskoczyŭ nazad, i aszałomlenymi waczyma ŭtaropiŭsia na kniazia, jaki biŭsia, i kataŭ, jakija jaho duszyli...
Łampa zahasła, chrap spyniŭsia, i zabojcy natoŭpam kinulisia da dźwiarej, byccam kożny z ich bajaŭsia zastacca ŭ lochu.
Kryżak dryhotkaj rukoj wycier kroŭ z kryża i nie moh pazbawicca ad jaje. Szalony i dryżaczy, jon stajaŭ, prysłuchoŭwajuczysia... - Czujesz? - cicha skazaŭ jon Bilhienu , - czujesz? jaszcze chrapie!...
- Heta szatan chrapie nad twaim wucham, - adkazaŭ Bilhien , - szatan, jaki i mnoj awałodaŭ; i, jak krumkacz padłu, jon użo jeść majo serca i wantroby... Da piekła! Da piekła! Rycar Kniprode ! Da piekła, chryścijanski rycar razam z pahancami!..... Cha! cha! cha! cha!
- Pa-piataje, nie zabiwaj! - znoŭ pramowiŭ nieznajomiec nad wucham Kryżaka...
- Chto tut? - zakryczaŭ Kniprode , - chto mnie heta dziesiać razoŭ paŭtaraje...
Nieznajomiec straszna milhanuŭ pierad waczyma Pałkoŭnika, jaho śled znoŭ apisaŭ u pawietry małanku, i abodwa ŭ imhnieńnie woka ŭżo byli na wału jaho spadczynnych ruin pad wieżaj.
Гэты твор пашыраецца на умовах ліцэнзіі Creative Commons Attribution-ShareAlike 4.0 Unported, якая дазваляе вольнае карыстаньне, пашырэньне й стварэньне вытворных з гэтага твораў згодна з умовамі прытрымліваньня і пазнакі ліцэнзіі ды аўтара арыгінальнага твора. Усе вытворныя творы будуць абараняцца той жа самай ліцэнзіяй, што й гэты.